Michał Barski: Lyon zamiast Bolonii? Pojechał po raz pierwszy na targi na Epoqu'Auto i od razu przeżyłem duże zaskoczenie

Targi Epoqu'Auto w Lyonie są jednymi z największych i najważniejszych w świecie europejskiej klasycznej motoryzacji. Jak się okazuje mogą przyćmić nawet kultowe targi z Bolonii (a wcześniej z Padwy). Michał Barski wybrał się do Francji i pokazuje nam obecny krajobraz rynku klasycznej motoryzacji.

Czasem warto zweryfikować własne wyobrażenia. O Epoqu'Auto w Lyonie słyszałem od dawna, ale z perspektywy polskich kolekcjonerów to wciąż impreza raczej niszowa. Szczerze mówiąc, sam traktowałem ją jako targi średniej wielkości, które można sobie odpuścić. 6 listopada, pierwszego dnia tegorocznej edycji, pojechałem to sprawdzić. Czy było warto? Zdecydowanie i już tłumaczę dlaczego.

Michał Barski specjalizuje się w zakupie i sprzedaży samochodów klasycznych w ramach swojej firmy MBClassics. Na LinkedInie można śledzić jego profil.

Michał Barski, Epoqu'Auto: spodziewałem się średnich targów. Zobaczyłem ogromne hale i tłumy od samego rana.

Na miejscu byliśmy już o 9:00 i od razu było widać, że frekwencja będzie duża. W stronę terenów targowych szliśmy praktycznie w tłumie ludzi. Za wejściem czekało duże lobby, a dalej - hale i alejki ze stoiskami.

Epoqu'Auto Michał Barski

Sam obiekt jest dość specyficzny, bo hale częściowo łączą się ze sobą, ale są podzielone tematycznie. Tam, gdzie spodziewałem się imprezy średniej wielkości, zobaczyłem ogromne hale zastawione samochodami, częściami, akcesoriami i gadżetami do klasyków.

Frekwencja była na tyle duża, że momentami ciężko było mi zrobić zdjęcia konkretnych aut czy stoisk. Na targach to akurat pożądany problem.

Francuzi klasyczną motoryzacją po prostu żyją. I to widać na każdym kroku

To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to siła kultury motoryzacyjnej we Francji. Widać, jak wielu Francuzów cieszy się starymi samochodami, bawi się nimi i po prostu je uwielbia. Nie chodzi tylko o francuskie marki - Porsche, Alfy Romeo czy Ferrari były tu tak samo obecne.

Na co warto zwrócić uwagę na takich targach? Na auta francuskie, bo na innych rynkach o ciekawe egzemplarze jest naprawdę trudno. Bardzo mocno reprezentowane było Alpine, szczególnie modele GTA i A610. U dwóch różnych wystawców stały żółte A610, każda za 39 900 euro.

Powtórzę to, co pisałem po Bolonii, bo w Lyonie widać było to samo: rynek odchodzi od samochodów z lat 60. i 70. Mediana wieku aut na targach przesunęła się w stronę lat 80. i 90. - i osobiście bardzo mnie to cieszy.

Lepsze wrażenie niż Bolonia. Ale rynek aut wyraźnie traci rozpęd

Wśród wystawców nie zabrakło znanych nazw, takich jak paryski Mecanicus czy belgijska OldtimerFarm. Było też sporo mniejszych dealerów, których do tej pory w ogóle nie znałem. I to jest właśnie piękne w odwiedzaniu nowych imprez: można zobaczyć coś zupełnie innego. W porównaniu z Bolonią, w której byłem kilka tygodni temu, Lyon zrobił na mnie zdecydowanie lepsze i większe wrażenie.

Jest jednak druga strona. W rozmowach z dealerami i brokerami czuć, że ceny idą w dół, a rynek traci rozpęd. Mówimy przy tym przede wszystkim o samochodach. Cały rynek wokół - części, akcesoria, gadżety - wciąż funkcjonuje bardzo prężnie i najlepiej było to widać po tłumach odwiedzających.

Osenat: trzy dni licytacji i kilka youngtimerów, którym warto się przyjrzeć.

Z perspektywy kolekcjonerskiej warta uwagi była wystawa domu aukcyjnego Osenat. Licytacje podzielono na trzy części: 6 listopada motocykle, 7 listopada youngtimery i 8 listopada klasyki. Mnie naturalnie najbardziej interesowały youngtimery.

Co przykuło moją uwagę?

  • Peugeot 205 GTI 1.6 w bieli. Po obejrzeniu: bardzo ładna karoseria i parę drobiazgów do dopracowania. Szacowana cena: 20 000-25 000 euro.
  • Renault Avantime w zielonym kolorze. Auto, które zawsze dzieliło, ale dziś zaczyna być ciekawym, nietypowym youngtimerem.
  • Renault 5 Turbo 2. Szacowana cena: 75 000-100 000 euro, w mojej ocenie dość rozsądna. Licytacja zaplanowana na 7 listopada.

Wyniki sprawdzę i dam znać w kolejnych relacjach. Porównanie estymacji z cenami młotka to jedna z najlepszych lekcji o tym, gdzie naprawdę jest rynek.

Epoqu'Auto Michał Barski

Jeden dzień to za mało. Największą stratą był parking, na który nie zdążyliśmy dotrzeć

Do Lyonu warto przyjechać co najmniej na jeden dzień, ale ja rekomendowałbym dwa. Przekonaliśmy się o tym sami, bo jednej rzeczy tego dnia po prostu nie zdążyliśmy zrobić.

Chodzi o parking. Duża jego część na zewnątrz jest przeznaczona wyłącznie dla klasyków, a sporo z nich stoi z wywieszonymi kartkami „na sprzedaż”. To fantastyczne źródło ciekawych aut, często od prywatnych właścicieli i poza obiegiem dealerskim. Za rok na pewno będę tam buszował i eksplorował.

Epoqu'Auto Michał Barski

Krótkie podsumowanie? Epoqu'Auto zdecydowanie warto odwiedzić

To była moja pierwsza wizyta w Lyonie i na pewno nie ostatnia. Dziwię się, że w Polsce te targi są wciąż tak mało znane, bo skalą, atmosferą i przekrojem aut przewyższają wiele imprez, o których się u nas mówi. Jeżeli interesują Was auta francuskie albo po prostu chcecie zobaczyć, jak wygląda żywa kultura klasycznej motoryzacji, Lyon powinien trafić do kalendarza.

A co dalej? W najbliższym czasie polecam uwadze Interclassics w Brukseli (20-22 listopada 2026, Brussels Expo) oraz oczywiście Retromobile w Paryżu (3-7 lutego 2027). Będę obserwował wyniki licytacji i ceny, a wnioski przedstawię w kolejnych relacjach.