Przejazdy kolejowe: istnieją. Zapory i sygnalizacja: istnieje. Kierowcy: to tylko sugestia

Czy ktoś mi wyjaśni dlaczego przejazdy kolejowe sprawiają, że kierowcy dostają małpiego rozumu? Nie jestem w stanie tego pojąć.

Przejazdy kolejowe istnieją dokładnie od momentu, w którym pierwsza linia na świecie przecięła pierwszą drogę, którą podążało się pieszo lub konno. Wszyscy wiedzieli, że pociąg to ciężka kupa żelastwa, która nie hamuje na przestrzeni kilku metrów. Powstały stosowne przepisy, które po pojawieniu się automobilów dostosowano do nowych realiów. I tak sobie żyjemy w czasach, gdzie większość przejazdów jest monitorowana, nie brakuje tutaj sygnalizacji i zapór, a zasady są proste.

Ewidentnie jednak wielu kierowców nie rozumie podstawowych przepisów. Wypadek sprzed kilku dni tragicznie pokazał, że ignorancja, czasami zmieszana ze zmęczeniem, a niekiedy nawet alkoholem (najgorsze połączenie) doprowadza do tragedii. W katastrofie zginęła jedna osoba, kolejna walczy o życie, a wiele osób jest rannych. O szkodach na kolei nie ma co nawet wspominać - naprawa tego odcinka będzie bardzo kosztowna.

Sokolniki Suche wypadek kolejowy przejazd kolejowy

Przejazd w okolicach miejscowości Sokolniki Suche nie jest akurat nadzorowany i zabezpieczony zaporami, aczkolwiek widoczność należy tam do wybitnych. W obie strony mamy pełny zakres widzenia, więc ciężko jest nie zobaczyć ogromnego pociągu, który nadjeżdża z lewej lub prawej strony.

Kierowca wjechał na przejazd kolejowy prosto przed pociąg

Tak wynika przynajmniej z dotychczasowych ustaleń. Jest to jeden z wielu takich wypadków w tym roku - choć ten zakończył się w najbardziej tragiczny sposób. Trudno mi to wytłumaczyć w jakiś rozsądny sposób. Domyślam się, że kierowcy mają różny stopień koncentracji za kierownicą, a niektórzy wręcz nie powinni już wsiadać za kółko. To już jednak temat na osobny felieton.

Do mojego osiedla w Warszawie mogę dojechać trzema drogami, przy czym jedna wiedzie przez przejazd kolejowy. To bardzo ruchliwy odcinek na pograniczu Woli i Bemowa, gdzie nie brakuje pociągów. Niebawem będzie jeszcze bardziej zatłoczony pociągami po rozpoczęciu remontu Dworca Wschodniego.

Przejazd kolejowy Sokolniki Suche

Przejazd kolejowy biegnie pomiędzy małymi uliczkami i skrzyżowaniami równorzędnymi. Często więc ten odcinek mocno się korkuje, gdy zewsząd wypływają samochody. Niejednokrotnie widziałem tam osoby, które jakby nigdy nic w tym korku stawały na środku przejazdu kolejowego, lub szybko przecinały tory gdy zapalały się sygnały świetlne.

Tu szczęśliwie do wypadku nie doszło, aczkolwiek wielokrotnie widziałem sytuacje, które byłby bardo niebezpieczne - głównie z udziałem pieszych i rowerzystów. Po cichu liczę na to, że nowe uprawnienia straży miejskiej sprawią, że jeden z patroli będzie tam stać i przypilnuje niesfornych chodziarzy i kierowców.

Wróćmy jednak do sedna: dlaczego tak wiele osób nie czuje respektu do przejazdów kolejowych?

Nawet przy otwartych rogatkach i wyłączonej sygnalizacji świetlnej zwalniam przed torami, a czasami nawet zatrzymuje się, gdy widoczność jest fatalna. Awarie systemów mogą się zdarzyć, a spotkanie z pociągiem nigdy nie ma happy-endu.

Lata prowadzenia różnych kampanii, wprowadzenie systemu Red Light na przejazdach, monitoring, mandaty, ciągłe poruszanie tematu - to nie przynosi wielkich efektów. Jak widać trzeba więc posunąć się do karania kierowców, rowerzystów i pieszych w możliwie najbardziej dotkliwy sposób. Być może podniesienie kwoty mandatu do 50 000 złotych będzie jedyną rzeczą, która wzbudzi jakikolwiek respekt.