BYD stawia "błyskawiczne ładowarki" w błyskawicznym tempie. Jest ich już 5000
Chińczykom jedno trzeba przyznać. Potrafią wpompować gigantyczne pieniądze w "efekt skali". Bo jak inaczej można nazwać 5000 ładowarek Flash Charging, postawionych przez BYD w ostatnim czasie.
O tym, że BYD stawia na bardzo szybkie ładowarki, tak naprawdę usłyszeliśmy miesiąc temu. Sieć stacji ładowania Flash Charging zaczęła powstawać nieco wcześniej, ale te ultraszybkie "dystrybutory" rosną naprawdę... ultraszybko. Globalny koncern właśnie pochwalił się, że uruchomił stację nr 5000 w Chinach. Jest ona zlokalizowana przy Qinglan Expressway, w prowincji Gansu. Projekt jest częścią inicjatywy "Flash Charging China".
Flash Charging, czyli ładowanie w czasie wyjścia do WC
Zapewne w całym tym komunikacie sporo jest propagandy, ale taka liczba stacji ładowania na pewno imponuje. Sieć dostępna jest w 297 miastach Chin.
Ładowanie tego typu wykorzystuje infrastrukturę 1000V i w szczytowym momencie jest w stanie doładowywać nasz samochód elektryczny mocą 1500 kW. Najmocniejsze dostępne publicznie w Europie ładowarki osiągają ok. 500 kW.
Według specyfikacji technicznej, uzupełnienie od 10 do 70% naładowania akumulatora zajmuje ok. 5 minut. Do 97% w ciągu 9 minut. BYD chwali się, że nawet przy dużych mrozach ( -30 stopni) wydajność nie spada aż tak bardzo. Od 20 do 97% ma to zająć ok. 12 minut. Wciąż mniej czasu niż rozprostowanie nóg, wyjście na stację do toalety i po kawę.

Jest i haczyk. Takie tempo ładowania wymaga odpowiedniego samochodu. I odpowiedniego akumulatora. Do takich mocy dostosowane są baterie BYD Blade drugiej generacji. Przechodzą one testy pozwalające na 500 ładowań w tym trybie bez większego ryzyka. Są też odporne na ryzyko pożaru po przebiciu, a firma daje na nie dożywotnią gwarancję.
Na razie dostępne jest tylko kilka modeli marki BYD oraz Denza, które są w stanie utrzymać te parametry.
Ale firma nie zwalnia. W ramach swojej strategii promowania szybkiego ładowania, BYD chce postawić aż 20 000 takich ładowarek Flash Charging w Chinach do końca tego roku.
Następnym etapem będzie Europa, w tym Polska, gdzie kilka takich urządzeń ma stanąć jeszcze w tym roku.
Oczywiście, Chiny w tej materii są uprzywilejowane, bo w Europie postawienie tak mocnych przyłączy będzie wiązało się z rozbudową infrastruktury oraz... przepisami. Pozwolenia na użytkowanie muszą w UDT "nabrać wagi", często wieloma tygodniami.