Apollo EVO wygląda niczym wyjęte z mangi. Jest absurdalnie szybkie
Pamiętacie szalony projekt Intensa Emozione? Właśnie powrócił w nowej formie. Przed wami Apollo EVO.
Pamiętacie Gumperta Apollo? Trudno w to uwierzyć, ale teoretycznie można go traktować jako dalekiego przodka tego projektu. Po bankructwie firmy prowadzonej przez Rolanda Gumperta,
Mówimy tutaj o naprawdę doświadczonej osobie, która przez lata prowadziła dział Audi Sport. Jego celem było stworzenie samochodu drogowego o charakterze auta wyścigowego, z ekstremalną aerodynamiką, niską masą i silnikiem V8 biturbo wywodzącym się z Audi.
Apollo szybko zdobył reputację jednej z najbardziej bezkompromisowych maszyn swoich czasów. W 2009 roku wersja Apollo Sport ustanowiła wykręciła rewelacyjny czas na Nurburgringu, pokonując Pętlę Północną w czasie 7:11,57 min.
Mimo rozgłosu firma miała problemy finansowe. Niewielka sprzedaż i wysokie koszty rozwoju doprowadziły do bankructwa Gumperta w 2013 roku. Później aktywa przejęli nowi inwestorzy.
Apollo w 2016 roku trafiło w ręce Ideal Team Venture z Hong Kongu - firmy, która przejęła też prawa do marki De Tomaso. To właśnie ona opracowała model Intensa Emozione, a teraz EVO, czyli następcę Intensy.
Apollo EVO różni się jedną zasadniczą rzeczą od Intensy Emozione - nie ma homologacji drogowej
W czasach elektryfikacji Apollo idzie pod prąd. EVO korzysta z wolnossącego silnika V12 o pojemności 6,3 litra. Jednostka generuje 789 KM oraz 764 Nm momentu obrotowego.
Cała moc trafia na tylną oś, a konstruktorzy skupili się na maksymalnej responsywności. Przy masie własnej wynoszącej zaledwie 1300 kg samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,7 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 335 km/h.
Apollo EVO jest lżejsze, sztywniejsze i znacznie ostrzejsze
Konstrukcja EVO bazuje na udoskonalonym monokoku z włókna węglowego. Producent podkreśla, że jest on o 10 procent lżejszy i 15 procent sztywniejszy od poprzednika.
Do tego dochodzą karbonowe ramy pomocnicze oraz struktury pochłaniające energię. Aerodynamika stała się głównym zagadnieniem, na którym skupili się projektanci. Nadwozie uzupełniły agresywne płetwy, wlot dachowy i liczne ostre krawędzie, które nadają autu wygląd rodem z filmów.
Apollo chwali się zastosowaniem druku 3D, w tym przy projektowaniu układu wydechowego i elementów strukturalnych. Wnętrze pozostaje jednak tajemnicą - producent nie ujawnił jeszcze jego wyglądu. Pierwsze auta trafią do klientów w 2026 roku. Cena pozostaje tajemnicą, a na tory wyjedzie tylko kilkanaście takich samochodów. Każdy z nich oczywiście będzie "szyty na miarę".


