Był dwukrotnie "bity", pójdzie za ponad 30 milionów euro. Ten McLaren F1 GTR ma wyjątkową historię
McLaren F1 GTR o numerze podwozia 10R trafi na aukcję. Wyjątkowy egzemplarz Nicka Masona może kosztować ponad 35 mln dolarów.
McLaren F1 GTR Nicka Masona, perkusisty Pink Floyd, zmieni właściciela po 27 latach. Perkusista Pink Floyd kupił samochód bezpośrednio od producenta w 1999 roku i pozostaje jego jedynym prywatnym właścicielem.
Dom aukcyjny RM Sotheby's wystawi egzemplarz o numerze podwozia 10R podczas sierpniowej aukcji w Monterey. Przewidywana wartość przekracza 35 mln dolarów. Taki wynik uczyniłby z niego najdroższego McLarena F1 sprzedanego na publicznej aukcji.
Cena nie wynika jednak wyłącznie z nazwiska dotychczasowego właściciela. To pierwszy McLaren F1 GTR zbudowany w specyfikacji na sezon 1996. Był to także fabryczny samochód rozwojowy McLarena i jeden z dwóch krótkich prototypów, które producent zachował dla siebie. Drugi to zwycięzca Le Mans z 1995 roku, czyli podwozie 01R.
McLaren F1 GTR miał przygotować markę do obrony zwycięstwa w Le Mans
Jak być może wiecie, McLaren nie planował początkowo budowy wyścigowej wersji F1-ki. Koncepcja Gordona Murraya była prosta - to było idealne gran turismo na drogi publiczne. Zainteresowanie klientów szybko zmieniło te założenia, głównie ze względu na potencjał architektury. Co więcej, wpłynęła na to także recesja, która zahamowała sprzedaż. Efektem był F1 GTR, który już w 1995 roku wygrał 24-godzinny wyścig Le Mans.

Po tym sukcesie konkurencja nie zamierzała pozostawać w tyle. W kategorii GT1 pojawiały się coraz bardziej wyspecjalizowane konstrukcje. McLaren musiał więc gruntownie poprawić swój samochód przed sezonem 1996.
Pierwszym egzemplarzem zbudowanym według nowych założeń było podwozie 10R. Samochód ukończono pod koniec 1995 roku. Nie trafił do prywatnego zespołu - McLaren zachował go jako fabryczny prototyp rozwojowy.
Zmodyfikowany F1 GTR otrzymał dłuższy przód i tył nadwozia, większy splitter oraz poprawioną aerodynamikę. Przeprojektowane panele ułatwiały także mechanikom szybki dostęp do podzespołów. W wyścigu długodystansowym każda minuta spędzona w alei serwisowej mogła przesądzić o wyniku.
McLaren ograniczył również masę samochodu. Według dokumentacji aukcyjnej spadła ona o 38 kg, do około 1012 kg. Zmieniono też skrzynię biegów. Zyskała lekką obudowę wykonaną ze stopu magnezu i wzmocnione elementy wewnętrzne.
Za napęd odpowiadał wolnossący silnik BMW V12. Regulaminowe zwężki w układzie dolotowym ograniczały jego moc do około 600 KM. Mimo tego F1 GTR pozostawał jednym z najszybszych samochodów w swojej klasie.
Podwozie 10R pracowało przede wszystkim poza linią wzroku
O ile model 01R odnosił sukcesy, o tyle jego nieco młodszy brat, 10R, był stricte rozwojowym samochodem. McLaren F1 GTR 10R nie zaliczył pełnego sezonu ani serii startów w największych europejskich imprezach.
Jego zadanie było inne. Ten egzemplarz powstał do testowania rozwiązań przygotowanych z myślą o sezonie 1996. McLaren wykorzystywał go podczas prób na torach oraz w czasie prezentacji organizowanych przy okazji rund BPR Global GT Series.
Za kierownicą zasiadali kierowcy związani z fabrycznym programem marki. Samochód testowano między innymi na Magny-Cours i w Barcelonie. Jednym z kierowców był JJ Lehto, który rok wcześniej współtworzył zwycięską załogę McLarena w Le Mans.

Najważniejszy oficjalny występ podwozia 10R miał miejsce 28 kwietnia 1996 roku. Samochód wystartował w prekwalifikacjach do 24-godzinnego wyścigu Le Mans
Poprowadził go David Brabham. Uzyskał ósmy wynik w klasie GT1 i dwudziesty w całej sesji. Co ciekawe samochód nie wystartował jednak w czerwcowym wyścigu. McLaren wykorzystał w nim siostrzane podwozie 11R.
Nie oznaczało to końca pracy prototypu. Podwozie 10R nadal służyło do testów, choć jeden z nich zakończył się poważnym zdarzeniem.
I tu był pierwszy "dzwon" tego samochodu
W wielu opisach historii tego McLarena pojawiają się dwa wypadki. Pierwszy miał wydarzyć się w 2009 roku, a drugi w Goodwood w 2017 roku. Życiorys samochodu jest jednak bardziej skomplikowany.
Podwozie 10R zostało uszkodzone już w 1996 roku podczas testów na torze Paul Ricard. Za kierownicą usiadł tutaj David Brabham. Nie wiadomo jednak jak doszło do zdarzenia i jak bardzo uszkodzony był ten samochód.
McLaren naprawił prototyp i nadal wykorzystywał go do pracy rozwojowej oraz działań promocyjnych. Samochód pozostał własnością producenta jeszcze przez kilka lat.
Fabryczne malowanie miało zwracać uwagę. Ron Dennis nie był zachwycony
Podczas prekwalifikacji do Le Mans samochód miał jednolity kolor Blood Red i grafitowe koła. Charakterystyczna żółta grafika pojawiła się później.
McLaren naniósł na czerwone nadwozie duże oznaczenia „96 GTR”. W tym samym kolorze polakierowano obręcze kół. Projekt był prosty, ale całkowicie zmieniał wygląd samochodu.
Właśnie wtedy narodził się przydomek „Pop Art F1”. Według materiałów aukcyjnych to jedyny McLaren F1 GTR z malowaniem zaprojektowanym przez fabrykę, a nie przez klienta, zespół wyścigowy lub sponsora.
Za koncepcją stał Gordon Murray. Projekt miał być efektowny i natychmiast rozpoznawalny. Czerwony kolor nie spodobał się jednak Ronowi Dennisowi. Szef McLarena kojarzył go przede wszystkim z Ferrari.

