To samochód, o którym być może zapomnieliście. A Lexus UX300h wciąż ma dużo zalet (i jedną wadę)
Kompakt z metką premium, oszczędny i dynamiczny. Tak w skrócie można opisać to, co oferuje Lexus UX300h. Czy jest warty uwagi?
W momencie, w którym Lexus LBX trafił na rynek, zasugerowałem, że może on być sporym problemem dla jego większego kuzyna. Może i jest formalnie mniejszym i znacznie słabszym samochodem, ale lepiej wpisuje się w rolę "drugiego Lexusa" w domu. Co więcej, paradoksalnie oferuje też większą przestrzeń ładunkową. Lexus UX300h stał się więc propozycją dla bardzo specyficznych klientów - tych, co potrzebują nieco więcej przestrzeni i mocy, ale nie przejmują się skromnym bagażnikiem.
Czy jest to więc samochód, który dalej zasługuje na uwagę? Komu tak naprawdę sprawdzi się ten model? Zabrałem go w liczącą ponad 800 kilometrów trasę, aby znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Lexus UX300h teoretycznie jest samochodem kompaktowym, ale w praktyce bagażnik ma na poziomie małego crossovera
Zawsze fascynowała mnie ta kwestia w UX-ie. Wizualnie to udany model, o przyjemnej dla oka sylwetce. Lifting z 2024 roku tak naprawdę nie zmienił tutaj wielu detali. Delikatnie przeprojektowano detale, dodano nowocześniejsze multimedia i zmieniono gamę jednostek napędowych.
Silnik 2.0 (wolnossący) zniknął z oferty, a hybryda zyskała więcej koni mechanicznych - 199. Wciąż jest to konstrukcja bazująca na dwulitrowej jednostce, mocno spokrewniona z tą, którą znacie z Corolli.
Zacznę więc od wrażeń z jazdy. W mieście ta hybryda radzi sobie doskonale i jest bardzo oszczędna. To zresztą jej żywioł: spokojnie da się zejść do wyników na poziomie 4,5-5,5 litra w Warszawie, co przy stosunkowo niewielkim zbiorniku paliwa (43 litry) daje nam naprawdę solidny zasięg.
Jak wiadomo jednak hybrydy w trasie radzą sobie specyficznie. Tutaj nie jest źle, ale nie oczekujcie cudów. Przy autostradowych 140 km/h zużycie paliwa rośnie do mniej więcej 8,5 litra, co i tak jest niezłym wynikiem jak na taki samochód.
Co więcej, przekładnia eCVT już od dawna ma zupełnie inne oprogramowanie i nie utrzymuje samochodu na wysokich obrotach przy stałej prędkości. Dzięki temu w kabinie jest ciszej. Co prawda wygłuszenie Lexusa mogłoby być odrobinę lepsze, ale tutaj jak widać zmiana jest sporym wyzwaniem dla Japończyków.
Właściwości jezdne nie rozczarowują. Lexus UX300h prowadzi się pewnie, zapewnia dobry komfort resorowania i dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu.
Pewną cechą wszystkich "Lexusów" jest układ kierowniczy - z dużo "gęstszym" wspomaganiem, dającym lepsze wyczucie auta. To cecha każdego samochodu tej marki. Po prostu pojawia się tutaj garść zmian, które "łączą" ze sobą wszystkie samochody z literą L na grillu.
Plusem są wygodne fotele i doskonała pozycja za kierownicą
Teoretycznie Lexus UX to w pewnym sensie kuzyn Corolli. Mimo to nie ma tutaj zbyt wielu wspólnych elementów, a nawet sama pozycja za kierownicą jest zupełnie inna. Siedzi się tutaj minimalnie wyżej, bardzo wygodnie, a fotel (nawet bazowy, z manualną regulacją) zapewnia dość komfortowe warunki podróżowania.
Zresztą ergonomia kokpit jest wzorowa. Multimedia, znane z wielu innych modeli Toyoty i Lexusa, są proste w obsłudze. Mamy tutaj tez klasyczny panel klimatyzacji, co doceni wiele osób. Na konsoli środkowej znajdziecie zaś przyciski do sterowania szeregiem funkcji, w tym podgrzewaniem foteli.
Miejsca w kabinie jest wystarczająco dla czworga pasażerów. Tu pojawia się przewaga UX-a nad LBX-em, gdyż jednak dłuższy rozstaw osi robi swoje. Natomiast kwestia bagażnika jest zupełnie inną bajką. Kufer, teoretycznie, ma 315 litrów pojemności. Jest jednak bardzo krótki, więc na dobrą sprawę nawet wrzucenie dużej waliki może być lekkim wyzwaniem.
Lexus UX300h kosztuje wyjściowo 153 900 złotych
W tej cenie dostaniecie wersję Elegance, która nie rozpieszcza wybitnym wyposażeniem, ale ma w zasadzie wszystko, czego potrzeba na co dzień. Testowana wersja to wariant Business z pakietem Tech, wyceniany na 172 700 złotych. I szczerze mówiąc, jeśli nie potrzebujemy elektryki foteli i garści bajerów, to jest to najbardziej optymalne wydanie tego samochodu.
Tylko cały czas nie mogę stwierdzić dla kogo jest UX. Czy może być jedynym samochodem w domu? Tak, o ile nie zależy nam na bagażniku. Czy jest dobrym drugim pojazdem w garażu? Teoretycznie tak, choć wymiary są już tutaj nieco większe (4,5 metra długości), co nieco ogranicza codzienną uniwersalność.
Szerze mówiąc gdyby nie bagażnik, to widziałbym szersze zastosowanie dla tego samochodu. A tak to lepszym wyborem na małego Lexusa jest moim zdaniem słabszy, prostszy, ale naprawdę przyjemny LBX. Jeśli zaś potrzebujemy przestrzeni i komfortu, to warto zainwestować z dużo droższego NX-a.


