Geely chce oferować wielką terenówkę. Konkurencji nie dostrzegają, ja widzę jeden wielki problem

Chińczycy ostrzą sobie zęby na segment droższych terenówek. Geely KO11 zapowiada konkurenta Toyoty Land Cruiser - i ten model zmierza do Europy.

Chińczycy chcą być wszędzie: są gotowi na produkcję małych miejskich samochodów i hiperaut z potężnymi napędami (o emocjach tutaj nie dyskutujmy, bo z tym mają problem). W Państwie Środka duży nacisk kładzie się też na SUV-y i terenówki. Tych jest coraz więcej i stają się one dość ważnymi elementami oferty. Geely na targach w Paryżu pokazało model KO11, który zapowiada nowy model, celujący w Toyotę Land Cruiser.

A jak dobrze wiecie Land Cruisera wybiera specyficzna grupa klientów. To osoby o bardzo sprecyzowanych oczekiwaniach, potrzebujące solidnego uciągu i często skutecznego napędu. Chińczycy twierdzą, że ich nowy model sprosta tym wymaganiom.

Miałem okazję zobaczyć ten samochód z bliska. Mam też pewne przemyślenie, które może być dla Was pewnym... zaskoczeniem.

Geely KO11 ma być kolejnym krokiem tej marki w walce o europejskiego klienta. Jest jednak pewien problem

Project KO11 oficjalnie pokazano podczas targów w Paryżu. Wśród obietnic, które pojawiły się na konferencji, wspomniano o świetnych zdolnościach terenowych, jakości i wydajności. Brzmi ciekawie, nieprawdaż?

Chińczycy są jednak zaskakująco oszczędni w dzieleniu się specyfikacją techniczną tego modelu. Co więcej, Geely snuje wizję wielkiej ekspansji w Europie, a póki co samo do końca nie wie w jakim kierunku chce podążać.

Geely KO11 2027

Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z Aidenem He, dyrektorem generalnym tej marki na Europę

Zadałem mu tam jedno kluczowe pytanie: dlaczego Geely, będąc takim gigantem, rozrzuca swoje marki po różnych importerach? Spójrzcie: Geely jest w Polsce w rękach Jameel Motors. Zeekr będzie importowany przez AutoWallis, a Lynk&Co trafi do naszego kraju pod skrzydłami Volvo Car Poland. Zapewne zastawiacie się gdzie w tym wszystkim jest sens i logika?

Według Aidena He wynika to z "wielkości" oferty, którą ciężko byłoby zarządzać w Europie. Mam jednak wrażenie, bazujące też na moich doświadczeniach z chińskimi markami, że o ile potrafią oni budować dobre samochody i oferować je w atrakcyjnych cenach, o tyle kwestia strategii działania jest absolutnie losowa. Ba, te sukcesy i wielkie udziały w rynku są napędzane właśnie konkurencyjną ceną.

Jednocześnie padło też inne pytanie: o konkurencję. Aiden He odpowiedział tutaj, że Geely nie patrzy na konkurencję (czyli trochę tak, jakby jej "nie miało") i jest firmą inżynieryjną. Takie hasło pada też z ust przedstawicieli BYD. Problem w tym, że konkurencja, taka jak Omoda, Jaecoo, Chery czy właśnie BYD, rośnie w siłę - a Geely jest gdzieś daleko w tyle.

Ten producent tak na dobrą sprawą siedzi na gotowym produkcie, który ma ogromny potencjał. Sukces kryje się w synergii pomiędzy markami. Zupełnie go jednak nie wykorzystuje, strzelając dość losowo w różne fragmenty rynku. W ofercie tej marki będzie mały elektryk E2, większy crossover E5 (także elektryczny), Starray EM-i i Monjaro. Auta z różnych bajek, które w teorii, według pana He, są "samochodami masowymi dla szerokiego grona odbiorców". I tu nagle wjedzie terenówka - droga, mierząca w Land Cruisera.

Widzicie w tym sens? Ja trochę się gubię (a może po prostu nie rozumiem ich dziwnego podejścia).

Wróćmy na chwilę do Paryża. Chińczycy chcą być widoczni na europejskim rynku, ale...

Na targach byli mocno ukryci. Niewielkie stanowisko, które na tle Changana (będącego "ściana w ścianę") wyglądało bardzo skromnie. Kluczowa premiera, Monjaro EM-i, reprezentowana była JEDNYM samochodem, ustawionym w kącie. E2? Tak samo.

Paradoksalnie dużo ciekawsze stanowisko miało Volvo, choć wystawiło tylko dwa egzemplarze EX60. Smart, który teraz jest dużo mocniej reprezentowany przez Geely, także starał się czymś wyróżnić na hali. BYD i Denza miały ogromne stanowiska, Xpeng wystawił całe portfolio.

Jeśli więc Geely chce być widoczne i rozpoznawalne, to musi zacząć od pracy u podstaw: czyli od właściwego podejścia do budowy świadomości marki wśród europejskich klientów.

Geely KO11 ma trafić na europejskie drogi w 2027 roku

Przynajmniej tak wyglądają obecnie obietnice tej marki. Hybrydowa terenówka ma wyróżniać się napędem, możliwościami i przede wszystkim uniwersalnością. Zastanawiam się tylko, czy do tej pory Geely w ogóle obierze dobry kierunek, który jakkolwiek pozwoli im walczyć o klienta. W tej chwili strategia koncernu (wyłączmy z tego polskiego importera, gdyż on podporządkowuje się temu, co dostanie "z góry") jest niczym losowanie numerków w maszynie do Lotto.

Aż dziwię się, że to know-how nie płynie z Volvo, które Europę zna na wylot. Chińczycy widocznie w marketing w europejskim wydaniu jeszcze nie potrafią dobrze grać.