Jest miejsce na świecie, gdzie samochody klasyczne to wróg publiczny numer jeden. Znowu dokręcają im śrubę

SCT to przy tym pikuś. Jest miejsce na świecie, gdzie samochody klasyczne są wrogiem publicznym numer jeden, a ich użytkowanie ograniczają przepisy. Te teraz mają być jeszcze ostrzejsze. Witajcie w USA, a dokładniej w Minnesocie.

Piękna pogoda, chcesz wybrać się do pracy. Otwierasz garaż i wyciągasz, przykładowo, swoje Porsche z przełomu lat 60 i 70. Problem w tym, że w tym jednym miejscu, narażasz się na ogromny mandat i karę, za użytkowanie takiego samochodu w tygodniu. Ba, formalnie jest to wręcz nielegalne. Witajcie w USA, w Minnesocie, gdzie samochody klasyczne są "problemem".

Co więcej, lokalne władze wzięły się właśnie za dokręcanie śruby. Nie chcielibyśmy tam mieszkać, zwłaszcza jako pasjonaci motoryzacji. Jak wyglądają obecne regulacje i co ma się zmienić? Zobaczcie sami.

Minnesota nie jest miejscem, w którym chcesz mieć auto z duszą. Samochody klasyczne są tutaj na celowniku władz

Obowiązujące obecnie przepisy w Minnesocie mocno ograniczają możliwości korzystania z samochodów kolekcjonerskich jako środka codziennego transportu. Obecne regulacje definiują "okazjonalną" możliwość jazdy, ale nie ustalają dokładnych wytycznych.

Proponowane przepisy, kryjące się pod oznaczeniem HF 3865, usuwają nieformalną „szarą strefę”. W planach jest wprowadzenie jasnych, łatwych do egzekwowania reguł, które nie pozostawiają pola do interpretacji w zakresie dni i godzin użytkowania. I tu robi się ciekawie, gdyż ktoś dokręcił śrubę najmocniej jak się dało.

Jeździsz tylko wtedy, kiedy możesz. Land of the free zdecydowanie nie jest tutaj "free"

Projekt ustawy wprowadza nowy, znacznie bardziej restrykcyjny model użytkowania pojazdów z tablicami specjalnymi w Minnesocie. Regulacja obejmuje auta zarejestrowane w następujących kategoriach: collector, classic, pioneer, street rod oraz military vehicle.

Samochody klasyczne

Ustawodawca formalnie uporządkował definicje oraz procedury i równolegle wprowadza jednoznaczne ograniczenia eksploatacyjne, które wykraczają poza dotychczasową praktykę.

Przede wszystkim takie samochody można będzie użytkować tylko w określonym celu. Wieczorny "joyride" w tygodniu? Nic z tych rzeczy!

Nowe przepisy dopuszczają korzystanie z pojazdów wyłącznie w ramach aktywności o charakterze kolekcjonerskim. W katalogu znalazły się wydarzenia klubowe, zloty, rajdy, parady oraz wystawy. Ustawa dodaje również kategorię „podobnych wydarzeń”, jednak nie definiuje jej w sposób precyzyjny.

Największa zmiana dotyczy jazdy poza wydarzeniami. Projekt dopuszcza ją wyłącznie w weekendy, czyli w soboty i niedziele. Absurd, nieprawdaż?

Dodatkowo w ustawie są też ograniczenie czasowe - od wschodu do zachodu słońca. W praktyce oznacza to całkowity zakaz korzystania z auta przez pięć dni w tygodniu oraz brak możliwości jazdy po zmroku.

Oczywiście projekt zawiera zapisy, które mogą generować problemy z interpretacją. Brakuje jednoznacznych definicji pojęć takich jak „exhibition” czy „similar use”. W efekcie organy kontrolne mogą stosować różne interpretacje tych zapisów.

Skąd taka zmiana? Wszystko tyczy się wspomnianych kategorii rejestracyjnych. Samochody klasyczne są tańsze i łatwiejsze do zarejestrowania

Zaostrzenie przepisów wpisuje się w szerszy kontekst amerykański. Tablice kolekcjonerskie w wielu stanach oferują uproszczone zasady rejestracji oraz niższe koszty, często w formule jednorazowej opłaty. W praktyce część użytkowników wykorzystuje je do codziennej jazdy, co podważa pierwotny, hobbystyczny charakter tej kategorii.

Dodatkowo pojazdy klasyczne często podlegają łagodniejszym regulacjom technicznym oraz emisyjnym. Ustawodawcy starają się ograniczyć takie „obejścia systemu”, dlatego wprowadzają bardziej restrykcyjne definicje użytkowania okazjonalnego.

Teoretycznie więc jedyną metodą na ominięcie tych przepisów jest rejestracja samochodu klasycznego w standardowy sposób. Tu jednak może pojawić się problem z testami emisji, czy z innymi regulacjami, które musi spełnić taki samochód. A to oczywiście oznacza spore wyzwanie dla właścicieli takich pojazdów.

Miejmy tylko nadzieję, że nikt w Europie nie wpadnie na podobny pomysł.