Ford Probe IV wypłynął na facebooku. Serio, ktoś sprzedaje historyczny prototyp na marketplace

Tego się nikt nie spodziewał. Zaginiony od wielu lat, jeden z dwóch prototypów z 1983, trafił na sprzedaż. Ford Probe IV jak gdyby nigdy nic, pojawił się na Facebook Marketplace.

Pomysł był prosty. Ekonomia miała zostać pogodzona z osiągami i wyglądem supersamochodu. Tak w 1979 roku narodził się Ford Probe. Seria aut koncepcyjnych, które definiowały futuryzm firmy z Detroit. W 1983 roku zaprezentowano kolejny model serii, Ford Probe IV.

W tym modelu Ghia, odpowiedzialna za projekt nadwozia, napracowała się tak bardzo, że współczynnik oporu powietrza spadł do 0,15. Nawet dziś to przykład ekstremalnie dobrej aerodynamiki.

Niestety, był przykładem tych aut koncepcyjnych, które miały pokazać, co nas czeka w przyszłości (już wiemy, że nic takiego), ale nie miało nawet szczątkowego przygotowania do produkcji seryjnej. Ford Probe IV nie miał ani silnika, ani układu kierowniczego. Składa się z drewnianej ramy ze stalowymi wspornikami.

Ford Probe IV

To pomnik historii, a dla wielu dzieło sztuki lat 80., pochodzące z włoskiego studia projektowego. Jestem skłonny się zgodzić, wygląda wspaniale.

"Czwórki" powstały dwie, z czego jedna stoi sobie dumnie w Muzeum Petersena w Los Angeles. O drugiej, używanej w tunelu aerodynamicznej, na wiele lat słuch zaginął.

Ford Probe IV objawia się na Facebooku

I wtem, po wielu latach, na fejsbukowym Marketplace pojawia się oferta ze Spring w Teksasie. Sprzedający wystawia ten właśnie egzemplarz, zbierając oferty od chętnych, zanim samochód trafi na aukcję.

Gdzieś między Mustangiem Foxbody, starym Explorerem i czapeczką z logo Mustanga jest zaginiony prototyp Forda. Ma co prawda pewne braki. Tylna szyba wymaga naprawy, zaginął jeden kołpak, lusterka i kilka detali. Niemniej, jest dość kompletny.

Ford Probe IV Wnętrze Probe IV

 

Całe są boczne szyby, drzwi, czy tył z futurystycznymi lampami. Już w tej wersji samochód mógłby być ozdobą niejednej wystawy. A przede wszystkim, jest żywym świadectwem historii motoryzacji.

Być może, ze względu na brak 100% kompletności, znajdzie klienta za "wcale-nie-taką-kosmiczną-kwotę" i będzie cieszyć kogoś. Mamy tylko nadzieję, że nie tylko w prywatnym garażu.

Choć mój wewnętrzny motoryzacyjny snob mówi, że kupiony "na fejsie" prototyp Forda sprzed 42 lat, postawiony "w salonie" byłby satysfakcjonujący.

Samochód możecie obejrzeć, wylicytować, i kupić pod tym linkiem