Pojechałem na Poznań Motor Show, poczułem się jak w Pekinie. Chiny rządzą, ale widać zmianę
Poznań Motor Show mogłoby spokojnie nazywać się China Motor Show. W halach MTP rządzą marki z Państwa Środka. W porównaniu do ubiegłego roku widać jednak wiele zmian, a największą jest ewidentne... przesycenie tematem.
Pamiętam, że niemal równo rok temu, w halach MTP był dziki ścisk, a każdą chińską nowość otaczały dziesiątki osób. Chińska motoryzacja przejęła targi w Poznaniu i pokazała, że samochody z Państwa Środka na dobre zadomowią się nad Wisłą. Tegoroczna edycja Poznań Motor Show również należała do chińskich producentów, niemniej entuzjazm widzów jakby ostygł. Co więcej, już teraz widać, że nie wszystkie marki utrzymają się w Polsce.
Poznań Motor Show, czyli Chiny prężą muskuły. Mają się czym chwalić
Nie ukrywajmy - ostra ekspansja chińskich marek w Polsce ma swoje plusy. Przede wszystkim zmusza europejskie i inne azjatyckie marki do walki o klienta, ceną i ofertą. Nie jest to jednak równa walka, gdyż wyprodukowanie samochodu w Europie kosztuje dużo więcej, niż w Chinach.
Chińczycy o tym wiedzą i starają się poszerzać ofertę produktów dostępnych w Polsce. W Poznaniu poznaliśmy między innymi nowe hybrydowe Jaecoo 7, a grupa Chery wystawiła dwie nowe marki, które są/będą w naszym kraju - Exlantix i Lepas. Ta druga oficjalnie pojawi się jesienią.

Duże stanowisko wystawił też JAC, który chce zwiększyć obecność w naszym kraju. Nowe modele nie wyglądają jednak porywająco, a ich specyfikacja nie rzuca na kolana. Jestem ciekaw, czy uda im się faktycznie przebić na gęsto wypełnionym rynku.
Nie wszystkie marki z czołówki pojawiły się w Poznaniu. Targi odpuściło sobie MG i BYD. Niektórych może dziwić ta decyzja, ale moim zdaniem jest całkiem sensowna. Dlaczego? Do tego przejdę za chwilę.
Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że niektóre marki, w zeszłym roku prezentujące się z wielką pompą, w tym były gdzieś na uboczu. Bestune miał dużo mniejsze i skromniejsze stoisko, a główną zachętą do odwiedzenia był konkurs i oferta wyprzedażowa. Widać, że wiele samochodów stoi na placach i jest gotowych do wzięcia od ręki.
Na polskim rynku mamy ponad 30 marek motoryzacyjnych z Chin. To za dużo
I tych słów będę się trzymać. Wielu importerów uznało, że jest to ich moment na podbój rynku. Problem w tym, że tak naprawdę tylko część firm z Chin oferuje faktycznie kuszące produkty, a niektóre samochody z tego kraju, zwłaszcza te mniej popularne, są po prostu rozczarowujące.
Co więcej, rynek jest nasycony, a najwięksi gracze zbudowali już solidne fundamenty. Niezmiennie podtrzymuję swoją opinię, że za jakiś czas pierwsze firmy będą zwijały kramiki.
Na pewno w Polsce zostanie BYD, MG, Chery, Omoda, Jaecoo (i pewnie Lepas oraz Exlantix, wizerunkowo). Nie spodziewam się rychłego wycofania BAIC-a, który rozszerza ofertę, ale tu wszystko zależy od jej konkurencyjności.
Jestem ciekaw jak dalej będą sobie radzić takie firmy jak JAC, Bestune, SWM czy Forthing. Ta ostatnia zwłaszcza miała w tym roku dużo skromniejsze stanowisko, a wyniki podawane przez IBRM Samar sugerują, że popyt na jej produkty jest bardzo mały.
Jestem też ciekaw, czy Changan przebije się w Polsce. Poznań Motor Show było pierwszym oficjalnym pokazem tych samochodów (z ramienia Grupy Bemo). Oficjalny debiut marki zaplanowano na początek maja.
Co więcej, większość chińskich firm uświadomiła sobie, że elektryki nie mają sensu. Stawiają na napędy spalinowe i hybrydowe
Klasyczne auta benzynowe, hybrydy HEV i PHEV, a także auta z range extenderami królowały na targach. Widać więc, że Chińczycy zrozumieli, że w Polsce elektryfikacja rozwija się, ale tutaj nie mają przestrzeni do rywalizacji z graczami z Europy, czy z Korei i Japonii.
A co z innymi markami? Tutaj mocną prezencję miała KIA (pokazała Seltosa) i Hyundai (z prototypem IONIQ-a 3). Mazda pochwaliła się oficjalnie modelem CX-6e, a Mercedes, za pośrednictwem dealera MB Motors, pokazał nowe GLC i GLB.
Jeśli już pojawiały się marki z Europy i Azji, to głównie za sprawą lokalnych dealerów. Zresztą jedna z osób z branży (zachowam anonimowość), powiedziała mi wprost, że nie widzi sensu w wydawaniu ogromnych pieniędzy na te targi. Faktycznie: pojawi się tutaj wąskie grono osób, gotowych kupić taki samochód.

W większości przypadków są to jednak głównie ludzie chętni obejrzeć je z bliska, ale nie szykujący się do zakupu. Pieniądze, które trzeba przeznaczyć na stanowisko i jego obsługę, wolą więc wydać na promocję konkretnych produktów, która dotrze do właściwej grupy odbiorców.
Chińskie marki są dla Poznań Motor Show życiodajną kroplówką. Obstawiam, że bez nich ta impreza niestety byłaby swoim własnym cieniem.


