Co zrobić, gdy lubisz styl MINI, potrzebujesz praktyczności i szukasz elektryka? Odpowiedź nazywa się Countryman, ale sens ma tylko jedna wersja

Jest praktycznym samochodem, jest ciekawym wizualnie samochodem i jest przyzwoitym elektrykiem - choć uważam, że MINI Countryman w wersji na prąd ma sens tylko i wyłącznie w... słabszym wydaniu. Dlaczego?

MINI, podobnie jak BMW, podąża drogą, która nie wyklucza samochodów spalinowych. Nawet w segmencie tych małych i stylowych aut, gdzie elektryfikacja teoretycznie postępuje szybciej, wciąż jest duże grono osób oczekujących klasycznych aut z jednostkami benzynowymi. I tak oto MINI Countryman, największy model tej marki, może hałasować 2-litrową benzyną, lub cieszyć ciszą w czasie jazdy.

Tym razem w moje ręce trafił ten drugi wariant, aczkolwiek w najmocniejszym, 313-konnym wydaniu. I choć niczego mu nie brakuje, to jest to kolejny samochód na prąd, w którym moim zdaniem więcej sensu ma bazowy wariant. Już Wam wyjaśniam z czego to wynika.

MINI Countryman E, czy SE? Dla mnie wybór jest oczywisty

Przede wszystkim spójrzmy na obecną gamę tej marki. W gronie aut spalinowych mamy tylko klasycznego Coopera i Countrymana. Elektryki dodatkowo uzupełnia Aceman, który wizualnie jest bardzo udany, ale ma jedną wadę - bardzo sztywne zawieszenie.

Countryman z kolei oferuje dużo uniwersalności. Ma spory bagażnik (460 litrów), z tyłu jest ogrom miejsca dla pasażerów, a sam samochód to w zasadzie spory rodzinny SUV. Tu chyba mam jedyny zarzut do tej marki - MINI stało się bardzo "maxi", a poprzedni Countryman był idealnym kompromisem pod kątem gabarytów.

MINI Countryman E SE recenzja

Wróćmy jednak do kluczowej kwestii napędu. W przypadku elektryka mamy do wyboru jeden akumulator (66,5 kWh pojemności) i dwie wersje napędowe. Słabsza oferuje 204 KM i przekazuje moc na przednią oś. Testowana, SE, ma napęd ALL4 i generuje 313 KM.

Dynamika jest naprawdę dobra (setka pojawia się na zegarach w 5,6 sekundy), ale w praktyce... tylu koni tutaj nie potrzeba. Widzicie, Countryman, choć jeździ bardzo dobrze, zachęca jednak do spokojniejszego pokonywania zakrętów. Jest w nim coś relaksującego, motywującego do zdjęcia nogi z gazu.

A gdy w wersji SE troszkę za mocno obchodzicie się z gazem, to zużycie energii rośnie w ekspresowym tempie

Nie powiem, że jest to samochód z dużym apetytem na prąd, aczkolwiek uważam, że w mieście Countryman mógłby obchodzić się z energią nieco oszczędniej. Średnie zużycie, w zależności od ruchu, wynosiło od 16 do 20 kWh.

Z ciekawości zapytałem znajomego, który przez rok służbowo użytkował elektrycznego Countrymana w słabszym wydaniu, o jego odczucia zza kierownicy. W 204-konnej wersji dynamika jest zadowalająca, a zużycie wynosi o 4-7 kWh mniej, zarówno w mieście, jak i w trasie.

Przy takiej pojemności akumulatora (jeszcze raz, 66,5 kWh), przekłada się to nawet na 50-90 kilometrów dodatkowego zasięgu. Moim zdaniem jest to rzecz, która zasługuje na uwagę.

MINI Countryman E SE recenzja

MINI szykuje się też do dużych liftingów Countrymana. Mam listę kilku elementów, które warto byłoby poprawić

Dwie rzeczy, na dłuższą metę, budzą tutaj moje wątpliwości. Przede wszystkim ten charakterystyczny materiał na desce rozdzielczej nie każdemu przypadnie do gustu (tu dodatkowo miał przedziwną kolorystykę). Co więcej, projekcyjne oświetlenie ambientowe wygląda dziwnie.

Poza tym jest to bardzo dopracowany samochód. Cieszy dobrą pozycją za kierownicą, wygodnymi fotelami i przyzwoitą ergonomią. Co prawda cały czas nie przyzwyczaiłem się do tego, że niektóre funkcje zaszyto głęboko w multimediach, niemniej nie są to rzeczy, z których korzystacie codziennie.

MINI Countryman E i SE bazują wciąż na architekturze 400V

Spodziewam się, że zmiana przyjdzie tutaj dopiero z kolejną generacją tego modelu. Obecnie maksymalna moc ładowania to 130 kW, co nie jest wynikiem rzucającym na kolana. Taka wartość może być zbyt niska zwłaszcza w trasie, wydłużając nam czas podróży.

MINI Countryman E SE recenzja

Poza tym mam wrażenie, że nie jest to jednak samochód stworzony do pokonywania bardzo długich dystansów. Countryman dobrze czuje się w mieście i w jego okolicach, choć w przypadku zatłoczonych ulic jego długość staje się czasami problematyczna.

MINI Countryman SE - zużycie energii

przy 100 km/h: 15,9 kWh/100 km
przy 120 km/h: 21,1 kWh/100 km
przy 140 km/h: 24,1 kWh/100 km
w mieście: 15-20 kWh/100 km

Cena? Moim zdaniem mogłaby być nieco niższa

Bazowe MINI Countryman E kosztuje 189 500 złotych. Za testowaną wersję SE ALL4 trzeba wyjściowo zapłacić 221 100 złotych. Doposażony egzemplarz, który trafił w moje ręce, przekracza granicę 240 000 złotych

I tu pojawia się kluczowy problem. MINI jest stylowe i ciekawe, ale czy cena nie stanowi pewnych hamulców dla sprzedaży tego modelu? Osoby szukające elektryków patrzą też na kwestię ładowania i na wydajność - a tutaj jest jeszcze pole do popisu.

MINI Countryman E SE recenzja

Spalinowy wariant wypada dużo korzystniej, gdyż ceny startują od 140 000 złotych za bazową, 122-konną wersję One. Co ciekawe w gamie jest też diesel - dla fanów oszczędnej i ekonomicznej jazdy.

Mam dość nietypową opinię. MINI Countryman jest stosunkowo świeżym modelem, ale... bardzo przyda mu się lifting

Jest tutaj kilka elementów, które bym dopracował i doszlifował. Co więcej, napęd elektryczny, ważny dla marki, rozczarowuje nieco wydajnością. Nie są to rzeczy, których nie da się poprawić. A Holger Hampf, nowy szef designu tej marki, zapowiada naprawdę rewolucyjne zmiany.