Ceny samochodów pójdą w górę. Podziękuj za to tańczącym kotkom i politykom w śmiesznych przebraniach
Ceny nowych samochodów mogą znowu pójść w górę. Wszystkiemu winne są kwoty, które trzeba płacić za kluczową pamięć RAM. A to z kolei jest efekt rozwoju sztucznej inteligencji.
Pewnie, że chcielibyśmy, aby sztuczna inteligencja robiła za nas pranie i prasowanie. Narzędzia, które bazują na tej technologii, są bardzo przydatne i potrafią uprościć kodowanie, pisanie czy nawet tworzenie grafik. Jest to jednak miecz obusieczny: jest nam łatwiej, ale płacimy za to wysoką cenę. Dosłownie, gdyż zasoby potrzebne do rozwoju sztucznej inteligencji są gigantyczne. I nie chodzi tutaj wyłącznie o energię czy dostęp do wody, co staje się dużym problemem. Mowa też o odpowiednich komponentach, w tym o pamięci RAM. To, ile trzeba teraz zapłacić za taką typową "kostkę" RAM-u przekłada się między innymi na ceny samochodów.
Na ten problem uwagę zwraca coraz większa liczba producentów. Choć sami chętnie korzystają ze sztucznej inteligencji i widzą w niej potencjał, to jednocześnie dostrzegają też rosnący problem. Kwoty, które trzeba płacić za RAM i dyski, ekspresowo idą w górę. W efekcie komponenty, z których korzysta się w "mózgu" samochodu (elektronice, także tej związanej z rozrywką), są coraz droższe.
Jim Farley, dyrektor wykonawczy Forda, zwraca uwagę na to, że niebawem może przeobrazić się to w większy kryzys. Nie szczędził tutaj ostrych słów i stwierdził, że może to być swego rodzaju powtórka z kryzysu półprzewodnikowego.

Ceny samochodów są uzależnione od cen kluczowych komponentów. A te związane z elektroniką i oprogramowaniem osiągają nowe szczyty
Fajnie jest wygenerować sobie film z tańczącym kotem, lub z naszymi "ulubionymi" politykami, przebranymi w stroje klaunów, tańczącymi na tonącej tratwie. Problem w tym, że to pochłania ogromne zasoby energetyczne, a także wykorzystuje zasoby pamięci RAM.
Sztuczna inteligencja w szeroko rozumianym pojęciu rozwija się w ekspresowym tempie. Nowe firmy wyrastają jak grzyby po deszczu, a informacje o przełomach w rozwoju SI widzimy niemal co kilka dni. Ten rozwój wymaga jednak wysokooktanowego paliwa w postaci pamięci RAM i dysków SSD.
Najwięksi producenci RAM-u, Samsung, SK Hynix i Micron Technology, przestawili wajchę i skupiają się na sprzedaży RAM-u do klientów budujących SI, lub tworzących centra danych. Wiele firm rezerwuje ogromne sloty produkcyjne z dużym wyprzedzeniem, nawet gdy centra są jeszcze w fazie planowania.
W efekcie dostępność RAM-u dla innych klientów topnieje. Już kilku producentów sprzętu telekomunikacyjnego i do gier zderzyło się z rzeczywistością i musiało walczyć z niedoborem tych komponentów. Teraz może to czekać branżę motoryzacyjną.
Najwięksi gracze starają się zabezpieczać jak największe liczby produkcyjne RAM-u na najbliższe miesiące, a nawet lata. Problemem jest jednak niechęć ze strony producentów, dostrzegających rosnące ceny tego elementu. To oczywiście jest dla nich zarobek. Dla nas oznacza zaś wyższe ceny nowych samochodów.

Dla przykładu - RAM jeszcze niedawno kosztował nawet trzy razy mniej, niż teraz Co więcej, nie widać na horyzoncie tendencji do zahamowania wzrostu tych cen
Szykujcie się więc na to, że kolejne lata mogą być pełne zawirowań, których nikt jeszcze niedawno nie przewidywał. A gdy będziecie generować zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego tańczącego poloneza z Donaldem Tuskiem, to pamiętajcie, że właście dołożyliście cegiełkę do... droższych samochodów.