Lamborghini Revuelto nabiera ostrości. Nazywa się tradycyjnie SV i ma na celowniku tory wyścigowe

Włosi pokazali najostrzejsze, jak na razie, wydanie swojego flagowego modelu. Lamborghini Revuelto SV jest mocniejsze, ostrzejsze i wygląda sporo lepiej.

Z Sant'Agata Bolognese mamy już komplet. Flagowe V12 z hybrydą otrzymało swoją najbardziej emocjonującą odmianę. Lamborghini Revuelto SV jest mocniejsze, bardziej wyraziste (w końcu!), ale i mocno pozmieniane, aby dawało dużo więcej frajdy na torze.

Lamborghini Revuelto SV. Co poprawili Włosi?

Dorzucenie "papryczek chilli" do tego włoskiego dania to już tradycja. I to tradycja, która cieszy nie tylko kolekcjonerów aut z bykiem na masce. SV zawsze są jakieś. Zawsze są dzikie, ostre i naprawdę dobre.

Baza jest ta sama. V12 i trzy silniki elektryczne, napęd na obie osie oraz dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna. Ale całość "zaprojektowano" od nowa.

Lamborghini Revuelto SV

Przede wszystkim, mocy jest więcej. Zamiast 1015 KM, jest 1065 KM. I do tego kosmiczne 1425 Nm momentu obrotowego. Przy zachowaniu dokładnie tego samego układu napędowego, nastąpił potężny wzrost tego ostatniego parametru. Dzięki temu samochód do 100 km/h przyspiesza w 2,4 sekundy, a kończy przy 342,4 km/h.

Udało się też zapakować blisko dwa razy większą baterię - teraz ma 7,3 kWh zamiast 3,8. To nie oznacza, że będziecie mogli dłużej cieszyć się cichą jazdą. Nie po to macie wolnossące V12 za plecami. To oznacza, że trzy silniki elektryczne będą miały znacznie więcej zapasu, aby dać Wam dodatkowy strzał mocy i momentu.

Zmiany objęły także oprogramowanie sterowania zawieszeniem. I w sumie układ podwozia też. W efekcie samochód już w tym momencie ma rekord na Hockenheim, jeśli chodzi o auta produkcyjne (1:41,6).

Co jasne, Lamborghini Revuelto SV jest wizualnie bardziej agresywne. Nowy przedni zderzak ze zmienionym splitterem, czy potężne skrzydło z tyłu na pewno wyróżniają ten hipersamochód. Ale też działają. W stosunku do zwykłego Revuelto, nowe Lambo ma aż o 80% większy docisk aerodynamiczny. 

Auto ma być dla kierowcy. Ostrzejsze, łatwiejsze w czuciu i znacznie bardziej precyzyjne. Zwinniejsze o 17%, z 10% lepszą przyczepnością boczną.

Lamborghini Revuelto SV dużo obiecuje jeśli chodzi o jazdę. Co ciekawe będzie mocno limitowane, dla 1963 klientów. Tym razem jednak nie chodzi tylko o wzrost ceny. SV to nie "efekt Winkelmanna", tylko prawdziwe Lamborgini na tor.