Manual, stalówki, zero elektryfikacji. Opel Frontera to teraz najtańsze auto marki

Niemcy wprowadzają na rynek wersję dla prawdziwych purystów. I internetowych "znawców". Opel Frontera Start jest teraz tańsza niż Corsa i jest "prawdziwym samochodem".

Pół żartem, pół serio, to taki samochód, który mam wrażenie mógłby zadowolić połowę internetowych znawców wszystkiego. Co to nie lubią komplikacji, muszą mieć "kontrolę nad autem" itd. itp. A całkiem poważnie, Opel Frontera Start to obecn złie najtańszy Opel w gamie, wyposażony w niezbędne gadżety i wyceniony na 21 990 Euro.

Opel Frontera Start od niecałych 100 tysięcy złotych? Co dostaniecie w tej cenie?

W Polsce ta wersja jest jeszcze niedostępna. Ale bazowa Frontera Edition u nas kosztuje 107 000 zł. U naszych zachodnich sąsiadów, 23 490 Euro. Start obcina więc 1 500 Euro. Nie widzę powodu, dla którego u nas ten samochód miałby nie kosztować 99 000 zł.

Za te pieniądze ten niewielki SUV stoi na czarnych, stalowych kołach o średnicy 16", ma czarne klamki i wygląda jakby zderzaki też nie dostały koloru w całości. Na wizualizacjach prezentuje się jak w starych dobrych latach 90/00.

Opel Frontera Start

Ale... ma kolor! Najtańszy, ale niebieski. Nie jest to biel służbowego Opla, ani szarość. To mi się podoba.

Nie ma też ekranu w środku. Zamiast tego Opel Frontera Start ma uchwyt na smartfona. To zresztą wyróżnia też odmianę Edition. Poza tym w wyposażeniu Opel dorzucił cyfrowe zegary, czujniki parkowania z tyłu oraz manualną klimatyzację.

Jest też opcja! Comfort Pack dokłada do samochodu podwójną podłogę 460-litrowego bagażnika oraz lusterka w daszkach przeciwsłonecznych.

Opel Frontera Start ma jeden silnik "do wyboru". To 100-konna jednostka 1.2 z turbodoładowaniem. To nowa wersja jednostki Puretech, już ta poprawiona. Nie ma też żadnej elektryfikacji. I ma manualną, sześciobiegową przekładnię.

Czyli wszystko jest "po bożemu". Manual, stalówki, mała moc. Można poczuć się jak w dawnych czasach.

Opel ściął z ceny 1500 Euro, dzięki czemu Frontera Start jest tańsza nawet od Corsy na rynku niemieckim. Zastanawiam się tylko, czy przy tym, że samochód wygląda jak biedne odmiany sprzed 20 lat, ta cena nie powinna być jeszcze niższa.

Da się taniej, co udowadnia Citroen C3 Aircross w podstawowej odmianie, którego cena nie przekracza  20 000 Euro. W polskiej wersji również jest znacznie tańszy - kosztuje 85 900 zł. Ale za to jest czarny, a niebieski lakier kosztuje 2 900 zł.