Murray miał odpowiedzieć, że żadna marka nie może mieć wyłączności na jeden z podstawowych kolorów. Ostatecznie Dennis ustąpił, a samochód zachował swoje niecodzienne barwy.
Nick Mason kupił fabryczny prototyp bezpośrednio od McLarena
W 1999 roku McLaren sprzedał samochód Nickowi Masonowi. Perkusista Pink Floyd od lat należał wtedy do najbardziej znanych kolekcjonerów samochodów wyścigowych i sportowych. W jego garażu znajdowały się między innymi Ferrari 250 GTO, Maserati 250F, Bugatti Type 35, Jaguar D-Type i Porsche 962. McLaren F1 GTR idealnie pasował do tej kolekcji.
Co ciekawe Mason transakcję przeprowadził bezpośrednio z McLarenem. Dzięki temu pozostaje pierwszym i jedynym prywatnym właścicielem podwozia 10R.
Przed przekazaniem samochodu McLaren przystosował go do ruchu drogowego. Późniejsze prace wykonywało Lanzante, czyli firma od lat związana z McLarenem, znająca się na konwersji aut wyścigowych na drogi publiczne.
Tu warto dodać, że zespół kierowany przez Paula Lanzante odpowiadał za przygotowanie podwozia 01R, które wygrało Le Mans w 1995 roku. Firma ma więc doświadczenie z tymi samochodami sięgające początków programu F1 GTR.
Nick Mason uwielbia "upalać" swoimi samochodami. McLaren F1 GTR w jego rękach nie stał w garażu
Wartość samochodu rosła, ale właściciel nadal z niego korzystał. Auto z numerem 10R pojawiało się podczas wydarzeń historycznych, pokazów i rajdów drogowych.
W 2014 roku wzięło udział w trasie zorganizowanej w Toskanii. Samochody pokonały około 750 km po włoskich drogach. McLaren pojawiał się także podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood.
Mason traktował swoje samochody jako maszyny stworzone do jazdy. To podejście oznaczało jednak ryzyko, którego wielu kolekcjonerów nie chciałoby zaakceptować
W 2009 roku McLaren pojawił się podczas realizacji materiału prasowego. Po przejeździe dziennikarza Steve'a Sutcliffe'a samochód przejął inny kierowca. To właśnie on stracił panowanie nad F1 GTR i zakończył jazdę na polu pszenicy.
W części publikacji wypadek przypisuje się Sutcliffe'owi. Dokumentacja RM Sotheby's wskazuje jednak, że zdarzenie nastąpiło po jego teście i uczestniczył w nim inny, niewymieniony z nazwiska dziennikarz.
Lanzante dwukrotnie przywracało samochód do perfekcyjnego stanu
Po wypadku z 2009 roku podwozie 10R trafiło do Lanzante. Firma przeprowadziła pełną odbudowę, nie ograniczając zakresu prac ze względu na koszty. Samochód wrócił później na drogi i tory. Kolejne poważne zdarzenie nastąpiło w marcu 2017 roku podczas Goodwood Members Meeting.
Tym razem za kierownicą siedział Nick Mason. Na zakręcie St. Mary's stracił panowanie nad samochodem i uderzył w barierę z opon. Kierowca nie odniósł obrażeń, ale przód McLarena był mocno uszkodzony.
F1 GTR ponownie trafił do Lanzante. Specjaliści odbudowali samochód i przywrócili go do wcześniejszego stanu. Później 10R nadal pojawiał się publicznie, w tym podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood w 2022 roku.
Dwa poważne wypadki z okresu własności Masona nie przekreśliły wartości samochodu - co nie jest niespodzianką. W przypadku prototypu wyścigowego ważniejsza okazuje się kompletna dokumentacja, fachowy sposób przeprowadzenia napraw i ciągłość historii.

Mason stosował przy tym podejście określane przez dom aukcyjny jako "otwarty portfel". Po dłuższych przejazdach samochód wracał do Lanzante na kontrolę i serwis. Zakres prac wynikał z jego stanu, a nie z wcześniej ustalonego budżetu.
Dlaczego ten McLaren F1 GTR 10R może kosztować ponad 35 mln dolarów?
Na wartość takiego samochodu składa się kilka elementów. To pierwszy F1 GTR w specyfikacji na sezon 1996, fabryczny prototyp rozwojowy i uczestnik prekwalifikacji do Le Mans. Ma również unikalne malowanie opracowane przez McLarena.
Znaczenie ma też historia własności. Samochód przez pierwsze lata należał do producenta, a następnie trafił bezpośrednio do Nicka Masona. Od 1999 roku nie zmienił prywatnego właściciela. Tym samym ma świetnie udokumentowane serwisy, a do tego nazwisko perkusisty Pink Floyd podnosi wartość auta.
Aukcję zaplanowano na 13-15 sierpnia 2026 roku w Monterey. Sprzedaż za przewidywaną kwotę może ustanowić nowy publiczny rekord dla McLarena F1.


