BYD rzuca rękawicę Land Roverowi. Ich nowy SUV jest tańszy o 80 tysięcy złotych od Defendera i ma lodówkę
Chiński gigant rozpoczyna ofensywę na jednym z najtrudniejszych rynków w Europie. BYD Ti 7 wjeżdża do Wielkiej Brytanii z ceną o około 80 tysięcy złotych niższą od Land Rovera Defendera 110, a jednocześnie oferuje bogatsze wyposażenie i lepsze osiągi. Reszta Starego Kontynentu czeka w kolejce.
Chińskie marki coraz odważniej rozpychają się w Europie, ale niewielu producentów decyduje się na takie modele. BYD Ti7 trafi do sprzedaży w Wielkiej Brytanii już w styczniu i od początku będzie rywalizował z Land Roverem Defenderem. Reszta Europy jest też na liśćie - lada chwila ten model trafi również do naszych salonów.
BYD Ti 7 wjeżdża na rynek zdominowany przez Land Rovera
Debiut BYD Ti7 na brytyjskim rynku (jako pierwszym) nie jest przypadkiem. To właśnie tam Defender od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów terenowych. BYD postanowił wepchnąć się na jego podwórko. Co więcej, nie jest to ich jedyny taki projekt, gdyż Denza Bao 5 też próbuje otrzeć się o to podwórko.
Cena modelu Ti7 została startuje od 47 995 funtów, czyli około 235 200 złotych. Dla porównania podstawowy Land Rover Defender 110 kosztuje o 16 320 funtów więcej. Oznacza to różnicę wynoszącą około 80 000 złotych.
Na brytyjskim rynku Ti7 będzie oferowany wyłącznie w bogato wyposażonej odmianie Excellence AWD. Ma być "luksusowo i kompletnie". Czy rynek to łykie?
Wyposażenie może zaskoczyć nawet konkurencję. BYD Ti7 nie zawodzi na tym polu
Standard obejmuje elementy, które w wielu konkurencyjnych modelach należą do wyposażenia dodatkowego. Na pokładzie znalazły się między innymi światła LED, dwudziestocalowe felgi, panoramiczny dach oraz przyciemniane szyby.

Kierowca korzysta z cyfrowych zegarów o przekątnej 10,25 cala i centralnego ekranu multimediów o przekątnej 15,6 cala z obsługą Android Auto oraz Apple CarPlay.
Kabinę wykończono skórzaną tapicerką, a fotele w pierwszym i drugim rzędzie są podgrzewane i wentylowane. BYD wprowadziło również trzystrefową klimatyzację, system audio z osiemnastoma głośnikami, dwie bezprzewodowe ładowarki do smartfonów o mocy pięćdziesięciu watów oraz funkcję Vehicle-to-Load, pozwalającą zasilać zewnętrzne urządzenia energią zgromadzoną w akumulatorze.
Na liście wyposażenia znalazły się także elementy spotykane znacznie rzadziej. Ti 7 oferuje lodówkę oraz podgrzewane uchwyty na kubki, które pomagają utrzymać temperaturę napojów podczas podróży.
Jest tańszy, a jednocześnie wyraźnie szybszy
BYD Ti 7 korzysta z układu DM-p Super Hybrid. Składa się na niego silnik benzynowy 1,5, dwa silniki elektryczne oraz akumulator o pojemności 35,6 kWh.
Producent określa ten napęd jako hybrydę plug-in, choć zaznacza, że jednostka spalinowa przez większość czasu odpowiada za wytwarzanie energii dla akumulatora.
Łączna moc systemowa to 408 KM. Sprint do stówki zajmuje 4,8 sekundy, a prędkość maksymalna to 190 km/h. Samochód może również przejechać do 119 km w trybie elektrycznym.
Dla porównania: podstawowy Land Rover Defender 110 oferuje sześciocylindrowy silnik wysokoprężny rozwijający 253 KM. Setkę osiąga w 7,9 sekundy, a prędkość maksymalna to 188 km/h.
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z hybrydowym Defenderem. Taki wariant kosztuje 71 840 funtów, czyli około 352 000 złotych. Oferuje 304 KM, przyspiesza do stu kilometrów na godzinę w 7,4 sekundy i zapewnia około 50 kilometrów zasięgu w trybie elektrycznym. Pod względem osiągów i możliwości jazdy bez użycia silnika spalinowego BYD wypada więc wyraźnie korzystniej.
Warto też dodać, że ceny w Wielkiej Brytanii są niższe i przyjaźniejsze portfelowi. Zakładając, że BYD Ti7 będzie atrakcyjnie wyceniony w innych europejskich krajach (w tym w Polsce), to różnica stanie się dużo wyższa.
Moim zdaniem BYD Ti7 może namieszać z takim samochodem
I jest to dużo ciekawsza opcja niż Denza Bao 5. Dlaczego? Moim zdaniem Ti7 wygląda lepiej, ma atrakcyjniejszą cenę i nie mniej atrakcyjną specyfikację. Co jak co, ale jak na kolejnego "klona" Defendera, projekt BYD nie rozczarowuje.


