Polskie tablice rejestracyjne rządzą w Neapolu. Włoscy kierowcy znaleźli sposób na tańsze ubezpieczenie
Dziesiątki tysięcy pojazdów używanych we Włoszech mają polskie numery. Polskie tablice rejestracyjne w Neapolu tworzą system, którego koszty ponosi także nasz rynek. O co tutaj chodzi?
Polskie tablice rejestracyjne w Neapolu są codziennym widokiem. I nie, nie są one pamiątką po turystach ani dowodem na nagły napływ kierowców znad Wisły. Za kierownicami samochodów i skuterów zwykle siedzą Włosi, którzy korzystają z pojazdów formalnie należących do firm zarejestrowanych w Polsce.
Skala tego zjawiska przestała być lokalną ciekawostką. Włoskie media opisują dziesiątki tysięcy pojazdów z polskimi numerami, a polska policja rozpracowała grupę odpowiedzialną za rejestrowanie samochodów, które nigdy nie pojawiły się w naszym kraju.
Problem jest wynikiem wysokich cen ubezpieczeń w Neapolu. Efekt? Fikcyjne badania techniczne, nieaktywne polisy ubezpieczeniowe i odszkodowania wypłacane przez polski system.
Polskie tablice rejestracyjne w Neapolu to codzienność. Nie, to nie są turyści
Według danych włoskiego Automobile Club d’Italia po włoskich drogach porusza się 68 228 pojazdów zarejestrowanych w Polsce. W tej grupie znajduje się 37 830 samochodów osobowych i 29 120 motocykli. Pozostałą część tworzą pojazdy należące do innych kategorii.
Największe skupisko znajduje się w Kampanii, a przede wszystkim w Neapolu. W październiku 2024 roku włoski rejestr pojazdów zagranicznych obejmował 70 875 samochodów i jednośladów. Ponad 45 tysięcy z nich przypadało na Kampanię, a przeszło 42 tysiące na samą prowincję Neapol. Około 35 tysięcy miało polskie tablice.

Tylko w 2025 roku w prowincji Neapol zarejestrowano 14 066 kolejnych pojazdów z zagranicznymi numerami. Według włoskich mediów niemal wszystkie pochodziły z Polski.
Dane dotyczą różnych okresów, dlatego nie należy ich sumować, niemniej pokazują one, że nie mówimy o pojedynczych przypadkach, lecz o rozbudowanym rynku obejmującym tysiące samochodów i skuterów.
Pierwszy problem: ceny ubezpieczeń w Neapolu
Neapol od lat pozostaje jednym z najdroższych miejsc we Włoszech pod względem ubezpieczeń komunikacyjnych. W trzecim kwartale 2025 roku średnia cena podstawowej polisy odpowiedzialności cywilnej wynosiła tam 617 euro. Dla porównania w Potenzy było to 317 euro.
To jednak nie wszystko. Młody kierowca, osoba z niekorzystną historią ubezpieczeniową albo właściciel popularnego w Neapolu skutera może otrzymać znacznie wyższą ofertę. Roczny koszt ochrony potrafi przekroczyć 1500 euro, a przy szerszym zakresie zbliżyć się do 2000 euro.
Na tym tle pojazd zarejestrowany w Polsce wygląda atrakcyjnie. Jego użytkownik płaci polskiej firmie za najem, obsługę dokumentów i ubezpieczenie. Łączny koszt może być wyraźnie niższy od składki proponowanej przez włoskiego ubezpieczyciela.
Różnica jest na tyle duża, że wokół polskich rejestracji powstał osobny biznes. Pośrednicy oferują przejęcie pojazdu, rejestrację w Polsce, polisę oraz umowę pozwalającą dotychczasowemu właścicielowi nadal korzystać z samochodu lub motocykla.
Włoski kierowca oddaje samochód polskiej firmie i natychmiast go odzyskuje
Mechanizm opiera się na formalnej zmianie właściciela. Włoski kierowca wyrejestrowuje pojazd z krajowego rejestru, wskazując jego wywóz za granicę. Następnie samochód lub skuter zostaje zarejestrowany w Polsce, najczęściej na spółkę zajmującą się wynajmem pojazdów.
