Zasadniczo to Mitsubishi ma związane ręce. Własnych elektryków nie zrobią, EVO nie przywrócą

Mitsubishi jest w trudnej sytuacji i nie daje żadnych nadziei na to, że zobaczymy kiedyś jakiś nowy wybitny projekt z trzema diamentami.

Mitsubishi walczy o przetrwanie na rynku i nawet nie udaje, że próbuje przebić się przy konkurencji. Japończycy mówią wprost: opracowanie własnych samochodów elektrycznych jest poza zasięgiem finansowym firmy. W efekcie ta marka coraz mocniej opiera swoją przyszłość na modelach tworzonych przez partnerów, a legendarne nazwy pokroju Lancera Evolution pozostaną wyłącznie wspomnieniem.

Mitsubishi nie ma pieniędzy na własne samochody elektryczne

Spójrzmy na liczby: w 2025 roku Mitsubishi sprzedało 883 828 samochodów na całym świecie. Toyota? Ponad 10 milionów. Honda? Ponad 3 miliony. Różnica jest, delikatnie mówiąc, ogromna. Nawet Mazda, którą wiele osób traktuje jak małą markę, sprzedaje więcej samochodów.

Legenda trzech diamentów umarła, a nowe modele są głównie tworzone dla rodzimego rynku. Te, które trafiają na rynki zagraniczne (poza Azją Wschodnią, która pozostaje ważna), to tak naprawdę "zaślepki".

Podczas spotkania z akcjonariuszami prezes Mitsubishi, Takao Kato, wyłożył wszystko na stół. Szef marki przyznał, że stworzenie od podstaw nowego samochodu elektrycznego wymagałoby ogromnych inwestycji, których firma nie może obecnie uzasadnić biznesowo.

Japończyk podkreśla dwie kwestie. Po pierwsze, tempo rozwoju elektromobilności i sprzedaż elektryków rosną wolniej, niż zakładano. Po drugie: na takich samochodach zarabia się bardzo mało. Mitsubishi uznało więc, że tworzenie autorskich konstrukcji byłoby skokiem do pustego basenu, na główkę. Stąd też intensywna zabawa w "badge engineering".

Mitsubishi Lancer Evo 2027

Zmiana znaczków to jedyny sposób na przetrwanie

Najnowszym przykładem jest Mitsubishi Eclipse Sportback. Ten model bazuje na nowej generacji Nissana Leafa i stanowi kolejny etap strategii polegającej na wykorzystywaniu gotowych konstrukcji.

W Europie taką rolę pełni Mitsbishi Eclipse Cross, które jest niczym innym jak Renault Scenic E-Tech w przebraniu. Jeszcze w tym roku japońska marka pokaże kolejny model elektryczny, który przygotuje dla niego tajwański Foxconn. Coś czuję, że w przyszłości pojawi się też w Polsce - z fabryki w Jaworznie.

Lancer Evolution? Mitsubishi nie ma takich planów. Moim zdaniem powinniśmy się cieszyć

Nowy prezes Mitsubishi, Keisuke Kishiura, podkreślił, że kluczowe modele, takie jak Galant czy Lancer, są elementem "tożsamości marki". Jednocześnie jednak powiedział wprost: szans na ich powrót nie ma. Wykluczono także opcję skorzystania ze wsparcia partnera. To musiałaby być autorska konstrukcja, ale na nią nie ma pieniędzy.

Niesamowite jest to, jak niektóre japońskie marki, po "pęknięciu" japońskiej bańki finansowej, całkowicie się zagubiły. Mitsubishi było innowacyjne. Miało genialne silniki, wspaniałe napędy i unikalne rozwiązania. Teraz szczytem ich możliwości pozostaje sprzedawanie Renault z trzema diamentami na grillu, podpisując to jako "autorską konstrukcję".

Niech legendy pozostaną legendami, a nie odgrzewanymi kotletami innych marek.