Wygięty ekran i 1156 KM. Poznałem z bliska nowe Porsche Cayenne z budzącym kontrowersje dopiskiem

Nowa architektura, szybkie ładowanie i 1156 KM we flagowej wersji. Takimi cechami legitymuje się nowe Porsche Cayenne, które po raz pierwszy ma dopisek Electric w nazwie. Miałem okazję poznać je z bliska i mam trzy przemyślenia na temat tego samochodu.

Dwadzieścia lat temu nikt nie uwierzyłyby w to, że w Warszawie będą aż trzy salony marki z Zuffenhausen. Tymczasem Porsche właśnie oficjalnie otworzyło swój najnowszy, trzeci właśnie obiekt w stolicy. Zlokalizowany w Wawrze punkt dealerski jest zarazem największym i najbardziej nowoczesnym. To też idealna okazja do zorganizowania dużej imprezy, którą uświetnią znakomici goście. I tak też się stało: Porsche 550 Spyder, Porsche Carrera GT i 918 Spyder to trzy samochody, które specjalnie na tę okazję przybyły prosto z Niemiec. Gwiazdą dnia był jednak inny model, budzący pewne kontrowersje. Mowa tutaj o Porsche Cayenne Electric.

Porsche Cayenne Electric 2026

Niemcy dalej inwestują w elektromobilność, ale robią to dużo ostrożniej, niż do tej pory. Wszechobecny hurraoptymizm ustąpił miejsca zachowawczemu podejściu, które docenią klienci. Tu mam doskonałe wieści. Cayenne pozostaje w ofercie także w spalinowym wydaniu. Wybór to najlepsza rzecz, jaką można zaoferować potencjalnym nabywcom.

Czym więc chce urzec nowa wersja? Przede wszystkim nowinkami technicznymi, wydajnością, szybkim ładowaniem i... mocą.

Porsche Cayenne Turbo Electric ma 1156 KM. Na żywo wygląda na gigantyczny samochód

I nie jest to złudzenie optyczne. Nadwozie wydłużono o 5 centymetrów, ale sam rozstaw osi jest dłuższy aż o 13 cm. Do tego zapakowano tutaj ogromne koła (23 cale), obute w opony o profilu 45. Szerokie kapcie, masywniejsze linie i charakterystyczne zderzaki sprawiają, że auto sprawia wrażenie kolosalnie wielkiego.

Kliknij tutaj, aby obejrzeć film z otwarcia salony Porsche i prezentację elektrycznego Cayenne - YouTube

Te dodatkowe centymetry dobrze spożytkowano. We wnętrzu jest bardzo dużo miejsca, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Ciekawostką jest też tylna kanapa, która po raz pierwszy w Cayenne ma elektryczną regulację w standardzie. Do tego mamy bagażnik oferujący ponad 780 litrów pojemności, uzupełniony 90-litrowym "frunkiem" pod maską z przodu.

O ile sam wygląd wygląda jak rozwinięcie koncepcji znanej z Taycana i Macana, o tyle wnętrze to nowa bajka. Po raz pierwszy zastosowano tutaj zakrzywiony ekran OLED "Flow Display". Początkowo byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego rozwiązania, ale robi ono zaskakująco dobre wrażenie.

Przede wszystkim ekran działa ekspresowo i ma świetną rozdzielczość. Dolną część można dowolnie konfigurować za sprawą widgetów, a tych jest naprawdę dużo. Zasadniczo więc coś, co zdawało się być "bajerem", w praktyce działa całkiem nieźle.

Porsche Cayenne Electric 2026

Oczywiście są też tutaj cyfrowe wskaźniki i dodatkowy ekran multimediów po stronie pasażera. To już standard w Porsche i puryści będą musieli się z tym pogodzić.

Największą przewagą tego samochodu ma być ultraszybkie ładowanie

Tutaj jednak nie powiem Wam nic więcej, gdyż póki co mogłem tylko pomacać ten samochód. Na jazdy przyjdzie pora i trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przy dywersyfikacji oferty Porsche raczej nie musi się też martwić niskim zainteresowaniem. Tutaj i tak nie brakuje chętnych, a dzięki nowej konstrukcji Cayenne Electric ma przynosić więcej gotówki do firmy.

Porsche Cayenne Electric 2026

Porsche Cayenne Electric jest też tańsze i lepiej wyposażone od spalinowej wersji

Więcej dostajemy tutaj w standardzie, a cena jest nieco niższa. Czy jest to więc samochód warty uwagi? Cóż, to już pytanie do potencjalnych klientów. Spodziewam się, że chętnych nie zabraknie, ale tytułu bestsellera takie Cayenne raczej nie zgarnie.