Brabus Bodo był batmobilem z cyberpunka. Wersja cabrio traci nie tylko dach

Powstanie go 77 sztuk. Będzie minimalnie droższy od coupe. Ale Bodo Cabriolet w wydaniu prezentacyjnym traci jeszcze tę aurę, którą miała wersja coupe.

Gdy na wiosnę w ogrodach nad Como debiutował Brabus Bodo, był kontrowersyjny. Bazujący na Aston Martinie samochód z jednej strony wyglądał dziwnie, ale z każdym spojrzeniem okazywało się, że jest fenomenalny. Potężne coupe emanowało aurą samochodu trochę w stylu Art Deco, trochę w stylu komiksów z Batmanem. Samochód, którym chciało się nocą przemierzać miasto i albo czynić niegodziwości, albo z nimi walczyć. Bodo Cabriolet jest naturalnym następstwem. Albo... skokiem na kasę.

Brabus Bodo Cabriolet czerpie z podobnych wzorców

Jak można się spodziewać, tu również bazą jest Aston Martin Vanquish, z podkręconym V12 Biturbo, Ma 1000 KM, 1200 Nm i napęd na tylną oś realizowany przez ośmiobiegową skrzynię automatyczną. Tutaj nic się nie zmieniło, podobnie jak we wnętrzu.

Tak naprawdę auto wciąż jest tym samym Bodo, czyli ma kilka elementów, które wskazują na "dawcę". W tym miękki dach, który w 15 sekund robi z tego coupe prawdziwy drogowy jacht.

No nie!

I auto wygląda nieźle w wersji ze zdjętym dachem. Ma długi przód i długi tył, co naprawdę robi połowę efektu.

Ale mam wrażenie, że zabrakło gdzieś tej drugiej połowy. Wszystko się zgadza, od przednich lamp, aż po tylne, mocno fantazyjne wzory z diod LED. Ale brakuje charakteru.

Bodo Cabriolet Tu jest znacznie lepiej

A już najbardziej w pokazanym aucie w kolorze złamanej bieli. Zamiast elegancji czy tego "czarnego charakteru" dostajemy coś, co wygląda jak mokry sen ruskiego oligarchy. Albo amerykańskiego playboya po 60-ce.

Moim zdaniem ten samochód musi mieć albo ciemny kolor, albo jakiś bardzo elegancki odcień. I niekoniecznie atrapę w kolorze nadwozia.

Niemniej, jak na tak bardzo zaawansowany projekt i brak charakteru, jest zaskakująco rozsądnie wyceniony. Różnica w cenie względem coupe to zaledwie 77 tysięcy Euro. Przy 1 mln Euro za Brabusa Bodo, to "grosze". Do tego Bodo Cabriolet powstanie w tej samej liczbie egzemplarzy co zamknięta odmiana. 77 sztuk znajdzie klientów. I, jak się spodziewam, bez większego problemu.

Oby żaden nie wybrał tego białego koloru.