Mniejsze lusterka, niższe nadwozie, optymalizacja każdego elementu. Ford szykuje "taniego" pickupa i szuka każdego grosza
Ford szykuje nowego pickupa, elektrycznego. Tym razem jest to projekt o zupełnie innym charakterze, niż model F-150 Lightning. Tutaj liczy się cena i prostota. Można wręcz powiedzieć, że "błękitny owal" idzie w tym przypadku drogą Tesli.
Mniej, czyli taniej. To bez wątpienia maksyma, która przyświeca inżynierom z Dearborn. Ford szykuje nowy model, póki co na rynek amerykański - to będzie prosty i tani pickup. Sięgnięto tutaj po wiele nietypowych rozwiązań, które mają pozwolić na utrzymanie ceny na poziomie 30 000 dolarów (około 127 000 złotych).
Przede wszystkim Amerykanie dbają o każdy centymetr samochodu, każdy centymetr wiązki i o każdą śrubkę. Tutaj nie ma miejsca na "centymetr w tą, lub w tamtą stronę". Dla optymalizacji kosztów każdy element musi być "w punkt". I to jest sporym wyzwaniem, wymagającym starannego podejścia do projektu.

Pickup, nad którym pracuje Ford, będzie zaskakujący pod wieloma względami
Amerykańska marka sięga tutaj po rozwiązania, które sprawdziły się w konkurencyjnych markach. Największym wzorem jest tutaj... Tesla. I to nie powinno dziwić, gdyż pod kątem uproszczenia konstrukcji i optymalizacji kosztów jest liderem rynku.
Nowy pickup wykorzysta platformę Universal Electric Vehicle, opracowaną od podstaw w Fordzie, właśnie dla pojazdów na prąd. Docelowo trafi ona także do innych samochodów. Jednym z kluczowych założeń, które przyjęto przy projektowaniu tej konstrukcji, było obniżenie kosztów produkcji i stworzenie mniej złożonego procesu montażu.
Między innymi z tego powodu postawiono tutaj na unicasting, czyli tłoczenie wielkich elementów, które tworzą poszczególne partie samochodu. W ten sposób nowy pickup Forda otrzyma tylko dwa strukturalne elementy z przodu. Dla porównania: w Mavericku jest ich 146. Co ciekawe ta mniejsza liczba nijak nie przekłada się na niższy poziom bezpieczeństwa. To po prostu zmiana w samej technologii.

Walka toczy się tutaj o wszystko. Na przykład nadwozie musi mieć idealną wysokość, gdyż każdy "ponadprogramowy" milimetr zmniejsza zasięg i zwiększa koszty. Sama linia auta ma wyróżniać się specyficznym dachem, optymalizującym przepływ powietrza opływającego nadwozie.
Na pokładzie będzie także w pełni osłonięta podłoga, a także specjalne kanały, które zmniejszą zawirowania powietrza w okolicy kół. Aż o 20% zmniejszono też lusterka, a wzorem Volvo EX30 moduł składania i regulacji jest zintegrowany w jedną całość.
W samej platformie postawiono na garść ciekawych rozwiązań
O ile architektura bazuje na instalacji 400V, wspieranej przez instalację 48V do obsługi systemów pokładowych (tu widać inspirację Teslą), o tyle pojawi się tutaj kilka ciekawych patentów. Dla obniżenia środka ciężkości nawet sam silnik znajdzie się bardzo nisko. Każdy przegub i każde łożysko ma mieć zoptymalizowane tarcie, aby zmniejszyć możliwe straty.
Akumulator LFP (litowo-żelazowo-fosforanowy) zyska bliżej nieznaną pojemność, ale nieoficjalnie mówi się tutaj o co najmniej 500 kilometrach realnego zasięgu. Tutaj także, wzorem Tesli, postawiono na zintegrowany system sterowania, w której znajdziemy system niskiego i wysokiego napięcia, oraz czujniki temperatury. To wszystko pojawi się na jednej "płytce".

Poza tym, wzorem innych nowych elektryków, zobaczymy tutaj architekturę strefową, wyraźnie skracającą długość wiązek w całym samochodzie. Różnica w okablowaniu względem pierwszych elektryków Forda ma sięgać... 1,2 kilometra!
Oficjalna premiera tego modelu odbędzie się w przyszłym roku. Ford oczywiście nie planuje wprowadzenia tego pickupa do Europy, niemniej jego architektura może być bazą dla samochodów oferowanych także na Starym Kontynencie.


