Nissan NX7 powalczy w klasie kompaktowych SUV-ów. Pytamy wprost: Czy on będzie u nas?
Japończycy pokazali swojego kompaktowego SUV-a z napędem elektrycznym. Powstał przy współpracy z Dongfengiem, ale dystrybucja globalna nie jest wykluczona.
Do chińskiej oferty japońskiej marki dołączył właśnie model, na który warto spojrzeć z zaciekawieniem. Dongfeng Nissan NX7, mniejszy brat NX8, wydaje się być idealnym wypełnieniem gamy marki w Europie. rzuć my więc okiem, dlaczego i czym może skusić klientów.
Nissan NX7 mógłby być odpowiednikiem Qashqaia
W dobie zmian jasne jest, że wiele marek będzie rozwijało swoje gamy równolegle, jako auta elektryczne oraz spalinowe. Ale jasne jest też, że w najpopularniejszych segmentach powinni być przedstawiciele obu "szkół" napędzania samochodów. W przypadku Nissana bestsellerem jest Qashqai, a więc w tym segmencie powinna być też elektryczna, sensowna cenowo alternatywa.
Na razie nie znamy wymiarów auta, ale zakładamy, że Nissan NX7 i tak będzie większy od wspomnianego auta, znacznie bliżej do X-Traila. Większy NX8 ma już ponad 4,8 metra długości, więc mówmy raczej o okolicach 4,6 metra. Podobne wymiary mają np. opisywany wczoraj VW ID.Era 5X, czy KIA EV5.
Samochód ma dość spokojną stylistykę, ale wykorzystującą wszystkie "nowinki" designerskie, które charakteryzują japońską markę. Myślę, że takie wygląd dobrze by się u nas "sprzedał".

Auto dostępne będzie w dwóch wersjach - elektrycznej oraz z jako hybryda EREV. Obie napędzać będą przednie koła i korzystać z akumulatorów LFP od CATL. Wersja elektryczna może być wyposażona w architekturę 800V, która zapewni szybkie ładowanie.
Z racji tego, że NX7 korzysta z platformy Tianyan, podobnie jak sedany N6 i N7, możemy spodziewać się silników o mocy od 218 do 272 KM w przypadku auta elektrycznego, lub 208-konnej hybrydy.
Ceny póki co pozostają nieznane. Możemy odnieść się tylko do tego, co Nissan zapowiedział dla większego NX8. Tutaj podstawowa wersja kosztuje 159 900 RMB, a najwyższa 209 900 RMB. To od ok. 85 do 110 tys. zł.

NX7 powinien być zauważalnie tańszy. A to oznacza, że moglibyśmy, w teorii, dostać nowoczesnego, kompaktowego SUV-a na prąd za ok. 150 tys. zł. Gdyby tylko Nissan wprowadził go do Europy. Co dla samej, borykającej się z problemami, marki powinno być priorytetem.


