Jak działa odcinkowy pomiar prędkości? Przejedziesz go szybciej, nie dostaniesz mandatu.

Ciekawostka: wiecie, że odcinkowy pomiar prędkości uwzględnia nie tylko potencjalny błąd pomiarowy, ale także ma pewną tolerancję? Co więcej, prędkość na Waszym liczniku nie jest najczęściej tą, z którą faktycznie jedziecie.

Odcinkowy pomiar prędkości wciąż generuje wiele "mitów". Jedni są przekonani, że kamery rejestrują każde, nawet najmniejsze przekroczenie limitu i preferują jazdę z wyraźnie niższą niż dozwolona prędkość.

Inni twierdzą, że zawsze można jechać o 10 kilometrów na godzinę szybciej i nic się nie wydarzy. Prawda, w pewnym sensie, leży po środku. Automatyczny system nadzoru działa według ściśle określonych zasad. Oto co warto o tym wiedzieć.

Po pierwsze, odcinkowy pomiar prędkości rejestruje średnią prędkość na danym dystansie. A jadąc np. 140 km/h możesz wcale nie jechać... 140 km/h

Prędkość, którą widzisz na zegarach, a faktyczna prędkość, to dwie różne bajki. Niemal każdy współczesny samochód pokazuje wartość wyższą od rzeczywistej prędkości jazdy - najczęściej o około 2-3 km/h.

Jest to wynikiem przepisów homologacyjnych. Producent nie może dopuścić do sytuacji, w której licznik zaniży prędkość. Lepiej jest więc działać w drugą stronę.

Najłatwiej porównać to za pomocą GPS-u. Przykładowo: w Volvo XC60 na 18-calowych felgach prędkość z GPS-u na poziomie 140 km/h pojawia się w momencie, w którym na zegarach zobaczycie 143 km/h.

Odcinkowy pomiar prędkości liczy TYLKO średnią. Nie musisz więc stresować się w momencie, w którym zbyt szybko przejedziesz pod pierwszą bramownicą.

Automatyczny nadzór nad ruchem nie został zaprojektowany w taki sposób, aby rejestrować każde minimalne przekroczenie prędkości. Urządzenia pracujące w systemie CANARD mają określony próg aktywacji uwzględniający tolerancję pomiarową.

Wielu kierowców nadal traktuje odcinkowy pomiar prędkości jak klasyczny fotoradar. Nic bardziej mylnego. Najważniejszy jest średni czas przejazdu, oznaczający konkretną prędkość jazdy.

Jeśli więc, przykładowo, na ograniczeniu do 120 km/h pod pierwszą bramownicą przejedziecie jadąc 145 km/h, to nie dostaniecie z marszu mandatu. Musicie jednak dobrze wyliczyć średnią, aby cały odcinek zamknął się w prędkości na poziomie 120 km/h.

To samo tyczy się też bramownic wyjazdowych - jeśli pod nimi przejedziecie szybciej, to nie będzie to problemem w momencie, w którym wcześniej jechaliście odpowiednio wolniej.

odcinkowy pomiar prędkości 2026

OPP ma upłynniać ruch. Teraz jeszcze przydałoby się, aby ludzie odkryli jazdę właściwym pasem

To wciąż jest dużym problemem na polskich autostradach i ekspresówkach. Niekiedy kierowcy twierdzą, że mogą legalnie toczyć się 140 km/h lewym pasem, przy takim ograniczeniu, nie zjeżdżając na prawy pas.

Nic bardziej mylnego. Pamiętajcie - lewy pas służy do WYPRZEDZANIA. Tym samym ciągła jazda, gdy prawy pas jest pusty, jest po prostu wykroczeniem.

Wnioski są więc proste. Po pierwsze odcinkowy pomiar prędkości nie robi Wam zdjęć w momencie, w którym przejeżdżacie pod bramownicą z wyższą prędkością. To średnia jest tutaj najważniejsza. Po drugie - zawsze macie te 2-3 km/h zapasu, jadąc z licznikową dopuszczalną prędkością. Po trzecie: po prostu korzystajcie też z GPS-u, pilnujcie właściwego pasa ruchu i... jeźdźcie płynnie. Naprawdę, nie musicie jechać o 10-15 km/h.