Lynk&Co robi pełny reset. Za kilka miesięcy kupisz je w salonie Volvo, w tym w Polsce

Lynk&Co od momentu powstania próbowało przebić się w Europie. Wielkiego sukcesu nigdy nie osiągnęło, a pierwotny plan okazał się być fikcją. Teraz czas na reset - a pomoże w tym Volvo.

Zapraszam Was na krótką lekcję historii. Marka Lynk&Co powstała w 2016 roku jako spółka joint-venture pomiędzy Geely a Volvo. Oczywiście wszyscy wiemy, że Geely jest właścicielem Volvo - chodziło tutaj jedynie o zacieśnienie więzi przy wymianie technologicznej. W pierwotnej koncepcji ta nowa marka miała być odpowiedzią na zmieniający się rynek.

Chińczycy założyli, że w Europie samochody Lynk&Co będą dostępne tylko w najmach, abonamentach lub jako carsharing. Sprzedażą miały zajmować się wyspecjalizowane punkty w wybranych miastach. Wówczas brzmiało to jak coś futurystycznego, ale pamiętajcie, że wiele firm chciało stworzyć taki model dystrybucji samochodów.

Wszyscy doskonale wiemy jak to się skończyło. Lynk&Co zostało z jednym samochodem w Europie, modelem 01. Dystrybucją zajęły się firmy leasingowe w wybranych krajach, a za serwis i tak odpowiadały punkty Volvo lub zakontraktowane warsztaty.

O dziwo te auta cieszyły się uznaniem, gdyż były... tanie. Pamiętajcie: 01 to de facto Volvo XC40 w przebraniu, z hybrydą plug-in. Atrakcyjna rata i niski wkład własny, w połączeniu z dobrym wyposażeniem i sprawdzoną techniką, stanowiły zachętę dla rynku.

Lynk&Co Polska Volvo

Problem w tym, że to było zbyt mało, aby Lynk&Co chwyciło na dobre w Europie. Poza tym nowoczesny model sprzedaży nie zyskał uznania

Równocześnie jednak ta marka rozwijała się w Chinach, gdzie jej gama rosła w ekspresowym tempie. Tam postawiono na klasyczną dystrubucję, a nowy produkt grupy Geely był strzałem w dziesiątkę. Miałem zresztą okazję odwiedzić fabrykę, w której produkowane są te pojazdy w Państwie Środka - i widać, że poczyniono tutaj ogromne inwestycje.

Zresztą kilka lat temu doszło do przetasowań w samej grupie Geely. Z Lynk&Co wyrosła nowa marka, Zeekr, która czerpie wiele rozwiązań (także wizualnych) z tych samochodów, ale stawia wyłącznie na napęd elektryczny. Tymczasem w Lynkach wciąż mamy hybrydy plug-in, które w Chinach są bardzo ważne.

W 2024 roku zarządzającą spółkę Geely-Volvo przekształcono w Geely-Zeekr i to pod nią wylądowała ta marka. Teraz jednak Chińczycy chcą, aby Lynk wreszcie ruszył z kopyta w Europie. I tu sięgają po pomoc... tak, zgadliście - Volvo.

Lynk&Co Polska Volvo

Tym samym Lynk&Co pojawi się w salonach szwedzkiej marki

Volvo jest tutaj oficjalnym importerem, więc na start Lynk dostaje gigantyczną sieć sprzedaży i serwisów. To daje im dużą przewagę na starcie. Co więcej, zaufanie do Volvo i wysoka jakość produktów Lynka może być zachętą dla wielu osób.

Miałem okazję podróżować autami tej marki (jako pasażer, w Chinach) i w wielu aspektach nie ustępują one właśnie produktom Volvo. Jeśli więc jakość nie zawiedzie, to będzie to mocny zawodnik na europejskim rynku - także w Polsce.

Oczywiście nasz kraj nie jest wykreślony z listy. Wręcz przeciwnie, polski oddział Volvo w przyszłym roku wystartuje z dystrybucją Lynków, co może być ciekawym ruchem. Jakby nie patrzeć chińska motoryzacja przyjęła się w Polsce, a przy atrakcyjnych cenach powiązania z Volvo mogą być dodatkową zachętą.

Widać też, że Geely zrozumiało wreszcie gdzie popełniało błędy - Lynk&Co to idealny przykład

Zakup Volvo był genialnym ruchem, aczkolwiek skierowanie marki w stronę pełnej elektryfikacji (zbyt szybkiej rzecz jasna) okazało się być błędem. Geely przez wiele lat nie było też w stanie wykorzystać synergii pomiędzy markami, które posiada.

Niezmiennie zastanawia mnie to nieszczęsne wydzielenie Polestara z Volvo - połączenie dystrybucji tych samochodów byłoby kolejnym rozsądnym ruchem. Zeekr w Polsce będzie sprzedawany przez innego importera, grupę AutoWallis z Węgier. Geely jest zaś pod skrzydłami Jameel Motors.

Lynk&Co

Dziwię się, że nie połączono wszystkiego w jedną dużą strukturę, którą odgórnie w Europie zarządzałoby Volvo. Z ogromną siecią dystrybucji, wiedzą i doświadczeniem mogłoby łatwiej pogodzić egzystencję tylu marek na wybranych rynkach, wykorzystując dobre relacje z dealerami i zachęcając ich do rozbudowy sieci.

Być może to wciągnięcie Lynk&Co pod skrzydła Volvo jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Bez wątpienia mogłoby to przynieść wiele korzyści - choć nie obyłoby się bez sporego ryzyka.

Jakie samochody Lynk&Co zobaczymy w Europie i w Polsce?

Zakładam, że gama modelowa oprze się na kluczowych produktach, które mają największe szanse na sukces w Europie. Zacząłbym tutaj od małego Lynk&Co 02 (znanego jako Z20 i 20 w Chinach). Designem przywodzi na myśl Toyotę C-HR i ma w pełni elektryczny napęd. Architektura jest tutaj współdzielona m.in. z Volvo EX30. Z atrakcyjną ceną ma moim zdaniem spore szanse na sukces na Starym Kontynencie, w tym w Polsce.

W ofercie zostanie też odświeżony model 01 - sprawdza się bardzo dobrze i klienci go znają. Stawiam również na Lynka 07 i 07GT (efektowny sedan i kombi z hybrydą plug-in), 08 (SUV, także PHEV, ma duży akumulator o pojemności do 38 kWh). Tu warto dodać, że jego bliźniakiem jest Volvo XC70, które również może trafić do Europy.

Gamę ma szansę zamknąć duży sedan 10 (świetnie wygląda i jest hybrydą) oraz ogromny SUV 900. Tutaj także mowa o napędzie PHEV, choć w typowo chińskim wydaniu.