Znikające paski w Porsche pokażą, ile masz prądu i czy jesteś gotowy na ściganie

Porsche opatentowało nowy element wyposażenia. Znikające pasy na nadwoziu, które poza wyglądem, będą potrafiły przekazywać informacje o aucie.

Wyścigowe, podwójne pasy na nadwoziu to element niemal na stałe wpisany w motoryzacyjno-estetyczny krajobraz. Wiele marek ma "swoje" paski - na przykład Ford, Ferrari, Dodge Viper, a także Porsche. Teraz ta ostatnia marka zgłosiła patent na zupełnie nowe, "funkcyjne" pasy. Będą działać podobnie jak te w Mercedesie-AMG GT XX.

"Znikające" pasy Porsche - jak to działa?

Technologia, którą wykorzysta niemiecka marka, to tzw. "powłoka paramagnetyczna". Wykorzystywana jest cieniutka folia, która zmienia swój kolor pod wpływem napięcia elektrycznego. Samo w sobie nie jest to zjawisko rewolucyjne, ale zastosowanie go na samochodzie, już owszem. Niemcy nazywają to również "papierem elektronicznym", choć to po prostu folia z odpowiednimi przewodnikami elektrycznymi.

Patent przedstawia sposoby, w jakie Porsche chciałoby wykorzystywać tę technologię. Najprostszy to pasy, które znikają kiedy nie chcemy, aby samochód je posiadał. Pstryk, i mamy już jednolity kolor. Drugi pstryk, i mamy "wyścigowe" 911. Kolejne zastosowanie, to podpięcie tego do systemów samochodu i skorelowanie koloru pasów z... trybem jazdy.

Wyobrażacie to sobie. Podjeżdżacie do świateł, obok stoi 911-ka... zastanawiacie się, czy gość "da mu", jak tylko zapali się zielone światło. A on ma zielone pasy przez środek - jedzie w trybie "Eko".

Porsche

Oczywiście, takie pasy mogłyby być też w innych miejscach auta - patent pokazuje, że w okolicach tylnego zderzaka też mogłyby się sprawdzić. A w elektrycznym aucie pokazywałyby, czy samochód jest naładowany i jak bardzo. O ile wcześniej sami tego nie zapamiętacie. Przydatne, jak zobaczycie tego jednego kierowcę, który stoi pod ładowarką, a ma 100% naładowanej baterii. Z daleka będzie go widać.

Liczba pomysłów teoretycznie jest nieograniczona. Aczkolwiek sam nie wiem, co poza estetyką mogłoby to realnie zmienić. W większości przypadków będzie to gadżet, o którym każdy zapomni po tygodniu intensywnego używania. Chyba, że Porsche wprowadzi taką folię na całe auto, co pozwoli zmieniać jego kolor. To byłoby coś, choć na pewno kosztowałoby fortunę. Zwłaszcza, jeśli kolory byłyby np. z palety Paint To Sample.