Nowy, jeszcze lepszy i jeszcze lżejszy Lotus Elise. Tyle że znacznie droższy

Analogue Automotive zrobiło to, co wiele firm. Wzięło kultowy model z przeszłości i stworzyło go na nowo, lepiej. Restomodem stał się Lotus Elise S1. Teraz lżejszy i mocniejszy.

Obecnie Lotus jest marką, która dużo próbuje, ale stała się cieniem samego siebie. Tak naprawdę od wielu lat tworzy samochody, które nie pozwalają na spokojne liczenie zysków. Ale mimo to, każdy kolejny model, ciasny i niewygodny, był wyjątkowy. Tak jak Lotus Elise, na bazie którego przez ostatnie 25 lat marka zbudowała całe swoje portfolio.

Brytyjska spółka Analogue Automotive postanowiła przywrócić model do życia, tylko w modnej ostatnio formie restomoda.

Lotus Elise S1 ma teraz 250 KM i waży 600 kg

Mówienie o tym, że Lotus Elise wymaga odelżenia, brzmi jak herezja. Ten samochód w momencie premiery ważył nieco ponad 700 kg i naprawdę trudno uznać, że był zbyt ciężki.

Tysiące osób pokochały go zresztą za wcielenie idei Colina Chapmana. Lekko, ze świetnym prowadzeniem, ale niekoniecznie dużą mocą.

Lotus Elise

Analogue Automotive stworzyło model o nazwie Elise VHPK, bazujący na pierwszej serii słynnego "brytyjczyka".

Pierwszą, i najważniejszą zmianą, jest nowy materiał nadwozia. Oczywiście cała buda Elise S1 jest teraz z włókna węglowego.

Ponadto wzięto się za odchudzanie. Auto ma nowy zbiornik paliwa, przeprojektowaną elektrykę oraz jeszcze kilka drobiazgów. W efekcie masa całkowita spadła poniżej 600 kg. Ponad 100 - 150 kg mniej niż oryginał.

Pierwszy Lotus Elise S1 miał zaledwie 136 KM z mocno przeciętnego silnika Rovera, tzw. K-Series. I ten silnik producent restomoda postanowił zachować. Tyle, że pojemność wzrosła do 1,9 litra, a całość solidnie zmodyfikowano. W efekcie auto ma 250 KM i stosunek mocy do masy na poziomie 400 KM na tonę. Motor ten współpracuje z pięciobiegową, manualną skrzynią biegów, mechanizmem różnicowym z ograniczonym uślizgiem, a zatrzymują go nowe hamulce karbonowo-ceramiczne, z tarczami o średnicy 300 mm.

Przyznacie, że nie ma miękkiej gry.

Tylko dla kierowcy

Chcecie kogoś zabrać na przejażdżkę? To nie tym autem. Firma z Wielkiej Brytanii uznała, że McLaren F1 to jest dobra inspiracja. Dlatego fioletowy, mocno wyczynowy fotel kubełkowy trafił na środek auta, podobnie jak kierownica. Jedno miejsce na środku wystarczy. To samochód do zabawy w pojedynkę.

Czy znajdzie się 35 chętnych?

Kontrowersyjna wydaje się jednak cena. Lotus Elise VHPK jest co prawda małym arcydziełem inżynierii, stworzonym na indywidualne zamówienie w limitowanej liczbie egzemplarzy. Ale jest drogi.

I tu idea Lotusa gdzieś zaginęła. Bo to auto wyceniono na 350 000 funtów w odmianie podstawowej. Za K-Serię i jeden fotel. Za 1,76 mln zł.

Powodzenia!