40 000 000 dolarów za Ferrari Luce? Tu nie chodzi o samochód, a o inną kwestię

Tak, Ferrari Luce sprzedało się za 40 000 000 dolarów. Ale uwierzcie nam: tu chodzi o coś innego.

Pierwsze elektryczne Ferrari wzbudza sporo emocji, przede wszystkim za sprawą kontrowersyjnego designu. Nie przeszkodziło mu to jednak w ustanowieniu szalonego rekordu. Podczas tygodnia motoryzacji w Monterey pierwszy produkcyjny egzemplarz Ferrari Luce, określany jako "Chassis 0", osiągnął na aukcji RM Sotheby's cenę 40 milionów dolarów. Brzmi to jak szaleństwo?

Owszem. Ale musicie zrozumieć, że akurat tutaj nie chodzi o unikalny egzemplarz. Swoje trzy grosze dorzucają cele charytatywne aukcji, ale w praktyce to wszystko podszyte jest czymś jeszcze.

Ferrari Luce za 40 milionów dolarów. Pieniądze trafią na cele charytatywne

Tak wysoka cena nie wynika wyłącznie z zainteresowania pierwszym elektrycznym Ferrari. Cała kwota uzyskana podczas aukcji trafi do Ferrari Foundation. Fundacja przeznaczy pieniądze między innymi na projekty związane z edukacją.

Herbert Wertheim Ferrari Luce RM Sothebys

I w tym miejscu wchodzimy na grunt, który trzeba pojąć - pomoc charytatywna w USA przekłada się także na... optymalizację podatkową. Amerykańskie przepisy pozwalają w określonych przypadkach potraktować jako darowiznę różnicę pomiędzy kwotą zapłaconą na aukcji charytatywnej a uczciwą wartością rynkową otrzymanego przedmiotu.

Jeżeli samochód jest wart milion dolarów, a uczestnik świadomie płaci za niego 10 milionów, potencjalną częścią charytatywną jest pozostałe 9 milionów dolarów. Nie oznacza to jednak zwrotu tej kwoty przez urząd skarbowy - odliczenie zmniejsza dochód podlegający opodatkowaniu, a faktyczna korzyść zależy między innymi od sytuacji podatkowej darczyńcy oraz obowiązujących limitów.

W przypadku Ferrari sprawa jest bardziej skomplikowana niż proste odjęcie katalogowej ceny Luce od 40 milionów dolarów. „Chassis 0” jest unikatowym egzemplarzem, którego wartość przed aukcją szacowano na około 1,1 miliona dolarów. Gdyby właśnie taką wartość przyjęto przy rozliczeniu, różnica wyniosłaby 38,9 miliona dolarów.

Kwota trafiła więc na cele charytatywne, ale przy okazji kupujący zrobi solidną optymalizację podatkową. Przy transakcji tej wielkości potencjalne oszczędności podatkowe mogą być liczone w milionach dolarów. Ich dokładnej wartości nie można jednak określić bez znajomości sposobu rozliczenia aukcji i sytuacji podatkowej nabywcy.

A ten samochód kupił Herbert Wertheim. Bez mrugnięcia zapłacił 40 milionów dolarów za Ferrari. Kto to?

Nabywcą samochodu jest Herbert „Herbie” Wertheim. To 87-letni Amerykani, optometrysta i wynalazca. W latach sześćdziesiątych opracował technologie związane z barwieniem soczewek i ochroną przed promieniowaniem UV. To rozwiązanie było na tyle przełomowe, że zbudowało jego fortunę.  Obecnie jego firma Brain Power Inc. ma ponad 100 patentów i innych praw własności intelektualnej.

Wertheim jest także dobrym inwestorem. Kupował akcje Apple i Microsoftu, zanim stały się gigantami

Wertheim przez dekady inwestował zyski z prowadzonego biznesu na giełdzie. Interesowały go przede wszystkim przedsiębiorstwa technologiczne, których produkty i rozwiązania potrafił zrozumieć.

Swoje działania na giełdzie starannie planował. Między innym kupił akcje Apple podczas debiutu giełdowego firmy w 1980 roku. Sześć lat później zainwestował również w Microsoft. Jedną z jego najważniejszych inwestycji stało się Heico, przedsiębiorstwo działające w branży lotniczej i elektronicznej. Wertheim przez lata zbudował w nim ogromny pakiet akcji.

Herbert Wertheim Ferrari Luce RM Sothebys

Nie koncentrował się przy tym na krótkoterminowych zmianach kursów. Kupował udziały w przedsiębiorstwach, które uważał za perspektywiczne, i trzymał je przez wiele lat. W ten sposób zbudował majątek liczony obecnie w miliardach dolarów.

Forbes nazywa go "najszczęśliwszym miliarderem świata"

Wertheim nie chciał tworzyć wielkiego koncernu ani podporządkować życia ciągłemu pomnażaniu majątku, co brzmi bardzo utopijnie. Pieniądze miały zapewnić mu niezależność i możliwość decydowania o własnym czasie. Dużo podróżował, realizował swoje zainteresowania i angażował się w działalność filantropijną. Własny wolny czas określał nawet mianem "Herbie time".

Zobowiązał się również w ramach inicjatywy Giving Pledge do przekazania co najmniej połowy swojego majątku na cele dobroczynne. Wspiera między innymi edukację, medycynę i badania naukowe.

Rok wcześniej wydał 26 milionów dolarów na inne Ferrari

Luce nie jest pierwszym rekordowo drogim Ferrari kupionym przez Wertheima na aukcji charytatywnej. W 2025 roku, także podczas tygodnia motoryzacji w Monterey, zapłacił 26 milionów dolarów za Ferrari Daytona SP3 Tailor Made.

Był to specjalny egzemplarz oznaczany jako „599+1”, zbudowany poza standardową serią 599 samochodów. Także wtedy pieniądze przeznaczono na działalność Ferrari Foundation. Cena 26 milionów dolarów ustanowiła wówczas rekord dla nowego samochodu sprzedanego na aukcji. Teraz Wertheim pobił własny rekord o 14 milionów dolarów.

Jego Ferrari Luce nie jest zwykłym egzemplarzem

"Chassis 0" przygotował dział Ferrari Tailor Made. Samochód ma specjalny lakier Madreperla Semi-Gloss, który zależnie od światła pokazuje zielone i fioletowe refleksy. Ferrari zastosowało również białe obręcze.

Nieco inaczej wykończono także kabinę. Wykorzystano w niej specjalną skórę Le Mans Metallic przygotowaną z wyselekcjonowanych szwajcarskich skór i zabarwioną na biało. Wertheim nie odbierze jednak swojego rekordowo drogiego Ferrari od razu - dostawę pierwszego Luce zaplanowano na pierwszy kwartał przyszłego roku.