A wiedzieliście o tym, że Japończycy mieli samochód w bardzo amerykańskim sporcie? Poznajcie HKS Drag 180SX
Wyścigi dragsterów to bardzo amerykański sport. Jednak w połowie lat 90. na torach w USA pojawił się HKS Drag 180SX, bardzo japońskie dzieło. Ze sporymi sukcesami.
Profesjonalne wyścig dragsterów to bardzo amerykańska rzecz. Napędzane metanolem pojazdy w topowych klasach (Top Fuel) przejeżdżają 1/4 mili poniżej 4 sekund. W niższych również wymagane jest auto, które potrafi zrobić abstrakcyjny czas. Wyspecjalizowani w tym Amerykanie w 1995 roku musieli uznać wyższość projektu, który z nazwy aż krzyczy "JDM" - HKS Drag 180SX.
HKS Drag 180SX startował w klasie Pro Stock
Czyli aut okołoseryjnych. Na tyle, że przynajmniej z daleka nadwozie trochę przypominało model z ulic. Co ciekawe, nie było to pierwsze auto "powered by HKS" w tego rodzaju zawodach.
Ale model zaprezentowany w 1995 roku był wyjątkowy, bo zdominował rozgrywki. Japończycy podeszli do tematu na poważnie.
"Bazą" był, zgodnie z nazwą, Nissan 180 SX. Ale to była tylko skorupa. Podwozie pochodziło ze stajni Don Ness Racecraft, która w latach 90. zbudowała wiele podwozi do wyścigów dragsterów.
Silnik użyty przez HKS, to słynna jednostka RB26DETT, znana ze Skyline'a. Bazą była tutaj wersja z modelu R32 GT-R, który również był budowany do wyścigów na 1/4 mili. Firma wykorzystała tutaj doświadczenie z budowy wyczynowych jednostek napędowych dla wyścigowej grupy A. I choć to zupełnie inne serie wyścigowe, pomogły stworzyć wyjątkowe dzieło inżynierii.

Zamiast seryjnych turbin pojawiły się dwa "ślimaki" GT3240, a fabryczną pojemność 2,6 litra rozwiercono do 2,8 (2 771 cm3). HKS Drag 180SX osiągał 1185 KM i około 913 Nm, a moc przenoszona była na tylną oś przez pneumatyczną skrzynię biegów (tzw. Air Shifter).
Dzięki temu auto osiągnęło te 30 lat temu rekordowy dla klasy czas przejazdu - 7,184 sekundy. Do dziś brzmi to dość spektakularnie.
Auto jeździło w wyścigach do 1997 roku i, cóż, wygrywało sporo, choć głównie w japońskich edycjach zawodów dragsterów. Pojawiło się jednak również w USA, a rekordowych czasów nikt mu nie odbierze.
Co ciekawe, auto miało również wirtualnie swoją chwilę sławy. Choć mało kto pamięta go z torów, to wiele osób, które grały w Gran Turismo 2 doskonale wie, o jaki samochód chodzi. Tam właśnie "unieśmiertelniono" wyścigówkę HKS-a.
