Sport po niemiecku nazywa się "Corsa". 280 KM brzmi dobrze, ale nie zrywajcie się z fotela
Kto by pomyślał, że w 2026 roku na drogi wyjedzie Opel Corsa GSE, który ma 280 KM pod maską? Tego nie było w moim bingo.
Grupa Stellantis rozochociła się i sypie nowymi hothatchami jak szalona, wyciągając je z magicznego kapelusza. Tym kapeluszem jest platforma "Perfo", którą opracowano z myślą między innymi o Abarcie 600. Jak się okazuje łatwość adaptacji nowych rozwiązań do wszystkich spokrewnionych modeli otworzyła drzwi do całej gamy szybkich elektryków. Opel Corsa GSE będzie najnowszym członkiem tej rodziny. Nim jednak poczujecie ekscytację, dajcie sobie chwilę wytchnienia.
Przepis na ten samochód jest dokładnie taki sam, jak w przypadku innych konstrukcji grupy. Mamy więc 280-konny silnik, oczywiście elektryczny, szperę i akumulator o pojemności nieznacznie przekraczającej 50 kWh.
I choć mocy nie brakuje, to emocji tutaj nie uświadczycie. Piszę to posiłkując się własnymi doświadczeniami - osiągi cieszą, ale w tym miejscu można postawić kropkę.
Opel Corsa GSE nie zwalnia jednak tempa i przechodzi testy na Nurburgringu
Stellantis bardzo chce udowodnić, że ich sportowe projekty są godnymi hothatchami. Corsa, choć ma już swoje lata, dość niespodziewanie zyska wersję GSE. Wcześniej ten sam wariant pojawił się w modelu Mokka, także nie będącym pierwszym typem do wprowadzenia sportowego wydania.
Największym problemem takich samochodów jest ich specyficzny, przezroczysty charakter. Brak brzmienia i charakterystyki jednostki napędowej (jak to w elektryku, wszystko jest liniowe), może rozczarować.
Opel skupia się póki co na poprawianiu obecnych modeli - nowych aut nie ma na horyzoncie. Wiele projektów skończyło w szufladzie, w tym Manta, która miała zastąpić Insignię. Na tę chwilę nic nie wskazuje na to, aby niemiecki producent miał inwestować w najbliższym czasie w ciekawe produkty.
Jest za to szansa na Opla z chińskim rodowodem. Plotki o bardzo bliskiej współpracy tej konkretnej marki z Leapmotor pojawiają się coraz częściej, a owocem ich kooperacji ma być mały elektryczny crossover, który wykorzysta DNA Leapmotor B10.
Niebawem powinniśmy poznać więcej szczegółów na ten temat. Póki co jednak pozostaje "cieszyć się" Corsą GSE, która może i będzie szybka, ale także bardzo droga. Zresztą - czy widzieliście na drogach jakikolwiek produkt tego koncernu w tym "sportowym" wydaniu?


