Dacia zrobiła Strikera i tutaj stawia kropkę. Teraz na celowniku jest tani prąd

Dacia nabrała apetytu na większe samochody, ale wie, kiedy powiedzieć "stop". Po Bigsterze i Strikerze nie będzie kolejnego modelu segmentu C. Przynajmniej na razie. Pieniądze i inżynierowie są potrzebni gdzie indziej.

Jeszcze w ubiegłym roku ta marka snuła ambitne plany podboju segmentu C całą rodziną modeli. Pierwszym z niej został Bigster, który w 2024 roku otworzył marce drzwi do bardzo ważnej części europejskiego rynku. Był to ruch znacznie odważniejszy, niż mogło się początkowo wydawać. Dacia przez lata kojarzyła się przede wszystkim z Sandero i Dusterem. Bigster przesunął ją o klasę wyżej, wprowadzając markę do segmentu zdominowanego przez takie samochody jak Nissan Qashqai. Eksperyment szybko zaczął przynosić efekty. W drugiej połowie ubiegłego roku Bigster był najlepiej sprzedającym się C-SUV-em w Europie. Dacia zakłada, że do 2030 roku cały segment C będzie odpowiadał za jedną trzecią jej sprzedaży - stąd też kolejny model w ofercie, Striker.

Kompaktowe kombi, wykorzystujące szereg elementów ze Strikera, jest ciekawym ruchem. Francusko-rumuńska marka nie chciała tutaj jednak stawiać kropki, a jej ambicje szły znacznie dalej. Teraz jednak przyszedł czas na zmianę strategii.

Dacia Striker będzie drugim dużym modelem marki. Trzeciego na razie nie dostaniemy

Striker miał być drugim z trzech około 4,5-metrowych samochodów. Kolejny model powinien pojawić się już w przyszłym roku. Ten projekt trafił jednak do zamrażarki. Katrin Adt, szefowa Dacii, powiedziała w rozmowie z brytyjskim Autocarem, że firma jest zadowolona z Bigstera, widzi potencjał Strikera i obecnie nie ma planów dotyczących kolejnego samochodu tej wielkości.

Nowa Dacia Spring 2027

Nie wiadomo nawet, jaką formę miał przyjąć trzeci model. Autocar wskazuje dwa scenariusze, które miały być brane pod uwagę. Pierwszym był bardziej dynamicznie stylizowany krewny Bigstera, celujący między innymi w Peugeota 3008. Drugim niższy samochód wywodzący się ze Strikera, który wszedłby na teren zajmowany przez Skodę Octavię. Dacia oficjalnie nie potwierdziła żadnego z tych projektów.

Dacia potrzebuje teraz pieniędzy na samochody elektryczne

Powód zmiany planów nie leży w wynikach większych modeli. Firma musi zdecydować, gdzie skierować ograniczone zasoby, a na liście priorytetów coraz wyżej znajduje się elektryfikacja.

Do 2030 roku Dacia zamierza wprowadzić cztery nowe samochody elektryczne. Pierwszym z nich będzie kolejna generacja Springa. To szczególnie ważny projekt dla marki, która chce utrzymać swoje dotychczasowe pozycjonowanie także po przejściu na napęd elektryczny.

Dacia nie zamierza przy tym ścigać się na największe akumulatory, czterocyfrowe moce i osiągi rodem z samochodów sportowych. Jej zadanie jest inne i pod wieloma względami trudniejsze. Samochody na prąd mają pozostać możliwie tanie.

Nowa Dacia Sandero dostanie wersję elektryczną

Katrin Adt wskazuje kolejną generację Sandero jako jeden z projektów, na których koncentruje się obecnie firma. Bestseller Dacii ma otrzymać gamę napędową określaną jako "multi-energy", a pod dobrze znanym nadwoziem znajdą się dwa różne rozwiązania techniczne.

Warianty z silnikami spalinowymi mają nadal korzystać z platformy CMF-B, znanej również z Renault Clio. Pozwoli to Dacii rozwijać dotychczasową konstrukcję bez kosztownego przenoszenia całej gamy na nową architekturę.

Elektryczne Sandero pójdzie własną drogą. Według wstępnych doniesień wykorzysta platformę RG-EV, spokrewnioną z konstrukcją Renault 5. Dacia dostanie więc dostęp do gotowej technologii opracowanej już przez grupę Renault.

Nowa generacja Sandero ma być następną ważną premierą marki po nowym Springu. A skoro o nim mowa, to jego debiut zbliża się wielkimi krokami - produkcyjną wersję drugiej generacji, bazującą na nowym Twingo, powinniśmy zobaczyć w najbliższych miesiącach.

Dacia trzyma się sprawdzonego przepisu, ale nie może odpuścić sobie elektryfikacji

Tu bez wątpienia dużym atutem będzie potęga Renault. Sandero może wykorzystać uproszczone rozwiązania z Renault 5, które już teraz w bazowych wersjach jest dobrze wycenione. Szanse na stworzenie taniego i praktycznego elektryka się więc zaskakująco duże. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że będzie on na siebie zarabiać. I to się tutaj liczy najbardziej.