Gorąco? Masz, przejedź się ze mną po śniegu Porsche Taycanem Turbo S w wersji Cross Turismo
Ktoś kiedyś powiedział, że w lecie nie można publikować materiałów z okresu zimowego. Bzdura. Zresztą tu mamy ciekawy przypadek, gdyż Porsche Taycan Turbo S w wydaniu Cross Turismo w śnieżnych warunkach jest zaskakująco skutecznym samochodem.
"Serio, w taką pogodę?". Gdy patrzysz za okno i widzisz ścianę śniegu, a w ręku masz kluczyki do samochodu, który oferuje 952 KM, zastanawiasz się, czy to w ogóle ma sens. Wykorzystanie potencjału niemal topowej wersji będzie zerowe. Zasadniczo 350 KM już w zupełności wystarczyłoby w takich warunkach. No ale skoro w garażu stoi Porsche Taycan Turbo S, do tego w wydaniu Cross Turismo, to trzeba coś z nim zrobić - nieprawdaż?
Zainstalowałem się więc za kierownicą i skierowałem w stronę pustych dróg, daleko od miast i wsi, gdzie nie ma żywej duszy. Są to też miejsca, które w zimie rzadko widują pługi. Byłem ciekaw, czy nieco zwiększony w wersji Cross Turismo prześwit, w połączeniu z zestrojonym przez Porsche napędem, pozwolą na dobrą i bezpieczną zabawę w naprawdę wymagających warunkach.
Co jak co, ale Porsche Taycan to kapitalne auto elektryczne, ale wersja Turbo S... jest już przegięciem
O tej marce można mówić wiele, zwłaszcza o jej błędach w ostatnich latach. Prawda jest jednak taka, że start Taycana był genialny. Sprzedaż wystrzeliła jak z procy, a słupki szły w górę w ekspresowym tempie. A że było to tymczasowe... to inna bajka.

Faktem jest też to, że Porsche zrobiło najlepiej jeżdżącego elektryka na rynku. Tak, są teraz nowsze konstrukcje, bardziej zaawansowane, ale Taycan w ogóle od nich nie odstaje.
I wersja Cross Turismo to idealny dowód. Ma nieco większy prześwit (o 3 cm), a pneumatyka pozwala na dodatkowe podniesienie nadwozia. I te 3 cm może nie czynią cudów, ale w gęstym śniegu były na wagę złota.
Elektryczne Porsche cięło biały puch w szalonym tempie, ślizgając się w idealnie kontrolowany sposób. To naprawdę jeden z nielicznych elektryków, gdzie dozowanie gazu przy charakterystyce napędu elektrycznego jest bajecznie precyzyjne. Dla przykładu: Hyundai IONIQ 5 N i 6 N są "zero-jedynkowe". Precyzyjna praca prawą stopą wymaga tam chirurgicznych ruchów. W "prosiaku" staje się to banalnie proste.
Dokładając do tego idealnie zestrojone zawieszenie, świetnie działający napęd na cztery koła (tworzony przez dwa silniki) i genialną kierownicę (odpowiednio duża, nie za gruba, idealnie okrągła), dostajemy zestaw niemal idealny.
I przyznam szczerze - wersja Cross Turismo może nie byłaby moim pierwszym wyborem, ale Sport Turismo już jak najbardziej. Jest w tym samochodzie coś urokliwego, zwłaszcza w tej kombinacji charakteru modelu i praktyczności.

A tutaj Porsche dorzuciło jeszcze idealną kombinację koloru nadwozia i tapicerki we wnętrzu
Delikatny niebieski odcień, połączony z "pepitą" na fotelach (cudowna tkanina!) tworzy idealny zestaw. Tu znowu stanę w obronie tekstylnych tapicerek. Przy -15 stopniach Celsjusza nie siada się od razu na lodowatej skórze, w upalne dni nikt nie przykleja się do tapicerki... Czemu tak rzadko dostępne są tak dobre kombinacje?
Wróćmy jednak do tego jak Taycan jeździ. Zasadniczo to śnieg, który jak widzicie był naprawdę wszędzie, zupełnie mu nie przeszkadzał
Zabawne było jedynie wciskanie gazu z wyłączoną elektroniką - gdy od razu 952 KM sprawiały, że samochód dosłownie tańczył w miejscu. Gdy jednak odpowiednio dozowało się moc, a do tego dokładało przyhamowywanie przy pomocy lewej stopy, można było pozwolić sobie na efektowne poślizgi w bardzo kontrolowanych warunkach.
Nie powiem Wam jak ten samochód przyspiesza, bo w tych warunkach nijak nie dało się tego sprawdzić
Ale frajdy i tak nie brakowało. Nie będę kłamać: Porsche Taycan to jeden z niewielu elektryków, które rozważyłbym pod kątem zakupu. Ma architekturę 800V (więc ładuje się bardzo sprawnie), oferuje rewelacyjne właściwości jezdne i doskonale wygląda. Możecie mieć o tym modelu różne opinie, ale jedno mu oddacie - jest przełomowy i naprawdę imponujący, nawet po tylu latach.

Jestem ciekaw co Porsche zrobi z tą nazwą za kilka lat. Coraz częściej mówi się o tym, że kolejny Taycan będzie "wchłonięty" przez Panamerę na prąd. Póki co są to odległe plany, gdyż marka z Zuffenhausen stawia, bardzo słusznie zresztą, na samochody spalinowe. Niemniej uważam, że akurat Taycan zasługuje na następcę - i to naprawdę dopracowanego.


