Niedźwiedzie, owce, zakręty i cudowne widoki. Trasa Transfogaraska zza kierownicy Dacii Bigster

Trasa Transfogaraska uchodzi za jedną z najpiękniejszych i najlepszych tras Europy. Każdy kierowca i miłośnik przyrody powinien nią przejechać. Ja zrobiłem to za kierownicą Dacii Bigster i też nie żałuję.

Nazywana jest jedną z najlepszych tras Europy, przez wielu zwana najpiękniejszą, albo najlepszą. Mekka motocyklistów, ale także i miłośników jazdy po zakrętach. Trasa Transfogaraska (nie Transfogarska) to jedna z najważniejszych dróg na motoryzacyjno-turystycznej mapie świata. Sam się zastanawiam, jakim cudem dotarłem do tej części Rumunii dopiero teraz. Ale dotarłem tam z ekipą Dacia Explorers Club, która wyposażyła mnie w Bigstera z napędem na cztery koła. Nowy SUV Dacii okazał się być całkiem udaną opcją na ten odcinek, położony około dwóch- trzech godzin jazdy od Bukaresztu.

Trasa Transfogaraska to zakręty, widoki i niedźwiedzie

Byłem kilka lat temu na "konkurencyjnej", choć mniej komercyjnej trasie Transalpina, ale Transfogaraska wciąż na mnie czekała. Zaczyna się ona (na południu) od miasteczka Curtea de Argeș, skąd dalej musimy pojechać drogą 7C, w stronę tamy Vidraru oraz twierdzy Poenari. To zamczysko to "prawdziwy" zamek Drakuli. A dokładniej zamek Włada Palownika, który posłużył za pierwowzór słynnego krwiopijcy.

Zamek jednak pozostawiamy chętnym wspinać się po 1480 schodach, a sami wsiadamy do całkiem komfortowej Dacii i jedziemy dalej. Mniej więcej od tego momentu znaki drogowe zaczynają robić się... nietypowe.

Mniej niż o zakrętach, mówią o niedźwiedziach. Jeśli spodziewacie się, że to nakręcona przez media panika, to spieszymy wyprowadzić Was z błędu.

Miśki są. Według miejscowych, około 12 tysięcy sztuk, przy trzech tysiącach, na które gotowy jest ekosystem. Dlatego niedźwiedź przy drodze jest niemal pewny. Ja widziałem pięć, rekordziści z Dacia Explorers Club, chyba dziewięć. Siedzących bardzo blisko, przy drodze, albo wychodzących na nią.

trasa Transfogaraska

Nie karmcie ich! Nie podchodźcie! Albo przepuśćcie albo spokojnie przejedźcie obok.

Są duże i żebrzą o jedzenie, a to krok od tragedii. Kary za dokarmianie startują od ok. 8000 zł, i dzięki takim zachowaniom właśnie jest ich za dużo i są zbyt blisko domów.

Niemniej jest to widok, który na długo można zapamiętać.

Niejedyny na trasie. Gdy wyjedziemy z lasu, droga za każdym zakrętem (a jest ich bez liku) zapiera dech w piersiach. Zielone doliny, skalne urwiska i strumienie przeplecione są wstęgą wąskiej drogi. Zbudowana dla wojska przez dyktatora Ceaușescu w latach 1970 - 1974 miała zapewnić szybką ewakuację w przypadku inwazji ZSRR.

Trasa Transfogaraska

Nam zapewnia szybki opad szczęki. I trochę się cieszę z tego, że jadę Bigsterem, bo motocykliści mijający nas po drodze walczą z deszczem, a także z nawierzchnią. To niestety nie jest droga, która jest idealnie równa. Ale kombinacje winkli są genialne. Nie ma tu (jak na Transalpinie) bardzo ciasnych "agrafek", na których trzeba się mocno pilnować. Nawet zakręty o 180 są "odpowiednie" do jazdy. I to dynamicznej. Zaświadczają o tym też mijane samochody. Subaru STI, Toyota GT86, czy GR Yarisy wydają się stworzone do zabawy w tym miejscu, gdzie echo wydechów odbija się od gór i miesza z beczeniem owiec wypasanych na bardziej płaskich obszarach.

Za przełęczą na północ

Droga wspina się do jeziora Balea, położonego na przełęczy. To strome wspinanie, na którego końcu znajdziemy tunel oraz mocno turystyczne targowisko. A chwilę dalej, najsłynniejszy widok na drogę. To ten z szeroko otwierającą się doliną i drogą (z tej strony znacznie równiejszą) wyglądającą niczym rzucona  sznurówka. Coś przepięknego. Mimo najszczerszych chęci, Dacia Bigster tylko "daje radę" na tych zakrętach, ale nie zapewnia ani trochę radości, jaką dawałby bardziej sportowy model.

 

Ale za to pozwala zjechać z asfaltu na jedną, czy drugą polanę, żeby zatrzymać się na piknik w oszałamiających okolicznościach przyrody. Mogę to powtarzać. Jest pięknie, jest cudownie. Trasa Transfogaraska jest czymś co na każdym robi wrażenie.

Droga 7C prowadzi dalej na północ, aż do trasy E68, a dalej do Sybina. Niektórzy mówią, że przejazd od tamtej strony jest jeszcze bardziej spektakularny, bo zbliżamy się szeroką doliną i krętą trasą, widząc w oddali masyw i serpentyny, na które trzeba się wspiąć.

To chyba oznacza, że tę drogę trzeba pokonać raz jeszcze, tym razem kończąc przygodę przejazdem przez niedźwiedzie terytorium.

Trasa Transfogaraska - opinia i informacje praktyczne

Wbrew pozorom, ta trasa nie jest bardzo długa. Ma ok. 115 km, a jej przejechanie bez zatrzymania nie powinno zająć więcej niż trzy godziny. Dlatego, od biedy, można nią przejechać jako jednodniowa wycieczka z Bukaresztu.

Polecam jednak zrobić z tego dłuższą wycieczkę, zatrzymać się w pięknym Braszowie, albo gdzieś w okolicy samej trasy. Zwłaszcza, że po drodze na pewno będziecie chcieli się zatrzymać podziwiać widoki.

Baza turystyczna jest bardzo rozbudowana. Zwłaszcza motocykliści powinni być usatysfakcjonowani, bo wiele pensjonatów nawet nazwami, czy logiem zachęca tę właśnie grupę podróżnych.

Czy czegoś się należy obawiać? Poza dziurami w drogach, niczego. Jeśli oczywiście macie choć trochę zdrowego rozsądku. W wyższych partiach pogoda jest zmienna, jak to w górach, i jak to w górach spotkacie górali ze straganami. Od miejscowych serów, przez magnesy, aż po lokalne trunki. Których warto spróbować dopiero wieczorem, bo w Rumunii dopuszczalny limit to 0,00 promili.

Ale jedźcie! Jedźcie tam koniecznie. Motocyklem, sportowym autem, Dacią Bigster, wynajętym Sandero, albo czymkolwiek co ma koła i podjedzie pod górkę.

Warto. Absolutnie warto!