Polska firma staje się więc właścicielem danego pojazdu. Dotychczasowy włoski właściciel podpisuje z nią umowę najmu lub użyczenia i dalej korzysta z dokładnie tego samego pojazdu. Zmieniają się tablice, dokumenty oraz podmiot widniejący w rejestrze. Samochód pozostaje jednak w Neapolu.
Taka konstrukcja nie musi automatycznie oznaczać złamania prawa. Mieszkaniec Włoch może korzystać z pojazdu należącego do zagranicznej firmy, o ile posiada dokument potwierdzający podstawę użytkowania. Jeżeli używa go przez ponad 30 dni w roku, powinien również zgłosić samochód do włoskiego rejestru REVE.

Legalna możliwość wynajmu stworzyła jednak przestrzeń do nadużyć. Część firm nie prowadzi rzeczywistej działalności flotowej. Ich rola ogranicza się do formalnego przejmowania pojazdów, zdobywania polskich dokumentów i wystawiania umów dla włoskich klientów.
Polskie tablice rejestracyjne w Neapolu nie oznaczają, że te samochody kiedykolwiek widziały nasz kraj
Największe wątpliwości dotyczą sposobu rejestracji oraz wykonywania okresowych badań technicznych. Samochód zarejestrowany w Polsce powinien pojawiać się w kraju między innymi po to, aby przejść obowiązkową kontrolę na stacji diagnostycznej.
W marcu 2026 roku polska policja poinformowała o zatrzymaniu siedmiu osób, w tym trzech diagnostów i czterech pośredników. Według śledczych podejrzani mieli zarejestrować w Polsce ponad 1500 pojazdów na podstawie fikcyjnych badań technicznych.
Żaden z tych samochodów nie znajdował się wówczas w Polsce - wszystkie były stale używane we Włoszech. Do naszego kraju trafiały dokumenty i dane potrzebne do przeprowadzenia procedury. Pojazd w tym czasie wygrzewał się w południowym słońcu.
Podejrzani wręczali łapówki diagnostom i uzyskiwali zaświadczenia o badaniach, których faktycznie nie wykonano. Sprawa objęła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, korupcji oraz fałszowania dokumentów.
Włoscy funkcjonariusze również zwracali uwagę na podejrzane dokumenty. Podczas kontroli zdarzało się, że kierowca przedstawiał zaświadczenie o badaniu technicznym wykonanym w Polsce dzień wcześniej. Samochód w tym samym czasie znajdował się w Neapolu, co praktycznie wykluczało jego rzeczywistą wizytę na polskiej stacji.
Samo posiadanie polskich tablic nie jest przestępstwem
Nie każdy pojazd z polską rejestracją uczestniczy w nielegalnym procederze. Część samochodów rzeczywiście należy do działających w Polsce firm wynajmujących pojazdy. Ich użytkownicy posiadają ważne umowy, wpisy w rejestrze REVE, aktualne badania techniczne oraz aktywne polisy.
Włoskie służby mają ograniczone możliwości sprawdzania zagranicznego ubezpieczenia podczas zwykłej kontroli drogowej. Polska tablica tworzy domniemanie, że pojazd spełnia obowiązek ubezpieczeniowy. Funkcjonariusz może sprawdzić dokumenty, podstawę użytkowania, wpis do REVE i badanie techniczne, ale nie zawsze od razu potwierdzi aktualność polisy w zagranicznym systemie.
Ten problem staje się dotkliwy dopiero po kolizji lub wypadku. Wtedy okazuje się, że samochód formalnie zarejestrowany w Polsce od miesięcy nie ma ważnej ochrony.
Po wypadku rachunek może trafić do Polski. I tu zaczynają się schody
Poszkodowany we Włoszech musi otrzymać odszkodowanie także wtedy, gdy sprawca prowadził nieubezpieczony pojazd. Przy samochodzie z zagranicznymi tablicami w proces włączają się instytucje należące do międzynarodowego systemu ubezpieczeń komunikacyjnych.
W przypadku pojazdu zarejestrowanego w Polsce odpowiedzialność może ostatecznie obciążyć Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Pieniądze trafiają do zagranicznego podmiotu obsługującego szkodę, a polskie biuro próbuje później odzyskać wypłaconą kwotę od właściciela lub sprawcy.
