Volkswagen szykuje największą rewolucję w swojej ofercie. Zniknie nawet połowa modeli i dostępnych wariantów
Volkswagen rozpoczyna szeroko zakrojoną restrukturyzację swojej oferty. Celem jest uproszczenie gamy modeli, ograniczenie kosztów i poprawa rentowności. Zmiany obejmą nie tylko samochody, ale także wersje wyposażenia i liczbę stosowanych części.
Sytuacja z którą mierzy się Volkswagen, jest bardzo trudna. Niemiecki koncern traci swoją pozycję w Chinach, a w Europie musi mierzyć się z konkurencją z dalekiego wschodu. Wyniki finansowe nie są dobre, marża spada, a koszty rosną. Zarząd koncernu mówi wprost: oficjalnie podejmujemy radykalne decyzje. To będzie czas zmian i ostrego cięcia.
Volkswagen przyznaje: czas na radykalne zmiany
Volkswagen jako koncern nie ukrywa, że pierwsza połowa 2026 roku była rozczarowująca. Marża operacyjna spadła do poziomu 3,8 procent, co to skłoniło zarząd do przygotowania szeroko zakrojonego programu naprawczego. Obejmuje on niemal wszystkie obszary działalności koncernu: od redukcji zatrudnienia, przez optymalizację produkcji, aż po gruntowne uporządkowanie oferty.
Jednym z filarów tej strategii będzie zmniejszenie liczby oferowanych produktów nawet o 50 procent. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak zapowiedź masowego wycofywania modeli z rynku, aczkolwiek plan wygląda jednak zupełnie inaczej.
Najpierw znikną dziesiątki wersji i konfiguracji
Jak wyjaśnił prezes koncernu, Oliver Blume, największe cięcia obejmą nie same modele, lecz ich odmiany. Koncern zamierza znacząco ograniczyć liczbę wersji wyposażenia, pakietów opcjonalnych oraz konfiguracji, które cieszą się niewielkim zainteresowaniem klientów.
Według analiz producenta liczba dostępnych opcji wyposażenia może zmniejszyć się nawet o 75 procent bez pogorszenia atrakcyjności samochodów. Volkswagen chce pozostawić te konfiguracje, które faktycznie znajdują nabywców, rezygnując z kosztownego utrzymywania rzadko wybieranych wariantów.
Równocześnie producent zamierza jeszcze szerzej wykorzystywać wspólne komponenty. Dotyczy to między innymi foteli, szyb czy wielu elementów konstrukcyjnych. Dzięki temu złożoność stosowanych części ma spaść nawet o 90 procent, co przełoży się na prostszą produkcję i niższe koszty.
Koniec z wewnętrzną konkurencją. Dla Volkswagena jest to duży problem
Drugim ważnym elementem strategii jest ograniczenie wewnętrznej konkurencji. Dziś wiele samochodów marek należących do Grupy Volkswagen bazuje na tych samych rozwiązaniach technicznych i walczy o tego samego klienta.
Dobrym przykładem jest segment kompaktów, gdzie Volkswagen Golf ma bardzo bliskich krewnych w ofercie Audi, Skody, Seata i Cupry. Podobna sytuacja dotyczy także innych segmentów oraz modeli z napędem elektrycznym. W wielu przypadkach różnice między samochodami ograniczają się do stylistyki, wyposażenia i logo na grillu.
Volkswagen chce wyraźniej rozdzielić role poszczególnych marek, tak aby każda z nich oferowała bardziej charakterystyczne produkty i nie odbierała klientów swoim siostrzanym modelom. Czy to się uda, zwłaszcza bez dużych nakładów? To pokaże czas.
Mniejsza oferta = lepsze samochody
Zaoszczędzone środki koncern zamierza przeznaczyć na rozwój pozostałych modeli. Celem jest poprawa jakości wykonania, szybsze wdrażanie nowych technologii oraz bogatsze wyposażenie. Volkswagen zakłada, że bardziej dopracowane samochody będą sprzedawały się w większych liczbach, co pozwoli zwiększyć zysk przypadający na każdy model.
Jednocześnie Volkswagen zapowiada, że każdy samochód pozostający w gamie ma należeć do czołówki swojego segmentu pod względem technologii i właściwości jezdnych.

Proces upraszczania oferty nie nastąpi z dnia na dzień. Koncern nie zamierza przedwcześnie kończyć produkcji obecnych modeli, gdyż oznaczałoby to dodatkowe koszty i niewykorzystane moce produkcyjne. Poszczególne samochody będą więc znikały z oferty stopniowo, wraz z zakończeniem ich cyklu życia.
W ostatnich tygodniach pojawiły się doniesienia sugerujące, że wśród modeli zagrożonych wycofaniem mogą znaleźć się między innymi Porsche Taycan, Skoda Fabia czy oferowany w Stanach Zjednoczonych Volkswagen Jetta. Oliver Blume nie odniósł się jednak do tych spekulacji.
To dobry kierunek, ale moim zdaniem kluczem do sukcesu jest właściwa egzekucja planu
Volkswagen tak na dobrą sprawę nie ma tutaj przestrzeni na jakiekolwiek poślizgi i błędy. Jak dobrze wiemy sporym wyzwaniem pozostanie przekonanie związków zawodowych w Niemczech do zmian. Prawda jest taka, że bez radykalnych kroków ten kryzys tylko się pogłębi - a na to niemiecki koncern nie może sobie pozwolić.


