999 999 km na liczniku i oryginalny silnik. Ta Toyota „bańkę” przebije z nowym właścicielem

Toyota Land Cruiser 200 Gary'ego Driscolla przez ponad 15 lat była przede wszystkim narzędziem pracy. Teraz ma 999 999 km przebiegu, oryginalny silnik i czeka na nowego właściciela.

Milion kilometrów to dla większości samochodów wartość czysto abstrakcyjna, także z perspektywy samego użytkowania. Nawet auta intensywnie eksploatowane rzadko zbliżają się do takiego wyniku. Ta Toyota Land Cruiser 200 jest jednak wyjątkiem. Do magicznej granicy brakuje jej już tylko około 300 metrów i zrobi ją... szczęśliwy nabywca tego auta.

Toyota Land Cruiser ma 999 999 km przebiegu. Zrobiła je podczas normalnej pracy

Bohaterem tej historii jest Toyota Land Cruiser 200 Series Sahara z 2009 roku, należąca do Gary'ego Driscolla. Australijczyk kupił samochód w kwietniu 2010 roku i przez kolejnych kilkanaście lat wykorzystywał go przede wszystkim jako narzędzie pracy.

Driscoll zajmuje się działalnością związaną z rolnictwem. Przemieszczał się pomiędzy gospodarstwami w australijskim stanie Wiktoria, oglądając między innymi zwierzęta przeznaczone do sprzedaży. Land Cruiser szybko stał się więc jego mobilnym biurem.

Średni dzienny przebieg przekraczał 180 km. Bywały też dni, w których właściciel spędzał za kierownicą nawet 14 godzin. Nic dziwnego, że kilometry przybywały w imponującym tempie. Jak pewnie wiecie, w Australii taki dystans uznaje się za coś podobnego, jak u nas przejazd 400 metrów z bloku do Żabki.

Toyota Land Cruiser 200 999 999 km

W listopadzie 2025 roku licznik pokazał 999 999 km. Driscoll postanowił wówczas zakończyć dalszą eksploatację auta. Gdy podczas ostatniej podróży do dealera Horsham Toyota pojawiło się sześć dziewiątek, samochód zatrzymano i dalszą część drogi pokonał na lawecie. Według właściciela, przynajmniej w teorii, do faktycznego miliona kilometrów pozostało około 300 metrów.

Największe wrażenie robi oryginalny silnik tej Toyoty

Przebieg jest imponujący sam w sobie, ale historia tego Land Cruisera robi się znacznie ciekawsza w momencie, w którym zajrzymy pod maskę. Samochód wciąż korzysta bowiem z fabrycznego silnika oraz oryginalnego układu napędowego.

Mowa o jednostce 4,5 V8 (diesel) z rodziny 1VD-FTV. W australijskiej specyfikacji z tego okresu oferowała około 265 KM i 650 Nm momentu obrotowego. Współpracuje z sześciobiegową automatyczną skrzynią biegów.

Oryginalność najważniejszych elementów potwierdza Horsham Toyota. To ten sam dealer, u którego Driscoll kupił samochód i który przez kolejne lata zajmował się jego obsługą.

Land Cruiser nie przejechał przy tym niemal miliona kilometrów wyłącznie po autostradach. Samochód regularnie docierał do gospodarstw i poruszał się po lokalnych drogach i szutrach. Właściciel wykorzystywał go również do holowania.

Driscoll szacuje, że przez około 30 procent całego przebiegu Land Cruiser ciągnął przyczepę ze sprzętem wykorzystywanym przy obsłudze owiec. Mówimy więc o mniej więcej 300 000 km przejechanych z dodatkowym obciążeniem.

Prawie milion kilometrów, prawie 100 wizyt w serwisie

Nie oznacza to oczywiście, że przez 15 lat właściciel ograniczał się do dolewania paliwa. Wręcz przeciwnie. Jednym z kluczowych elementów tej historii jest wyjątkowo konsekwentna obsługa samochodu.

Land Cruiser trafiał na przegląd co około 10 000 km. Przy przebiegu zbliżonym do miliona kilometrów oznacza to niemal 100 wizyt serwisowych. Nie wszystkie podzespoły okazały się równie długowieczne jak silnik.

W samochodzie wymieniano między innymi alternatory. Rozrusznik poddał się jednak dopiero przy około 973 000 km przebiegu.

Znaczenie miał też sposób eksploatacji. Ogromna część kilometrów powstawała podczas długich przejazdów poza dużymi miastami. Dla jednostki wysokoprężnej oznacza to znacznie mniej zimnych rozruchów i krótkich tras niż w przypadku typowego samochodu eksploatowanego głównie w mieście.

Nie zmienia to faktu, że Land Cruiser musiał mierzyć się z australijskimi drogami regionalnymi, dojazdami do gospodarstw oraz wieloletnim holowaniem przyczepy.

Driscoll nie zawsze jeździł dużym samochodem terenowym. Wcześniej w podobnym charakterze wykorzystywał sedany Holdena, Mitsubishi i Forda. Ostatecznie przesiadł się do Land Cruisera między innymi ze względu na stan lokalnych dróg i większy komfort jazdy po nierównych nawierzchniach.

Ta Toyota Land Cruiser 200 mogłaby okrążyć Ziemię 25 razy

Skalę przebiegu najlepiej pokazuje proste porównanie. Obwód Ziemi na równiku wynosi około 40 075 km. Land Cruiser Driscolla pokonał więc dystans odpowiadający niemal 25 podróżom dookoła naszej planety.

W ciągu nieco ponad 15 lat daje to średnio około 65 000 km rocznie. To mniej więcej czterokrotnie więcej niż roczny przebieg typowego samochodu osobowego.

Toyota przyznaje przy tym, że Land Cruiser Driscolla nie jest jedynym samochodem tej marki w Australii, który znalazł się w okolicach siedmiocyfrowego przebiegu. Producent zna przypadki aut klientów, które przekroczyły milion kilometrów. Nie prowadzi jednak zestawienia pozwalającego wskazać egzemplarz z największym przebiegiem w kraju.

999 999 km to nie koniec. Toyota trafiła na aukcję

Gary Driscoll zdecydował się teraz rozstać ze swoim samochodem. Land Cruiser został wystawiony na aukcję rozpoczętą 3 sierpnia i zaplanowaną na dwa tygodnie.

Właściciel liczy, że nietypowa historia samochodu pozwoli uzyskać za niego ponad 30 000 dolarów australijskich, czyli około 72 000 złotych. W przypadku zwykłego Land Cruisera przebieg zbliżający się do miliona kilometrów byłby potężnym argumentem podczas negocjowania ceny w dół. Tutaj może działać dokładnie odwrotnie.

Link do aukcji: Auction Plus