Co słychać na europejskim rynku klasyków? Auto e Moto d'Epoca okiem eksperta

Mało rzeczy w życiu jest stałych. Możemy na to patrzeć w różny sposób, czy to przez pryzmat makroekonomii, swojego zawodu, czy chociażby zmieniającego się klimatu. W tym roku dobitnie poczułem tę kwestię w Bolonii, podczas tegorocznej edycji targów motoryzacji klasycznej - Auto e Moto d’Epoca 2025. Dlaczego? Już spieszę z odpowiedziami.

Zacznę od kilku faktów. Podobnie jak w przypadku poprzedniej edycji Auto e Moto d'Epoca, targi gościły na terenach targowych Bologna Fiera Jest to impreza, która "przeniosła się" z Padwy. Włoskie targi są zawsze przyjemne do odwiedzenia, przede wszystkim ze względu na wszechobecną kulturę motoryzacji, ale również ze względu na dobrą kuchnię i klimat włoskich miast (nie oszukujmy się, na targach nie spędzamy 24 godzin na dobę). Wielkość samej imprezy oceniłbym dość podobnie do zeszłorocznej edycji, natomiast sama struktura wystawionych pojazdów znacząco się zmieniła.

Autorem tekstu jest Michał Barski, właściciel firmy MB Classics zajmującej się sprzedażą samochodów klasycznych

Po pierwsze - w mojej ocenie było mniej tzw. dużych i drogich dealerów. Zeszłoroczne stoisko Ruote da Sogno przytłoczyło jedną z hal zajmując bodaj połowę całego budynku wystawowego. W tym roku firma zdecydowała się okroić swoją przestrzeń do ¼ pierwotnego układu. To tylko jeden z przykładów, natomiast same auta, które zostały przywiezione i pokazane były zdecydowanie bardziej przystępne cenowo.

Auto e Moto d'Epoca 2025. Kryzys? Aż tak daleko bym nie szedł, ale widać swoiste przetasowanie na rynku.

Zmiana, o której w rozmowach kuluarowych wspominam już od jakiegoś czasu, czyli przesunięcie wagi od przepięknych i ponadczasowych aut z lat 60., które nazywamy “prawdziwymi klasykami” do aut z przełomu lat 90. i 00. jest widoczna gołym okiem. Pojawia się dużo więcej samochodów sportowych i luksusowych, które wiele osób z nas pamięta już z polskich salonów samochodowych w ostatnich dekadach XX wieku. Z jednej strony można mieć żal za odchodzącą historią, z drugiej zaś strony - taka kolej rzeczy.

Auto e Moto d'Epoca 2025 Bolonia

Porozmawiajmy odrobinę o tym co było, a czego nie było na targach. Standardowo, można było spotkać wiele egzemplarzy Porsche 911, chociaż w przytłaczającej większości były to egzemplarze po 1989 roku. Generacja F jest w odwrocie, obserwuję również korektę cenową na tym modelu. Świetnie mają się z kolei 964 i 993. 996 i 997 stanowią dzisiaj świetną, tańszą alternatywę, co mnie, jako posiadacza “jajecznicy” z 1999 roku w sposób oczywisty cieszy.

Włoskie targi słynęły zawsze z tego, że wysoko ceniły się lokalne produkty.

Rzadkie modele Lancii, Alfy Romeo, czy Ferrari stanowiły trzon ofertowy zarówno w Padwie, jak i w Bolonii. Inaczej nie było i tym razem, natomiast wydać że spuchnięte ceny niektórych modeli spotkały się z weryfikacją rynku.

Auto e Moto d'Epoca 2025 Bolonia

Wystarczy wspomnieć tutaj chociażby Lancię Fulvię Zagato, której cena wystawowa wynosiła zaledwie 24 000 euro. W zeszłym roku ciężko było o egzemplarze wystawione poniżej 35 000 euro. Praktycznie zniknęły promowane w zeszłym roku Lancie Themy 8.32.

Widzialem jedynie 2 egzemplarze, podczas, gdy w trakcie edycji 2024 naliczyłem 8 czy 9 sztuk. Warto zwrócić uwagę na bardzo mocną obecność Lotusa Elise pierwszej generacji. To moim zdaniem ciekawy prognostyk rosnącego zainteresowania tym, bądź co bądź, przełomowym modelem.

Nie są to francuskie targi, a udało mi się namierzyć kilka ciekawych aut z Francji. Przepiękne Clio V6 Ph2 w grafitowym kolorze zdecydowanie wybija się na tle całej oferty. Z ciekawych obserwacji mogę powiedzieć, że niezmiennie Włosi próbują ciągnąć w górę ceny Fiata Barchetta. Ciężko jest jednak sprzedać średni egzemplarz pierwszej serii powyżej 10 000 euro. Dodam, że na przestrzeni ostatniego roku sam sprzedałem 2 egzemplarze poliftingowe w Polsce i mówimy tu raczej o poziomie 30 000-35 000 złotych.

Auto e Moto d'Epoca 2025

To trochę obraz tego jakie są realne ceny transakcyjne. Cena wystawowa to jedno, a finalna cena, jaką ktoś zapłaci to coś zupełnie innego.

Na targach tego typu można kupić również “tanie” Ferrari - idealny wybór na pierwsze auto z czarnym konikiem. Tutaj polecają się Mondial 8, który był wystawiony za 39 000 euro lub włoska wersja Dino GT4 z dwulitrowym silnikiem za 48 500 euro. Biorąc pod uwagę to, co napisałem przed chwilą, na pewno coś jeszcze można z tego “urwać”.

Krótkie podsumowanie? Tak jak pisałem we wstępie - Włochy zawsze jest dobrze odwiedzić. Dobre espresso w towarzystwie najpiękniejszych samochodów w historii jest czymś, co każdy pasjonat motoryzacji powinien przeżyć.

Auto e Moto d'Epoca 2025 Bolonia

Osobiście widzę korekty cenowe. W dalszym ciągu ceny wystawowe są trochę zaklinaniem rzeczywistości i z perspektywy swojej działalności brokerskiej MB Classics widziałem zaledwie kilkanaście aut, które znalazłyby się na mojej liście zakupowej w kontekście opłacalności. Teraz po głowie chodzi mi pomysł odwiedzenia targów w Brukseli, żeby porównać sobie sytuację południa i rynku Beneluxu.