Koń przygalopował do USA. Teraz kowboje będą mogli mieć hybrydy i oszczędne silniki

Co jak co, ale Ameryka z końmi to się kojarzy. Teraz będzie mogła jeszcze bardziej, dzięki spółce Horse, czyli chińsko-francuskiemu producentowi silników.

Każda firma ostatnio prześciga się w coraz bardziej zaawansowanych systemach napędów elektrycznych. Tymczasem spółka Horse, joint-venture Renault i Geely, wyrasta na globalną potęgę w projektowaniu silników spalinowych do aut popularnych. Właśnie zapatrzyli się na kolejny rynek, gdzie będą mieli naprawdę skomplikowane zadanie.

America - Horse with no name

Był taki przebój, który obecnie ma już 55 lat. Jest wspaniały.

Ale ten tytuł zadziwiająco pasuje do sytuacji, w której się znaleźliśmy. Projektowo-konstrukcyjna spółka, która ostatnio pochwaliła się opracowaniem silnika, który działa w całkowitym zanurzeniu i ma rewelacyjną sprawność, otworzyła swoje fizyczne biura w USA.

Na początek Horse Powertrain zatrudni 32 inżynierów, specjalistów sprzedaży i zarządzania łańcuchami dostaw. Renault i Geely otwierają się w Detroit, puszczając oczko do "Wielkiej Trójki".

Mówią "tu jesteśmy, jeśli chcielibyście kupić porządny silnik". Na start firma nie zamierza jednak oferować jednostek "nieamerykańskich", jak silniki 1.5, czy mniejsze. Bazą oferty dla Amerykanów będzie wspomniany wyżej motor 2.0 Turbo o mocy 252 KM i wysokiej wodoodporności (standard IPX8). Druga jednostka to doładowane V6 z układem hybrydowym. Ma 536 KM, za to waży zaledwie 169 kg. W sam raz do nowoczesnych, niedużych aut sportowych, czy ograniczenia masy SUV-a. Ale bardziej do tych pierwszych, bo trzylitrowe V6 potrafi kręcić się do 8000 obr./min.

Horse

Ofertę uzupełni modułowy X-Range, czyli architektura pozwalająca na łatwą przebudowę istniejących platform elektrycznych na auta typu EREV.

Nawet (a może zwłaszcza, patrząc na ceny paliw) w czasach trumpizmu, koncerny z USA również szukają coraz oszczędniejszych jednostek napędowych. Amerykanie może nie przesiedli się na auta elektryczne, wracają też V8-ki (całe szczęście!), ale polubili się z hybrydami.

A to firma może im zaoferować. Każdemu, kto przyjdzie i zapłaci. Póki co trudno więc wiązać ich z jakimkolwiek koncernem. Ale może się tak zdarzyć, że następne Camaro będzie miało silnik Renault i Geely. Hybrydowe V6. Bo dlaczego nie.

A obok dostaniemy taniego Chryslera z 2.0 Turbo, lub elektrycznego Forda z chińsko-francuskim Range Extenderem.