Gumowa wojna UE z Chinami. Nie zgadniecie ile kosztowała opona z tego kraju
Po samochodach elektrycznych i hybrydach Unia Europejska wzięła się za kolejną walkę z Chinami. Tym razem ofiarą padła chińska opona, na którą zostanie nałożone cło.
Unia Europejska robi co może, by bronić się przed zalewem tanich produktów z Chin. Przy czym wcale nie chodzi o takie "tanie, bo jest tanie", tylko "tanie, bo ktoś to tam na miejscu dofinansowuje". To się nazywa dumping i Państwo Środka ma w tym długą tradycję. Na przykład taka tania opona marki, która zazwyczaj wywołuje tylko uśmiech politowania wśród miłośników motoryzacji. Jest stanowczo za tania, uznała Unia.
Oczywiście, zapłacimy za to my, dzięki potężnym cłom, które Wspólnota chce nałożyć.
Tania opona z Chin kosztowała 131 Zł za sztukę
Serio. Śledztwo UE wykazało, że tanie "gumy" z Chin, marek traktowanych jako budżetowe, średnio kosztowały 30,3 Euro za sztukę. Oczywiście mówimy o cenie importu. To co zapłacili klienci, to już marże dystrybutorów i sklepów.
Ale biorąc pod uwagę, że opony popularnych rozmiarów można kupić od 140 zł, nie dziwne że ich popularność rośnie. W latach 2021 - 2024 udział w rynku wzrósł z 18 do 28%, a w samym 2024 zaimportowano ok. 93 miliony opon z Chin. Przy rocznym zużyciu 336 milionów, w samochodach osobowych i dostawczych.
To olbrzymie ilości i według śledztwa, sprzedawane po mocno zaniżonych cenach. Zaniżonych tak między 30, a 65%, czyli całkiem sporo.
UE poszła tutaj podobną drogą, jak w przypadku samochodów elektrycznych. Czyli producenci "niewspółpracujący" zostaną ukarani najwyższą stawką celną, wynoszącą 45,4%, a Ci bardziej pomocni - 24,4%. Po uwzględnieniu podatku i cła, jedna opona będzie droższa o między 9, a 16 Euro. To zbliży ceny do tych stosowanych przez bardziej znaczących producentów, nie tylko europejskich. I tutaj Chińczycy będą mogli wykazać się tym, że ich produkt jest lepszy, a nie tylko tańszy. Bo w grę wchodzi jeszcze zwyczajne bezpieczeństwo.
Opona to w końcu jedyna rzecz, która "trzyma" nas na drodze.
Wspólnota tym razem poszła na mocno na rękę producentom globalnym, którzy produkują w Chinach. Uznała ich winnymi zaniżania cen (a jakże), ale w znacznie mniejszym stopniu i bez wpływu na ogół wspólnotowego rynku. Zwłaszcza że finalna cena i tak była wyższa, lub podobna jak konkurencji. I taki na przykład Hankook otrzyma stawkę 4,3%.
Oczywiście, poszkodowany będzie klient. Acz w przypadku takiego produktu jak opony i wspomnianej kwestii bezpieczeństwa, nie wiem czy nie wolimy być poszkodowani, niż zalani milionami tanich i niekoniecznie dobrych "gum".