Kiedyś produkowali piękne samochody sportowe. Dziś jest to "włoski" SUV prosto z Chin. OSCA powraca

OSCA to nieco zapomniana dziś włoska marka, którą stworzyli bracia Maserati po sprzedaniu praw do swojej pierwszej firmy. Teraz powraca, teoretycznie jako "włoski" producent, ale w praktyce oferuje chiński model w przebraniu.

Jeśli widzicie połączenie "Włochy + Chiny", to powinniście już wiedzieć, że za przedsięwzięciem musi stać Massimo di Risio. Włoski przedsiębiorca znalazł przepis na sukces. Do swojego rodzimego kraju zaczął ściągać samochody Chery - już ponad 15 lat temu. Początkowo sprzedawano je w supermarketach, a małe serwisy zajmowały się naprawami. Auta też rebrandowano i sprzedawano jako DR. Dziś di Risio jest właścicielem małego imperium, sprzedając coraz więcej samochodów i zgarniając kolejne marki pod swoje skrzydła. Obok DR, Sportequippe, ICKX i EVO pojawiły się także dawne włoskie nazwy - ITALA oraz teraz także OSCA.

Obie nazwy są znane głównie pasjonatom włoskiej motoryzacji. ITALA, jeszcze na początku lat 20 XX wieku, rywalizowała z Fiatem. OSCA ma zaś znacznie bogatszą i ciekawą historię, gdyż za marką stali bracia Maserati.

Mało kto pamięta, że bracia Maserati musieli sprzedać swoją własną markę. Byli z nią związani jedynie umową

Gdy ta przestała obowiązywać w 1947 roku, Ettore, Bindo i Ernesto Maserati powołali do życia nową spółkę - O.S.C.A. Nazwę rozwijano jako Officine Specializzate Costruzione Automobili—Fratelli Maserati.

Włosi skupili się na konkretnym segmencie rynku. Na celownik wzięli auta wyścigowe z silnikami o objętości skokowej wynoszącej do 1100 cm3. Pierwszy model, MT4 (Maserati Tipo 4 Cilindri), był rasowym sportowym projektem, który zagwarantował firmie OSCA chwilę w blasku jupiterów. To oczywiście napędziło sprzedaż i pozwoliło na dalszy rozwój.

OSCA MT4

OSCA MT4, Rex Gray (CC BY-SA 2.0)

Ich samochody, startujące w różnych seriach wyścigowych, odnosiły spore sukcesy. OSCA MT4 wygrała między innymi w 12-godzinnym wyścigu w Sebring, ze Stirlingiem Mossem i Billem Lloydem za kierownicą. Dobre wyniki notowali też w Formule 2.

Z czasem jednak budżet był coraz bardziej napięty. W efekcie próbowano jeszcze sił w budowaniu aut drogowych, bazujących na Fiatach. Finalnie jednak OSCA trafiła na sprzedaż, a kupcem był hrabia Domenico Augusta, odpowiedzialny za doskonale znaną markę MV Augusta. W latach 1963-1967 próbowano jeszcze sił z rozwinięciem oferty, ale finalnie ta firma zniknęła z rynku.

Pierwszym podejściem do stworzenia nowego auta tej marki była współpraca Andrei Zagato i Shozo Fujity. Zbudowali prototyp na bazie Subaru

Był to jednak tylko jeden showcar, po którym marka znowu odeszła w cień. W 2022 roku Massimo di Risio odkupił prawa od nazwy OSCA od spadkobierców rodziny Maseratich, zapowiadając jej powrót na rynek.

I faktycznie, OSCA MT6 jest pierwszym modelem, który trafi na rynek

Nie myślcie sobie jednak, że jest to autorski projekt tej marki. Nic bardziej mylnego. Di Risio trzyma się swojego sprawdzonego przepisu i za punkt wyjścia dla swojego nowego produktu przyjął chińskiego Changana UNI-T.

Zdecydowano się tutaj jednak na szereg zmian. Przede wszystkim zastosowano zupełnie inaczej zaprojektowany przedni zderzak i nowe światła. Zmiany pojawiły się też z tyłu, a w kabinie zobaczymy lepsze materiały wykończeniowe, zwłaszcza na fotelach.

Włosi zaangażowali także dwie firmy do modyfikacji elektroniki silnika, przebudowy zawieszenia i układu jezdnego. Ciekawostką jest to, że wydech zrobiła tutaj firma Tubi, znana z aut sportowych z Włoch.

OSCA MT6 2027

Nazwa MT6 oczywiście nie rozwija się już jako Maserati Tipo 6, aczkolwiek jest hołdem dla oryginalnych samochodów OSCA. Massimo di Risio zakłada, że połączenie chińskiej technologii i włoskiego DNA będzie przekonujące dla klientów.

Moim zdaniem to gra na emocjach - i nie widzę w tym niczego ekscytującego

Ot, kolejny chiński samochód, który trafi na rynek pod marką, znaną w kręgach pasjonatów motoryzacji. Nie wiem, czy jest to historia, która zadowoliłaby braci Maserati. Co jak co, ale ich nazwisko zawsze było niczym "gorący ziemniak". Maserati wielokrotnie zmieniało właścicieli, a nawet teraz, w rękach Stellantisu, nie radzi sobie dobrze.

OSCA z kolei powraca do gry jako "zwyczajny" producent, oferujący kolejnego hatchbacka. Takie czasy.