Jeep zmienia strategię i szykuje nowe modele dla Europy. Jeden będzie skrajnie "anty-amerykański"
Jeep szykuje nowe modele specjalnie dla Europy. Amerykanie chcą być wierni swojemu DNA, ale pożegnajcie się z typowo amerykańskimi produktami.
To jedna z największych zmian strategii w historii europejskiego oddziału tej amerykańskiej marki. Jeep zapowiedział, że w ciągu najbliższych czterech lat wprowadzi na Starym Kontynencie trzy całkowicie nowe modele. Dwa z nich od początku projektowane są z myślą o europejskich klientach, trzeci będzie kontrowersyjnym przybyszem z daleka - i nie mówimy tutaj o "dalekim zachodzie".
Pod znakiem zapytania stoi za to przyszłość modeli, które z USA docierały na Stary Kontynent. Amerykańska marka chce dopasować ofertę do potrzeb klientów w Europie, a to oznacza znacznie mniejszy rozmiar aut i zupełnie inne technologie.
Jeep szykuje nowe modele. Dwa będą małe, jeden... dojedzie do nas z Chin
To jest jeden z największych absurdów obecnych czasów. Amerykańska marka, która wręcz emanuje typowym dla tego kraju charakterem, w Europie wprowadzi model pochodzący z Chin.

Nadchodząca nowość powstanie we współpracy z chińskim koncernem Dongfeng, wykorzysta opracowaną przez niego platformę i będzie produkowana w Chinach. Projekt nadwozia pozostanie jednak w gestii projektantów Jeepa.
Nieoficjalnie mówi się, że techniczną bazą dla nowego Jeepa może zostać M-Hero M817. To ponad pięciometrowy SUV oferowany z napędem na cztery koła, dostępny jako hybryda plug-in oraz w wydaniu z range extenderem. Najmocniejsze wersje rozwijają około 900 KM, systemowo. Sylwetka tego modelu wyraźnie przypomina zapowiedzi nowego europejskiego SUV-a Jeepa - stąd też pojawiające się spekulacje.
Dwa nowe SUV-y z segmentu B mają wypełnić lukę między Avengerem a Compassem
Równie ważną rolę odegrają dwa zupełnie nowe modele segmentu B. Oba pojawią się w gamie powyżej Avengera, ale każdy otrzyma własny charakter.
Mniejszy z nich będzie klasycznym SUV-em o bardziej terenowych proporcjach. Jeep zapowiada szersze nadwozie oraz rozwiązania zwiększające możliwości jazdy poza utwardzonymi drogami. Potencjalnie mowa tutaj o nowym wcieleniu Jeepa Renegade.

Drugi model będzie wyraźnie większy. Choć formalnie pozostanie przedstawicielem segmentu B, gabarytami zbliży się do samochodów segmentu C i zajmie miejsce bezpośrednio pod Compassem.
Europa będzie domem dla tych modeli - także pod kątem produkcji. Klienci otrzymają różne warianty napędowe, obejmujące zelektryfikowane układy napędowe, a w ofercie nie zabraknie odmian z napędem 4x4.
Jeep opracuje nowe modele dla Europy. Platforma STLA One będzie tutaj podstawą
To właśnie ta opracowywana od podstaw architektura będzie fundamentem nowego projektu. Według przedstawicieli Jeepa od początku uwzględniano przy jej projektowaniu wymagania tej marki.
Nie chodzi wyłącznie o możliwość montażu różnych układów napędowych. Inżynierowie pracują również nad odpowiednimi zdolnościami terenowymi, które mają zapewnić sprawność poza utwardzonymi szlakami.
Architektura będzie również przygotowana do obsługi technologii steer-by-wire, która w kolejnych latach może pojawić się także w innych markach koncernu Stellantis.
Nowe modele mają pozostać prawdziwymi Jeepami, przynajmniej według marki
Amerykańska marka podkreśla, że nowa strategia nie oznacza utraty charakteru marki. Nawet jeśli samochody będą wykorzystywały wspólne platformy koncernu, każdy z nich ma zachować cechy, które są symbolem Jeepa.
Priorytetami pozostaną możliwości terenowe, trwałość konstrukcji, wszechstronność, charakterystyczna stylistyka oraz dostępność napędu na cztery koła.

Wrangler ma wrócić do Europy. Los dwóch modeli pozostaje niepewny
Jeep nie zapomina również o Wranglerze. Model zniknął z europejskiej oferty z powodu obowiązujących norm emisji spalin, jednak producent deklaruje, że pracuje nad możliwością jego ponownego wprowadzenia na ten rynek.
Jednocześnie nowa strategia nie wspomina o modelach Recon oraz Grand Cherokee, czy nawet o nowym Cherokee. Moim zdaniem rezygnacja z tego ostatniego modelu jest dziwnym ruchem - zwłaszcza w momencie, w którym pod maską pojawiła się klasyczna hybryda, która byłaby idealnym uzupełnieniem gamy.


