McLaren szykuje się na nowości. Będziecie mogli jeździć nie tylko we dwójkę
McLaren planuje swoją przyszłość dokładnie. Możemy spodziewać się kilku nowych modeli, w tym oczywiście SUV-a. Ale nie tylko. Są też dobre wieści.
Przy ostatnim spotkaniu z dealerami, McLaren ogłosił nową nową identyfikację wizualną, ale także "mapę drogową", czyli plan rozwoju marki i najnowsze premiery. Tych będą trzy w najbliższych latach, choć nie byłbym tego taki pewien, czy to wystarczająca liczba. Przyjrzyjmy się, co planują Brytyjczycy, bo wygląda to naprawdę oryginalnie.
Na pierwszy ogień pójdzie McLaren P34. Będzie hybrydowym V6
To oczywiście nazwa kodowa, choć znając markę i jej zdolność do nazywania samochodów w sposób mało porywający, P34 może okazać się finalnym logiem "na tylnej klapie".
Będzie to dwumiejscowy, hybrydowy supersamochód, prawdopodobnie nowy model bazowy dla Super Series. Mówimy więc o następcy modelu 750/750 i jego pochodnych.

Napęd to podwójnie doładowane V6 z układem hybrydowym, które ma generować ok. 810 KM i 1200 Nm. Z racji napędu elektrycznego, na pewno będzie sporo cięższy od poprzednika. Ale firma z Woking stara się teraz trafić nie tylko do kierowców, którym zależy na osiągach. A więc wizualnie ma przemawiać też do tych klientów, którzy bardziej cenią "lifestyle" niż ułamki sekund na torze.
Źródła, na które powołuje się Automotive News, mówią o tym, że będzie dłuższy niż Artura, inspirowany modelem F1, ze szklaną pokrywą silnika.
Nowy model powinniśmy zobaczyć już w 2027 roku. I według tych samych źródeł, auto będzie sporo tańsze od schodzącego 750S (ok. 230 000 funtów zamiast 270 tys.)
GT oraz SUV również trafią do produkcji
Następny w kolejce jest SUV. Samochód, o którym najpierw "nie było mowy", ale potem firma zaczęła dopuszczać produkcję tego typu nadwozia.
Źródła informują, że będzie to duże auto, większe od Porsche Cayenne Coupe, ale o podobnej sylwetce. Samochód ma wewnętrzne oznaczenie P47 i, co dość jasne, będzie nawiązywał walkę z Lamborghini Urus. Auto ponoć zaprezentowano na 24" calowych felgach i wygląda jak "wielki supersamochód", a nie jak SUV. No cóż, to może być bardzo kontrowersyjny model.

Następcą modelu GT/GTS ma być kolejna premiera, nad którą pracują w Woking. I tu zaczyna się ciekawa część, bo mówimy o czteromiejscowym aucie typu 2+2. Ma mieć silnik z przodu i być GT o "sedanokształtnej" linii. Czyżby więc McLaren chciał przejąć schedę po Maserati Quattroporte i podgryźć Porsche Panamerę?
O tym przekonamy się pewnie dopiero w 2029 roku.