W 2024 roku Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych zarejestrowało 1574 zgłoszenia dotyczące zagranicznych szkód spowodowanych przez nieubezpieczone pojazdy z polskimi tablicami. Wartość wypłaconych świadczeń wyniosła 25,7 miliona złotych.
Problem szczególnie szybko narasta we Włoszech. PBUK podało, że w 2024 roku odnotowało na tamtejszym terenie 514 szkód spowodowanych przez kierujących nieubezpieczonymi pojazdami zarejestrowanymi w Polsce. W 2025 roku liczba ta ponownie wzrosła.
Włoski sposób na oszczędność staje się kosztem polskiego rynku
Nie można stwierdzić, że przez samochody z Neapolu każda polisa odpowiedzialności cywilnej w Polsce automatycznie podrożeje. Ubezpieczyciele ustalają ceny na podstawie wielu czynników, a szkody zagraniczne są tylko jednym z elementów całego systemu.
Nie zmienia to faktu, że wypłaty za nieubezpieczone pojazdy stanowią realny koszt. Samochód jest używany przez włoskiego kierowcę, pozostaje na stałe we Włoszech i tam powoduje wypadek. Formalnie ma jednak polskie tablice, a więc odpowiedzialność gwarancyjna może trafić do polskiej instytucji.
Odzyskanie pieniędzy nie zawsze jest proste. Właścicielem w dokumentach może być spółka z ograniczonym majątkiem, a kierowca mieszka za granicą. Postępowanie regresowe wymaga ustalenia odpowiedzialnych osób i prowadzenia sprawy między państwami. Jak łatwo się domyślić, jest to biurokratyczny bajzel, który wymaga niekiedy MIESIĘCY pracy.

Im więcej takich pojazdów trafia do systemu, tym większe staje się ryzyko kolejnych wypłat. Polski rynek w pewnym sensie pokrywa część skutków sytuacji, w której pojazd przestaje być ubezpieczony, a nadal porusza się po włoskich drogach.
Polskie tablice rejestracyjne w Neapolu. Rozwiązanie jest w ministerstwie. Zdjęcia z badań technicznych mają zamknąć jedną z furtek
Polskie władze chcą ograniczyć możliwość wykonywania fikcyjnych badań technicznych. Jednym z planowanych rozwiązań jest obowiązkowa dokumentacja fotograficzna sporządzana podczas kontroli pojazdu.
Zdjęcia mają potwierdzać, że konkretny samochód rzeczywiście pojawił się na stacji diagnostycznej. Ministerstwo Infrastruktury wskazywało ten obowiązek jako jeden z elementów przygotowywanych zmian w systemie badań technicznych.
W lutym 2026 roku resort potwierdził, że dokumentacja fotograficzna miałaby stanowić dowód obecności samochodu podczas badania. Nie jest to jednak rozwiązanie, które już powszechnie obowiązuje - od dawna pozostaje elementem przygotowywanych przepisów.
Fotografie utrudnią wystawianie zaświadczeń dla samochodów stojących nie pojawiających się w Polsce. Będzie to też możliwość zatrzymania procederu wystawiania fałszywych badań, na których samochód nawet się nie stawia.
Teoretycznie jednak fotografie nie zatrzymają całego procederu. Pojazd z Neapolu teoretycznie może rzeczywiście przyjechać do Polski na badanie, a później wrócić do Włoch i nadal działać w ramach zagranicznego najmu. Zakładając, że Włosi wysyłaliby je na lorach, koszty poszłyby w górę, ale... wciąż mogą być niższe, niż w przypadku ubezpieczenia pojazdu we Włoszech.
Uszczelnienie polskiego systemu może również skierować pośredników do innych państw. Włoskie służby obserwują już pojazdy z tablicami czeskimi i bułgarskimi, działającymi w ten sam sposób. Dopóki ceny ubezpieczeń w Neapolu pozostają znacznie wyższe niż w innych częściach Europy, kierowcy i pośrednicy będą szukać kolejnych sposobów na ich obniżenie.


