Pierwsze jazdy

2018 Kia Sportage FL

2018 Kia Sportage FL | PIERWSZA JAZDA

Z duchem czasu

Czwarta generacja bestselleru Kii przeszła właśnie pierwszy lifting. Co zmieniło się w odświeżonym Sportage’u?

Przede wszystkim model ten został uzbrojony w szereg nowoczesnych rozwiązań, dzięki którym ma pozostać mocną pozycją w segmencie kompaktowych SUV-ów. Sportage jest niezwykle ważnym autem dla Kii. Ponad 130 000 samochodów sprzedanych w ubiegłym roku pozwoliło na zajęcie siódmego miejsca w kategorii sprzedaży i zdobycia 6% udziału w segmencie C-SUV. Model ten też stanowi aż 64% europejskiej produkcji Kii – są to dane za rok 2017. Poza tym Sportage ma już solidny staż rynkowy. W tym roku model ten obchodzić będzie swoje 25 urodziny. Przez te wszystkie lata salony Kii zaliczyły już cztery generacje Sportage’a, które pozwoliły zbudować marce stabilną pozycję kompaktowego SUV-a na rynku.

Ma być lepiej

Kia pragmatycznie podeszła do liftingu Sportage’a. Chcąc zachować sylwetkę auta w zasadzie bez zmian zdecydowano się na bardzo delikatne poprawki. Gdzie szukać różnic? Przede wszystkim z przodu i z tyłu. Front zyskał nowy zderzak i inaczej ukształtowany grill oraz przemodelowane światła. Charakterystyczne LED-y obsługujące światła do jazdy dziennej, które do tej pory uformowane były w tak zwaną „kostkę lodu” (dla wersji GT) zostały zastąpione podobną formą przeniesioną do głównej lampy. Z tyłu zaś znajdziemy nowe światła, które połączono blendą (zastąpiła ona chromowaną listwę w niektórych wersjach), większe światła obsługujące kierunkowskazy i masywniejszy zderzak. W nadkolach z kolei pojawiły się felgi z nowymi wzorami w rozmiarze od 16, 17 oraz 19 cali. Te drobne poprawki sprawiają jednak, że Sportage prezentuje się znacznie lepiej – nabrał nieco świeżości oraz wizualnej lekkości.

Aby zauważyć zmiany we wnętrzu trzeba naprawdę mocno wytężyć wzrok. Pojawiła się tutaj nowa kierownica, inaczej ukształtowane nawiewy i zmodyfikowany zestaw wskaźników, zaś w topowych wersjach można wybrać system multimedialny z 8-calowym wyświetlaczem i nagłośnieniem JBL Clari-Fi o mocy 160 watt, współpracujący z 320-wattowym wzmacniaczem zewnętrznym. 8-calowy model może korzystać także z usług Kia Connected, czyli informacji drogowych czy POI aktualizowanych na bieżąco przez internet – funkcjonalność ta zapewniana jest przez firmę TomTom. Półka na telefon może zyskać z kolei praktyczną indukcyjną ładowarkę.

Znacznie więcej nowości pojawiło się w niewidocznych gołym okiem miejscach. Sportage zyskał opcjonalny zestaw kamer 360 stopni (Around View Monitor), który ma ułatwić manewrowanie autem. Znajdziemy tutaj także (wreszcie!) aktywny tempomat z funkcją utrzymywania pasa ruchu oraz autonomicznego zatrzymywania i ruszania. Co ciekawe auto rusza samoczynnie – wystarczy pobudzić system przesuwając manetkę tempomatu na kierownicy lub delikatnie dotykając pedału gazu. W kategorii bezpieczeństwo pojawiły się takie pozycje jak radar przedni pozwalający na awaryjne hamowanie w sytuacji krytycznej, kamerę analizującą znaki drogowe (Intelligent Speed Limit Warning), Driver Attention Warning – układ monitorujący zmęczenie kierowcy czy Rear-Cross Traffic Collision Warning, czyli system ostrzegający o ruchu poprzecznym np. przy opuszczaniu miejsca parkingowego. W standardzie znajdziemy oczywiście szereg innych systemów bezpieczeństwa oraz 6 poduszek powietrznych.

Kia Sportage – nowe silniki wysokoprężne

Gama jednostek napędowych w odświeżonej Kii Sportage składać się będzie z dwóch konstrukcji benzynowych oraz dwóch wysokoprężnych. W przypadku jednostek zasilanych bezołowiową 95 do wyboru „starych znajomych” z rodziny Gamma: motor 1.6 GDI generujący 132 KM oraz jego turbodoładowaną wersję 1.6 T-GDI oferującą 177 KM. Pierwszy z nich łączony jest wyłącznie z 6-biegową manualną skrzynią biegów i napędem na przednią oś. Mocniejszy wariant można także skonfigurować w wersji 4WD oraz z przekładnią 7DCT (dwusprzęgłowy automat).

