Najszybsza, najdroższa, ale czy jest sensowna? Oto Skoda Fabia 130 Sport w teście
To nie jest pełnoprawna Skoda Fabia RS. Nie zmienia to faktu, że jest to najszybsza seryjna Fabia w historii. Z drugiej strony – różnica w cenie względem wersji Monte Carlo nie jest chyba uzasadniona. Szanowni państwo, oto Skoda Fabia 130 Sport.
Kto pamięta jeszcze Skodę Fabię RS? Przed laty wzdychał do niej choćby... mój ojciec. Zawsze chciał sobie taką kupić, nigdy tego nie zrobił oczywiście. I naturalnie dobrze zrobił, bo i po co mu takie auto. Dziś jeździ Seatem Atecą. Potem już nie mógł zresztą o tej Fabii RS marzyć, ponieważ zniknęła ona z rynku w 2014 r. A tu bam – Skoda Fabia 130 Sport.
Skoda Fabia 130 Sport, bo ma 130 kilowatów
130 kilowatów, czyli razem 177 koni mechanicznych. To może w dobie chińskich elektryków nie brzmi jakoś porażająco, ale nie zmienia to faktu, że to najszybsza Skoda Fabia w historii. Przy czym – jest tu mały haczyk.
Tak naprawdę mocniejsza była ostatnia Fabia RS, która z silnika 1.4 kręciła 180 KM. Tutaj z jednostki 1.5 mamy tych koni o trzy mniej, ale prędkość maksymalna jest historyczna. Dokładnie 228 km/h, o 4 km/h więcej niż ostatnia RS.
No w każdym razie – jest. A czy warto się tym autem zainteresować?
Skoda Fabia 130 Sport nie jest nowym RS'em
Po prostu – nie. Tak naprawdę to trochę dokręcona Skoda Fabia w wersji Monte Carlo. Tak jak w przypadku tej wersji, zawieszenie jest obniżone o 15 mm. Różnica to ogumienie, bo tutaj zastosowano dobrze klejące do asfaltu opony Continental ContiSport Contact 5.

Włożono je na osiemnastocalowe obręcze kół, które – przyznaję – wyglądają bardzo dobrze. Ale Skoda Fabia 130 Sport to w ogóle ładne auto. Dyskretne, ze smakiem, ale ładne. Splitter z przodu, dyfuzor z tyłu, ładny, lakierowany pas przez całą tylną klapę. Do tego nowy spojler(ek).
Gustowne są też czerwone zaciski, za to naklejeczki świadczące o tym, że to wersja 130 Sport, są jednak dość tandetne. Miło się na to wszystko patrzy, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że to wszystko zabiegi estetyczne, włącznie z tym dyfuzorem czy spojler(kiem). I włącznie z tą podwójną końcówką wydechu, o której wcześniej nie wspomniałem.
W środku zmian jest jeszcze mniej. Ot, kilka aluminiowych wstawek i trochę mocniej wyprofilowane fotele. Ale to właściwie wszystko.
Nie wygląda jak RS, ale jeździ przyzwoicie
Miło za to robi się za kierownicą. Okej, to w gruncie rzeczy 177-konny samochodzik, który objedzie na światłach byle dwulitrowe BMW, ale Fabia 130 Sport jest... satysfakcjonująca.
To dynamiczne auto. Konstruktorzy, aby osiągnąć bardziej sportowy charakter jednostki 1.5 TSI Evo 2, zmodyfikowali kolektor dolotowy, tłumik drgań oraz dźwigienki zaworowe. Do tego wprowadzono zmiany w komputerze pokładowym oraz w oprogramowaniu skrzyni DSG.
Bo właśnie: manual, o który aż się prosi, w ogóle nie jest tu dostępny. Ale już wracając do DSG – skrzynia dowozi, nie muli. Chętnie trzyma obroty, szybko reaguje na gaz, ogółem pozwala na dynamiczną jazdę.
Szkoda tylko, że samochód nie zapewnia właściwie żadnych ciekawych wrażeń akustycznych. Podwójna końcówka wydechu nie daje tu żadnej przewagi, samochód zwłaszcza w wyższych partiach obrotów po prostu... wyje. Jak typowe TSI czy TFSI o tej czy zbliżonej pojemności. Właściwie to brzmi jak moje dwulitrowe Audi A5 35 TFSI.
To nie był komplement.
Fabia 130 Sport jest zwinna i przewidywalna. Czyli podsterowna
Nie ma tu też jakiejś specjalnej magii w zawieszeniu. Fabia 130 Sport jest dość typowym autem z napędem na przód, które w momencie próby po prostu obrazi się na kierowcę i pojedzie prosto przed siebie, a nie w lewo czy w prawo.

Ale jeśli nie będziemy próbowali tego zawieszenia doprowadzić do skrajności, sytuacja zmienia się diametralnie. Fabia 130 Sport jest dość lekkim autem, dzięki czemu żywiołowo reaguje na pracę kierownicą.
Nagle, dopóki nie próbujemy przeginać, Fabia 130 Sport robi się lekka na drodze niczym piórko. Aż miło się nią pokonuje kolejne zakręty. To właśnie masa jest twoim głównym sprzymierzeńcem za kółkiem. Nie ma tu przecież żadnej szpery czy zaawansowanej elektroniki.
Uważam zresztą, że to celowy zabieg. To ma być wciąż dość normalne auto. Traktowana w cywilizowany sposób Fabia 130 Sport pali tyle, ile cywilna Fabia. W mieście to nawet 6-7 litrów przy łagodnej, płynnej jeździe. Podobnie będzie na drogach szybkiego ruchu.
Natomiast jeśli zaczniemy jeździć Fabią 130 Sport jak... Fabią 130 Sport, spalanie momentalnie poszybuje do ponad 10 litrów. Ale uważam, że nie ma się tu czego czepiać.
Czepić się za to można ceny
Fabia 130 Sport jest wg mnie za droga. Zgodnie z cennikiem wersja Monte Carlo kosztuje obecnie 102 350 zł. 130 Sport – 122 300 zł. 20 tys dopłaty za w sumie kilka koni więcej i odrobinę bardziej agresywny wygląd.
To tak naprawdę o jedną piątą więcej, a to serio sporo. Dlatego choć Fabia 130 Sport jest naprawdę przyjemnym autem, według mnie nie jest warta kupienia. Racjonalnym wyborem pozostaje Monte Carlo.
Ale gdyby tak wszedł na rynek pełnoprawny RS...


