GP Meksyku to wyzwanie dla kierowców, zespołów i pojazdów. Dlaczego?

Bolidy F1 już szykują się do pierwszych okrążeń po torze Autodromo Hermanos Rodriguez. GP Meksyku to jeden z najbardziej wymagających wyścigów sezonu. Dlaczego? Wszystko za sprawą położenia tego obiektu.

Dwa tygodnie temu Formuła 1 zawitała do USA, a teraz przenosi się nieco dalej na południe. GP Meksyku to fascynująca pod wieloma względami impreza. Tor, choć krótki, jest jednym z najbardziej wymagających obiektów dla samochodów i kierowców. Nie chodzi jednak o jego układ, a o samą lokalizację Autodromo Hermanos Rodriguez.

Otóż GP Meksyku odbywa się na wysokości przekraczające 2200 metrów nad poziomem morza

Tak, to nie jest pomyłka. Meksyk leży na wyżynie w centralnej części kraju, znajdującej się na wysokości 2240 metrów nad poziomem morza. Ponieważ jest to jednak jedna wielka płaska przestrzeń, to ta wysokość w ogóle nie jest widoczna. Wyobraźcie więc sobie szczyt Bystra (2248 m n.p.m), leżący po słowackiej stronie Tatr. Wygląda on oto tak.

GP Meksyku

A teraz dodajcie na szczycie tor wyścigowy. Dla ułatwienia stworzyłem bardzo realistyczną wizualizację.

GP Meksyku

I to właśnie ta wysokość jest największym wyzwaniem - nie tylko dla maszyn, ale i dla kierowców.

Rozrzedzone powietrze to ogromne obciążenie dla ciała

Mniej tlenu, mniejsza wydajność ciała. Dla osób, które nie są przyzwyczajone do egzystowania w takich warunkach, przebywanie przez dłuższy czas w Meksyku może być męczące. A dodajcie do tego teraz ogromny wysiłek i przeciążenia w trakcie wyścigu. Brzmi to abstrakcyjnie?

No, nie dla wszystkich, bo Sergio Perez jest tutaj "w domu". Kierowcy są jednak solidnie wyćwiczeni, a przed takim wyścigiem przechodzą odpowiednie treningi, które ułatwiają im pracę w ciężkich warunkach.

GP Meksyku

Zdjęcie: Christian Ramiro González Verón (CC BY 2.0)

Bolidy także nie mają lekko

Rozrzedzone powietrze to również ogromne wyzwanie dla maszyn. Przede wszystkim sam silnik "nie ma czym oddychać" i generuje mniej koni mechanicznych, więc rola turbosprężarek w przypadku GP Meksyku jest kluczowa - to one mogą dać kluczową przewagę. Standardowo turbosprężarki w bolidach kręcą się z prędkością około 100 000 obrotów na minutę. W Meksyku te wartości mogą być nawet o 10% wyższe.

Poza tym inżynierowie muszą też idealnie dopasować siłę docisku. Ta jest odpowiednio mniejsza, także ze względu na wspomniane rozrzedzone powietrze. W efekcie konieczne jest stosowanie najbardziej rozbudowanych pakietów, gdyż tutaj ich skuteczność i tak jest porównywalna z tymi najskromniejszymi, stosowanymi chociażby na Monzy. Mimo to Autodromo Hermanos Rodriguez uznawane jest za obiekt, na którym auta z łatwością wpadają w efektowne poślizgi. W ten weekend możemy więc spodziewać się bardzo widowiskowego wyścigu.

GP Meksyku - rozrzedzone powietrze ma też jedną zaletę

To oczywiście mniejszy opór. Dzięki temu bolidy, pomimo zastosowania najbardziej rozbudowanej aerodynamiki, mogą jechać szybciej. Tym samym prędkości osiągane na każdym okrążeniu są wysokie, a rywalizacja pomiędzy kierowcami wyjątkowo zacięta.

GP Meksyku rusza już dziś. Pierwszy trening wystartuje o 18:30 naszego czasu i potrwa godzinę. Druga sesja rozpocznie się o 22:00. W sobotę trzeci trening zaplanowano w godzinach 18-19, zaś kwalifikacje odbędą się pomiędzy 21 a 22. W niedzielę wyścig ruszy o godzinie 20.