Znacznie ciekawiej prezentuje się oferta silników wysokoprężnych. Kia postawiła tutaj przede wszystkim na nową jednostkę U3, czyli diesla 1.6 w wariancie 115 lub 136-konnym. Wbrew pozorom konstrukcja ta nie ma zbyt wiele wspólnego ze swoim poprzednikiem o takiej samej mocy. Dzięki wielu zmianom, począwszy od zastosowanych materiałów, przez nowe filtry aż po zoptymalizowaną pracę udało się stworzyć bardzo oszczędny silnik spełniający wszystkie rygorystyczne europejskie normy emisji spalin. W tym przypadku słabsza wersja łączona jest wyłącznie z 6-biegowym manualem i napędem na przód, zaś mocniejsza, 136-konna odmiana dostępna jest także z automatem (7DCT) i napędem 4WD.

Kia Sportage MHEV – w pół do hybrydy?

Najnowszą ciekawostką jest wersja MHEV, czyli tak zwana miękka hybryda. To właśnie taką wersją jeździliśmy podczas pierwszych jazd. Sportage MHEV korzysta z wysokoprężnego silnika 2.0 generującego 185 KM, połączonego z silnikiem elektrycznym o mocy 12 kW i baterią o pojemności 0,44 kWh. W przypadku „miękkej hybrydy” system nie pozwala na jazdę na samym prądzie. Zadaniem silnika elektrycznego jest zmniejszenie zużycia paliwa przy przyspieszaniu oraz hamowaniu. Wciskając mocniej gaz jednostka elektryczna ułatwia niejako pracę silnikowi wysokoprężnemu. Przy hamowaniu z kolei energia jest odzyskiwana, zaś przekraczając granicę 30 km/h przy dohamowaniu do świateł jednostka spalinowa zostaje całkowicie wyłączona. Dzięki zastosowaniu instalacji elektrycznej o napięciu 48V wspomaganie czy też praca wszystkich urządzeń pokładowych pozostaje nienaruszona. Jednocześnie odpuszczenie hamulca lub wciśnięcie gazu momentalnie aktywuje dwulitrowego diesla – nie czuć tutaj jakiejkolwiek zwłoki w jego odpaleniu. Moc przenoszona jest na koła za pośrednictwem 8-biegowej przekładni automatycznej, znanej z Hyundaia Santa Fe czy Tucsona.

Jak sprawuje się Kia Sportage MHEV? Przede wszystkim zestaw ten zaskakuje bardzo miękką pracą. Klekot oraz wibracje nie są w zasadzie słyszalne i wyczuwalne dla kierowcy. Podczas typowo miejskiej jazdy praca całego układu jest niemalże niewyczuwalna – mniej uważni muszą obserwować obrotomierz lub wskaźnik pracy zespołu napędowego. W czasie szybszej jazdy, np. autostradowej, również nie spotkamy się z nadmiernymi hałasami dobiegającymi zarówno spod maski jak i generowanymi przez opływające powietrze. Ze względu na ograniczony czas na testy auta oraz specyficzne warunki (dużo jazdy po zakorkowanym Frankfurcie oraz odrobina okolicznych dróg i autostrad) nie było szans na normalne sprawdzenie zużycia paliwa. Takie „turlanie się” w połączeniu z postojami na zdjęcia (auto nie miało wyłączanego silnika) zaowocowało wynikiem na poziomie 8,2 litra.

Pod kątem prowadzenia Kia Sportage nie zmieniła się w porównaniu do wersji przed liftingiem. Oznacza to, że… prowadzi się znacznie lepiej od bratniego Hyundaia Tucsona. Układ kierowniczy przekazuje kierowcy więcej informacji, zaś auto zdaje się być bardziej zwarte i przyjaźniejsze kierowcy. Nierówności są bardzo dobrze wybierane, nawet na 19-calowych felgach – rozmiar ten wcale nie jest złym wyborem do Sportage’a, o ile oczywiście nie zamierzacie jeździć non-stop po szutrach i fatalnych drogach.

Kia nie pochwaliła się jeszcze cennikami i specyfikacją Sportage’a po liftingu. Można spodziewać się jednak, że ceny bardzo się nie zmienią. Na szczycie oferty stanie wersja MHEV, która zapewne będzie kosztowała wyjściowo około 145 000 zł (zakładając, że będzie droższa o około 4 000 – 5 000 zł od standardowej wersji najmocniejszego diesla – wiemy też, że będzie o 7% droższa od diesla 1.6 CRDI 136 KM). Gamę otworzy zaś bazowa wersja S, której cenę już poznaliśmy i wynosi ona 79 900 zł. Dla osób śledzących temat zmian w kwestii norm emisji spalin mam dobre wieści – Kia Sportage w każdej wersji silnikowej spełnia założenia Euro 6d-TEMP. Model ten też niezmiennie jest objęty 7-letnią gwarancją z limitem przebiegu wynoszącym 150 000 kilometrów.

Podobne artykuły