Ameryka miała wzbogacić się na cle. Cło zapłacili Amerykanie
Cło, które nałożył na większość krajów Donald Trump, miało przynieść pieniądze zza granicy do USA. Tymczasem jest dokładnie na odwrót. To Amerykanie zapłacili więcej.
Donald Trump zapewniał, że nowe cła będą dla USA żyłą złota, a Amerykanie nie odczują skutków nowych regulacji. Wygląda to jednak zupełnie inaczej - i prawda jest niestety dotkliwa dla obywateli tego kraju. Badanie, które przeanalizowało 25 milionów transakcji importowych o łącznej wartości blisko 4 bilionów (!) dolarów pokazuje, że mechanizm nowego cła działa nieco inaczej, niż obiecywali politycy. Analiza Kiel Institute for the World Economy udowadnia, że to zwykli Amerykanie zapłacili te pieniądze.
Cło, które zapłacili Amerykanie. To oni wyłożyli pieniądze
W ciągu jednego roku amerykański budżet uzyskał około 200 miliardów dolarów dodatkowych wpływów z nowego mechanizmu cła. Źródło tych dochodów znajdowało się w całości na rynku wewnętrznym USA. Wszystkie analizy wyraźnie pokazują, że nie mieliśmy tutaj do czynienia z transferem pieniędzy z zewnątrz do amerykańskiej kasy publicznej.
Według analityków i ekspertów amerykańscy importerzy i konsumenci ponieśli około 96 procent (!) całkowitych kosztów ceł. Zagraniczni eksporterzy dołożyli jedynie te brakuje 4%. Tym samym widać gołym okiem, że to nie zewnętrzne kraje finansują USA, a de facto sami Amerykanie.
Według ekspertów cło stało się w USA podatkiem konsumpcyjnym. Ceny detaliczne poszły w górę, a to podniosło ceny towarów z importu. Rynek reagował także spadkiem dostępności i różnorodności produktów.
Zagraniczni dostawcy nie obniżali z kolei cen jednostkowych w odpowiedzi na wyższe stawki. Zamiast tego ograniczali wolumen dostaw, co było szczególnie widoczne w motoryzacji.
Po gwałtownych podwyżkach ceł w sierpniu 2025 r. import z Brazylii objęto cłem na poziomie 50 procent, a stawki na towary z Indii wzrosły z 25 do 50 proc. Ceny jednostkowe nie uległy większej zmianie, ale wolumen importu spadł gwałtownie.
Efekt? Amerykanie po prostu dostali mniejszy wybór towarów, w tym samochodów
Cło tak naprawdę ograniczyło import i przesunęło koszty, które mieli ponosić producenci zza granicy i inne kraje, na obywateli USA. Płacą więcej, dostają mniej, a władze kraju mogą cieszyć się "sukcesem", który świetnie wygląda w przemowach, ale nieco gorzej prezentuje się przy ekonomicznej analizie.