Dacia Spring zyska następcę i jednocześnie zostanie w sprzedaży. Ma być jeszcze tańsza

Francusko-rumuńska firma wychodzi przed szereg. Dacia Spring zyska następcę, ale nie oznacza to, że zniknie z rynku. Wręcz przeciwnie.

  • Następca Dacii Spring trafi na rynek w ciągu roku
  • Nowy model będzie spokrewniony z Renault Twingo
  • Jednocześnie Dacia pozostawi w ofercie obecnego Springa
  • To oznacza, że może on być jednym z najtańszych elektryków na rynku

Nie jest tajemnicą, że Dacia Spring to raczej spartański samochód. Lifting przyniósł wiele zmian, niemniej trudno nazywać ten model realnym konkurentem dla nowego Twingo, czy dla BYD Dolphin Surfa. Francuzi doskonale o tym wiedzą i tworzą już nową generację tego samochodu - zbudowaną właśnie w oparciu o zaprezentowane niedawno Twingo.

Nie oznacza to jednak, że Spring, ten obecny, zniknie z rynku. Wręcz przeciwnie. Plan Dacii zakłada oferowanie dwóch modeli równolegle, co będzie ewenementem w tym segmencie. Może to też być strzał w dziesiątkę.

Dacia Spring nowy model

Dacia Spring zyska nowocześniejszego następcę, ale dotychczasowy model zostaje

Nowa generacja taniego elektryka wykorzysta w zasadzie wszystkie elementy nowego Twingo. Oznacza to obecność tego samego silnika elektrycznego (82 KM) i akumulator o pojemności 27,5 kWh. Bryła tego samochodu także będzie niemal identyczna, a jedynej dużej zmiany spodziewamy się w wyglądzie nadwozia. Wnętrze także powinno mieć mniej więcej te same kształty.

Nowy model będzie więc dużo bardziej zaawansowany i nowoczesny. To pełnoprawny przedstawiciel segmentu A, a nie samochód, który bazuje na budżetowej konstrukcji z Azji i z Ameryki Południowej (Renault K-ZE, Renault Kwid).

Nowe Renault Twingo ma kosztować w bazowym wydaniu około 20 000 euro, czyli 84 000 złotych. Dacia powinna być tańsza mniej więcej o 5-7 tysięcy złotych. To by oznaczało, że jej ceny wystartują od około 75 000 złotych.

Dacia Spring 2027 Dacia Spring 2027

I tu właśnie do akcji wkracza obecny Spring. Dacia doinwestowała ten model, wprowadzając nowe silniki i nowa baterię. Te zmiany nie miałyby sensu w perspektywie potencjalnego wycofania takiego auta z rynku.

Mówimy tutaj o konstrukcji, która już na siebie zarobiła. Francusko-rumuńska marka może więc zrobić świetną rzecz i obniżyć ceny swojego prostego elektryka do śmiesznie niskiego poziomu. W grę wchodzą tutaj kwoty na poziomie 45-50 tysięcy złotych.

Czy to faktycznie się uda? Trzeba poczekać kilka miesięcy, do momentu, w którym "nowy Spring" wyjedzie na drogi. Wtedy wszystko stanie się jasne.