Ferrari opatentowało nowy silnik V12. Tak jakby. Jakbym nie widział, to bym nie uwierzył

W sieci pojawiły się szkice z urzędu patentowego, na których widać nową koncepcję silnika V12 Ferrari. Jest... absolutnie szalona. I bardzo "elektryczna".

Do amerykańskiego urzędu patentowego wpłynęły szkice i projekt wprost z Maranello. Chodzi o nowy silnik V12. To bardzo ważne, ze względu na nadchodzące zmiany w normach emisji spalin. Nawet producentom niskoseryjnym, takim jak właśnie Ferrari, trudno będzie nadążyć za zmianami. Do tego elektryfikacja, choć chwilowo zwolniła, wciąż jest w grze. Słynna firma stara się zapewnić sobie przyszłość na różne sposoby. Takiego czegoś się jednak nie spodziewałem.

Ferrari ma nowe V12. W zasadzie. Ma dwa silniki

I to w układzie V. Tylko nie połączone ze sobą. O co tu chodzi?!

Na szkicach patentowych widać zabudowę w komorze silnika, raczej w aucie z centralnie umieszczoną jednostką, zapewne docelowo w którymś z topowych modeli marki.

Ale V12 oznacza tutaj... dwie jednostki R6, umieszczone skośnie do podwozia i w układzie "V" względem siebie. Wygląda to przedziwnie, bo cały układ napędowy ma formę litery "Y".

V12

Według informacji zawartych w patencie, silniki miałyby działać niezależnie od siebie, lub jednocześnie. Czyli dźwięk zmieniałby się w dość spektakularny sposób z jednego R6, na dwa R6. Do tego całość miałaby wspólny wydech, wyprowadzony centralnie do tyłu auta.

Jaki to ma sens? Poza tym, że takie Ferrari miałoby unikalne brzmienie.

Otóż, rozwiązaniem jest informacja, że żaden z tych silników nie jest połączony z kołami.

Są to potężne generatory dla silników elektrycznych i baterii. Mówimy więc o bardzo specyficznej hybrydzie EREV, która jednocześnie będzie samochodem elektrycznym, sześciocylindrowym oraz dwunastocylindrowym. To na pewno ucieszy tych, którzy liczą na to, że Ferrari pozostanie wierne dużym jednostkom napędowym. A może dużej ilości jednostek napędowych?

Na razie to tylko szkic patentowy, ale zastanawiamy się nad pojemnością tych silników. Wiadomo, że nie mogą to być duże sześciocylindrówki. Nie zmieszczą się w komorze, w takim układzie. Ale Ferrari historycznie potrafiło budować nawet V12 (takie prawdziwe) o pojemności 1,5 litra. Więc dlaczego nie miniaturowe R6 do napędzania silników elektrycznych?

Czekamy na więcej szczegółów, bo taka inżynierska robota jest czymś, co rozpala naszą ciekawość.

źródło: US Patent Office via Carbuzz