Dużo kosztuje i nie oferuje nic w zamian. GAC Hyptec HT to jedno wielkie rozczarowanie
Dawno nie miałem do czynienia z samochodem, który byłby tak bardzo rozczarowujący. GAC Hyptec HT jest drogi - a w zamian nic nie oferuje.
Rzadko zdarza mi się tak ostro krytykować nowe samochody. W wielu autach znajduje wady i często na nie zwracam uwagę. Tutaj jednak, po raz pierwszy od dawna, miałem sytuację, w której z trudem znalazłem... jakiekolwiek zalety. GAC Hyptec HT, według zapewnień marki, jest samochodem aspirującym do segmentu premium - oferującym świetne wykończenie i doskonałe wyposażenie. Ta pierwsza część jest jedyną, na którą warto zwrócić uwagę. Reszta? To jedno wielkie rozczarowanie.
GAC Hyptec HT obiecuje gruszki na wierzbie, a oferuje coś absolutnie przeciętnego
Zacznę więc od tej dobrej strony - komfortu i wykończenia. Zawieszenie Hypteca stawia na komfort resorowania i dobrze radzi sobie z polskimi nierównościami. Wyższy profil opon także jest tutaj atutem.
Kliknij tutaj, aby obejrzeć test GAC-a Hypteca HT - YouTube
Wnętrze, które szczegółowo opiszę za chwilę, jest naprawdę solidnie wykończone. Materiały robią dobre wrażenie i spasowano je z dbałością o detale. Nic tu nie skrzeczy, nic nie wydaje nieprzyjemnych odgłosów i nic nie wygląda "tanio". Do tego fotele są bardzo wygodne - a ten po stronie pasażera ma dodatkowo podnóżek.
Ogrom miejsca dostają też pasażerowie podróżujący z tyłu. Kanapa jest komfortowa i ma regulowane oparcie (kąt pochylenia). Zewnętrzne siedziska są też podgrzewane, aczkolwiek tu pojawia się jedna z wielu przedziwnych i nieprzemyślanych rzeczy tego samochodu. O tym też wspomnę za chwilę.
Pochwalić muszę też bagażnik. Ma 640 litrów pojemności, jest bardzo ustawny, a do tego pod podłogą ma spory schowek. To duży plus w takim samochodzie.
Teraz czas na tę mniej przyjemną część, czyli na grzechy GAC-a Hypteca HT. A tych jest dużo - więc zacznę "od środka"
Multimedia. Rzecz, którą (wydawać by się mogło) Chińczycy powinni mieć obcykaną perfekcyjnie. To coś, co stanowi teraz niemalże kręgosłup każdego samochodu. Definiuje komfort użytkowania, ergonomię i funkcjonowanie wielu elementów.
I tu jest po prostu źle. O ile sama grafika nie zawodzi, o tyle liczba opcji jest skromna. Nawigacja? Brak. A w samochodzie elektrycznym oznacza to też brak planera podróży, czyli brak kondycjonowania baterii przed ładowaniem.
Wybrane funkcje poukrywano w najmniej spodziewanych miejscach. Polskiej wersji językowej brak. A np. podgrzewanie tylnych siedzisk, o którym wspomniałem, włączyć może tylko kierowca. Pasażer siedzący z tyłu musi więc ładnie poprosić go o przysługę.
Choć kokpit zaprojektowano "ma modłę Tesli", to dodano tutaj wskaźniki na szczycie deski rozdzielczej - za kierownicą. Na nich można ustawić, obok prędkościomierza, wskazania systemów wspierających kierowcę, informacje o odtwarzanej muzyce lub wskaźnik ciśnienia w oponach wraz z komputerem pokładowym.
Jest to jednak komputer podróży - zeruje się po każdym wyłączeniu samochodu. Drugi komputer znajdziecie w systemie multimedialnym. Ten na szczęście można ręcznie zerować, co jest plusem. Za to jeden i drugi pokazuje inne dane dotyczące zasięgu. Ten na zegarach wskazuje teoretycznie realny zasięg. Ten w multimediach - trzyma się normy WLTP.
Grzech drugi i największy: wydajność. A raczej jej brak
GAC Hyptec HT kosztuje 222 900 złotych, czyli jest nawet droższy od Tesli Model Y Long Range. Chciałoby się więc dostać w takim samochodzie wydajny napęd i dobre ładowanie.
Zapomnijcie. Silnik oferuje 244 KM i zapewnia sensowną dynamikę - tu zastrzeżeń nie mam. Za to pożera absolutnie dowolne ilości energii. Pogoda za oknem nie jest dobra (temperatury minusowe lub lekko na plusie), więc mam nieco większą wyrozumiałość. Niemniej wynik z miasta na poziomie 26,6 kWh przy muskaniu gazu piórkiem jest bardzo zły.
Przypominam: mówimy o samochodzie z jednym silnikiem. Nie powinien więc pobierać aż tyle prądu. W trasie także trzeba liczyć się z wysokimi wynikami, w zakresie od 20 do 31 kWh przy prędkościach 100-140 km/h.
Przy akumulatorze o pojemności 72,7 kWh oznacza to realnie około 260 kilometrów zasięgu. Mało - zdecydowanie zbyt mało.
To może chociaż ładowanie ratuje ten samochód? Nic z tych rzeczy. W przypadku ładowania prądem stałym mowa o maksymalnej mocy szczytowej na poziomie 163 kW. Pomimo długiej trasy autostradą i próbie dogrzania akumulatora, na szybkiej ładowarce (start ładowanie z 9%) moc nie przekroczyła 100 kW. Szybko też spadła do około 60-70 kW.
Nie ładuje się szybko, zużywa dużo energii i sporo kosztuje. To może chociaż systemy działają wzorowo?
Też nie. Lane Assist chce Was na siłę utrzymać na pasie, na którym jesteście - nawet jak go zmieniacie z kierunkowskazem. Agresywność działania tego systemu jest przerażająca. To jak mocno potrafi on szarpnąć kierownicą, może wręcz przerazić.
Pozostałe systemy są po prostu poprawne - nie ma w nich niczego wybitnego. Na pokładzie jest też zwyczajna rekuperacja, bez systemu adaptacyjnego lub funkcji one pedal.
Warto też dodać jedną rzecz. Ten model w Polsce dostał homologację na zasadzie dopuszczenia jednostkowego. Nie ma więc systemu eCall.
Spójrzmy więc na fakty: GAC Hyptec HT kosztuje 222 900 złotych, nie jest oszczędny, nie ładuje się szybko, zużywa dużo energii i jest produktem marki, która raczkuje w Polsce
Kusząca gwarancja i niska cena raty w leasingu to zbyt mało, aby poważnie rozważyć ten samochód. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że Hyptec HT to idealny przykład bezgranicznej ekspansji chińskiej motoryzacji. Wielu importerów i wiele firm próbuje swoich sił w Polsce, wprowadzając wszystkie, potencjalnie ciekawe, modele na rynek.
Prawda jest jednak taka, że nie wszystkie samochody są faktycznie warte uwagi - i nie wszystkie powinny trafiać na europejski rynek. GAC Hyptec HT musi być dużo wydajniejszy, musi mieć lepsze multimedia i atrakcyjniejszą cenę, aby zyskać jakiekolwiek karty przetargowe. W tej chwili zdecydowanie nie warto zaprzątać sobie nim głowy.


