Genesis jest gotowy wystawić środkowy palec producentom supersamochodów. Robią swojego

Genesis Magma GT wpycha się na podwórko zajęte przez McLarena, Ferrari i Lamborghini, a do tego robi to w świetnym stylu. Kto by się tego spodziewał po Koreańczykach?

Prawie 10 lat temu (jak ten czas leci!) miałem okazję przejechać się Hyundaiem Genesisem. To był prekursor marki, która obecnie zyskuje coraz większe uznanie na świecie, a i w Europie chce pokazać swoje możliwości. Już wtedy zauważyłem, że jest to kapitalny samochód - bardzo komfortowy, świetnie wykończony i doskonale złożony. Miał genialne nagłośnienie i zarazem przyjemnie odcinał od świata zewnętrznego. Przez dekadę Koreańczycy nie próżnowali i poszli daleko naprzód, a Genesis Magma GT jest wisienką na torcie, który upiekli.

To jest ten moment, w którym można zrobić wielkie „wow”. Genesis naprawdę tworzy supersamochód. Koreańczycy opracuowują w maszynę, która ma stanąć obok samochodów Ferrari czy McLarena. I korzystają przy tym z wiedzy pozyskanej w motorsporcie - a dokładniej w serii WEC.

Genesis Magma GT pokazuje, że Koreańczycy mają szerokie łokcie i zamierzają z nich korzystać

I bardzo dobrze, bo sam samochód zapowiada się świetnie. Magma GT jest niskim coupe z silnikiem ulokowanym centralnie. Ma proporcje klasycznego supersamochodu, ale jednocześnie nie próbuje kopiować designu Ferrari czy McLarena. Genesis wykorzystuje własny język stylistyczny i przenosi go do zupełnie nowych proporcji.

I teraz najlepsze: Magma GT pojawiła się na Tutto Bene Hillclimb nad jeziorem Maggiore we Włoszech i jest w pełni mobilna. Nie przyjechała tam na lawecie wyłącznie po to, aby ładnie wyglądać na trawniku. Samochód ruszył na trasę i pokazał, że pod efektownym nadwoziem znajduje się działająca technika.

Genesis wciąż zachowuje przy tym najważniejsze dane dla siebie. Firma nie podała oficjalnej specyfikacji napędu, ale kolejne informacje oraz nagrania samochodu składają się w coraz bardziej interesującą całość. Za plecami kierowcy pracuje solidne V8. I nie jest to jednostka wyciągnięta z magazynu koncernu.

Silnik V8 Genesisa wyrósł z motorsportu. I tutaj robi się naprawdę ciekawie

Mowa o 3,2-litrowej jednostce V8 Biturbo, która konstrukcyjnie ma wiele wspólnego z silnikiem 1.6 R4 używanym przez Hyundaia i20 N WRC. Brzmi to dość abstrakcyjnie, ale właśnie na tym polega cały pomysł. Koreańczycy wykorzystali doświadczenie zdobyte przy mniejszej jednostce i przenieśli część jej rozwiązań do znacznie większego silnika. Pomaga im w tym firma Pipo Moteur.

Jej hybrydowa odmiana napędza prototyp Genesis GMR-001 LMDh, który rywalizuje w długodystansowych mistrzostwach świata WEC. Trudno wymyślić lepsze laboratorium dla nowego V8. Wielogodzinne wyścigi pozwalają sprawdzić rozwiązania w warunkach, których samochód drogowy nigdy nie zobaczy.

Genesis Magma GT 2026

Genesis Magma GT może oferować 800 KM, bez układu hybrydowego

Według dotychczasowych informacji Magma GT nie wykorzysta układu hybrydowego, aby ograniczyć masę pojazdu. Podwójnie doładowane V8 ma samodzielnie generować nawet około 800 KM. Koreańczycy tym samym próbują znaleźć własny sposób na zainteresowanie kierowców.

Na jednym samochodzie ambicje marki również mogą się nie skończyć. Magma GT ma być punktem wyjścia dla kolejnych konstrukcji. Wśród rozważanych projektów pojawiają się roadster, bardziej radykalna odmiana przeznaczona na tor oraz pełnoprawny samochód wyścigowy klasy GT3.

Produkcja drogowego modelu nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona wraz z konkretną datą. Dotychczasowe doniesienia wskazują na 2027 lub 2028 rok. Genesis ma więc jeszcze czas na rozwój samochodu, a GMR-001 będzie w tym okresie zbierał kolejne kilometry w wyścigach długodystansowych. Niemniej warto czekać, bo ten pojazd nie tylko wygląda bardzo dobrze, ale też brzmi rewelacyjnie.