2235 samochodów sprzedali w ciemno. Teraz szykują się na kolejne wyzwania
Mazda CX-5 od lat ma tytuł bestsellera tej marki. I o ile ubiegły rok był dla japońskiej marki trudny ze względu na brak tego modelu w ofercie, o tyle najbliższe miesiące zapowiadają się bardzo intensywnie.
Miniony rok dla Mazdy był trudny. Sprzedaż mocno spadła (do poziomu 6572 sztuk), aczkolwiek ta liczba nie jest zaskoczeniem - zwłaszcza dla tego producenta. Ostatnie 12 miesięcy to okres zmian generacyjnych w modelach, w tym w kluczowym produkcie. Mazda CX-5 drugiej generacji zniknęła z rynku, a jej następca do salonów wjedzie dopiero w marcu.
Nie zmienia to jednak faktu, że CX-5 niezmiennie jest hitem - nawet jeśli nie ma jej jeszcze oficjalnie u dealerów. Nowa generacja cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a liczba zamówień z Polski jest rekordowa w skali Europy.

Mazda CX-5 schodzi jak świeże bułeczki. 2235 samochodów sprzedali w ciemno
Takie liczby są, delikatnie mówiąc, imponujące. W sieci nie brakowało krytyki tego modelu, zwłaszcza w perspektywie silnika, który oficjalnie oferuje 140 KM. Jak widać jednak dla klientów nie jest to problem, a kolejka chętnych szybko się wydłużyła.
W kilkanaście tygodni od ogłoszenia cenników do początku stycznia 2026 roku, Mazda sprzedała 2235 takich samochodów. Najciekawsze jest to, że klienci nie mieli okazji poznać ich z bliska. Te auta dopiero na przełomie lutego i marca dotrą do salonów. Mówimy tutaj o dużej zmianie, gdyż CX-5 zyska nowe, mocno scyfryzowane wnętrze.
Kupujący sięgnęli głównie po wariant Homura, a także po lakier Soul Red Crystal. Co ciekawe aż 33% kupujących wybrało wariant z napędem na cztery koła. Dużym atutem nowej Mazdy CX-5 jest cena, która startuje od 139 900 złotych. Mocy może więc nie ma za dużo, ale wyposażenie i cennik zachęcają do wyboru tego samochodu. Poza tym wiele osób szuka prostego japońskiego auta z klasyczną wolnossącą jednostką napędową.
Mazda nie zatrzymuje się w tym miejscu. W drodze jest cała rodzina silników Skyactiv-Z (nowa konstrukcja), która trafi do CX-5 w 2027 roku. Co więcej, w ofercie pojawi się też klasyczna hybryda.

No dobrze, a co sprzedawało się w 2025 roku, skoro Mazda CX-5 wypadła z gry?
Tu się mocno zdziwicie, gdyż CX-5 wciąż grała kluczową rolę. Za sprawą rejestracji "na siebie" (kwestia spełnienia norm, auta musiały być zarejestrowane przed konkretną datą), Mazda zbudowała spory zapas tych pojazdów. Finalnie więc w 2025 roku do klientów trafiły 784 takie samochody.
Najpopularniejszym modelem jest CX-30, którą wybrało 2255 osób. Drugie miejsce należy do "trójki" (1250 pojazdów), a trzecie zajęła Mazda CX-60 (1180 samochodów). Całkiem niezły wynik osiągnęła też Mazda CX-80, większa wersja CX-60 (620 sztuk).
Dolną część rankingu zajmuje Mazda 2 (kuzyn Yarisa, 185 sztuk), Mazda 6e (elektryczny liftback bazujący na chińskim Changanie, 138 aut) i Mazda MX-5 (136 aut). W statystykach są też ostatnie 24 sztuki Mazdy MX-30, która zniknęła już z rynku.
Co Mazda szykuje na ten rok?
Do sprzedaży trafiła już dość kontrowersyjna Mazda CX-6e, czyli kolejny elektryk opracowany wspólnie z Changanem i docierający do nas z Chin. Jej ceny zaczynają się od 206 100 złotych, a samochody dotrą do salonów na początku lata.
Poza tym CX-5 nabierze rozpędu i ma szansę ponownie stać się koniem pociągowym marki. Mazda chce też rozszerzyć ofertę silników w CX-30 i w 3 o jednostkę 2.5 o mocy 140 KM (MHEV, ma być objęty niższą akcyzą za sprawą wygranej sprawy ze "skarbówką").

Jak już wspomniałem, Mazda dalej pracuje nad silnikami Skyactiv-Z, aczkolwiek te zobaczymy dopiero w 2027 roku. W podobnym czasie na drogi powinien wyjechać pierwszy duży autorski elektryk japońskiego producenta. Platforma jest już gotowa, a zamaskowane muły testowe przechodzą weryfikację w różnych zakątkach świata.
Cel jest prosty: Mazda chce znowu mieć 2% udziału w rynku. Zagrożeń jednak nie brakuje, gdyż chociażby BYD, który w tym roku uplasował się nad Mazdą, nabiera rozpędu. Japoński producent ma jednak wierną klientelę i raczej nie musi obawiać się nagłego odwrotu potencjalnych nabywców.


