Alpina trafiła w ręce BMW, ale Bovensiepenowie nie poszli na emeryturę. Znowu robią samochody

Sprzedali markę Alpina i mieli przejść na emeryturę. I co? Najpierw zrobili wyjątkową krótką serię z Zagato, całkowicie odmieniając wizerunek BMW M4. Później dobrali się do nowego M5, tworząc z niego eleganckie kombi. Teraz na rynek wjeżdża Bovensiepen Spider - czyli BMW Z4 w nieco bardziej klasycznym wizualnie wydaniu. I tu pojawia się kluczowe pytanie: czy tak naprawdę marka z Buchloe... przestała istnieć?

Jestem ciekaw, czy w Monachium w biurowcu BMW nie panuje teraz spora konsternacja. Kilka miesięcy temu, podczas pokazu BMW Vision Alpina, Adrianvan Hooydonk i Maximilian Missoni przyznali mi wprost, że nie spodziewali się powrotu rodziny Bovensiepenów do produkcji nowych samochodów. Alpina trafiła pod skrzydła BMW, a manufaktura z Buchloe miała zająć się klasycznymi modelami tej firmy. Jak widać jednak młode pokolenie miało inny plan - ewidentnie chcieli "zjeść ciastko i mieć ciastko". Nowy Bovensiepen Spider jest na to dowodem.

Zjedli ciastko, bo zainkasowali ogromne pieniądze za sprzedaż swojej marki, kolorów, logo i nazwy. Mają ciastko, bo dalej produkują samochody - tylko w dużo mniejszych seriach, dla wybranych klientów. Czyż nie jest to idealny biznes?

Bovensiepen Spider to BMW Z4 w eleganckim przebraniu. Ołówek dostał tutaj Frank Stephenson

Mam też wrażenie, że Bovensiepenowie uznali, że trzeba skorzystać z ludzi, którzy z BMW mieli już do czynienia. Frank Stephenson pracował przez lata dla marki z Monachium i opracował pierwsze BMW X5, a także "nowe" MINI Cooper z 2001 roku.

Zmiany są tutaj bardzo dyskretne. Przeprojektowano zderzaki i nadano im bardziej elegancki charakter. Są też nowe felgi, które wzorem nawiązują do szprychowych kół Alpiny. Oczywiście Bovensiepen nie może korzystać z dotychczasowego wzoru - więc opracował nowy, bardzo podobny. I tak, wentyl też jest tutaj ukryty.

BMW Z4 Bovensiepen Spider

Wnętrze obszyto zaś elegancką skórą i dodano kilka ciekawych smaczków, które wyróżniają ten samochód. Zapewne pogrzebano też w oprogramowaniu, aby nieco zmodyfikować kolorystykę zegarów. Drobnostki, ale ciekawe - i pasujące do charakteru tego samochodu.

Marka z Buchloe nie chwali się zmianami mechanicznymi w układzie jezdnym, ale tych na pewno nie zabrakło. Wiadomo za to, że silnik B58, czyli 3-litrowa rzędowa szóstka, dostał więcej koni mechanicznych. Moc wzrosła do blisko 440 KM, a moment obrotowy sięga 580 Nm.

Osiągi są więc dużo lepsze - a cała ta moc wędruje tylko na tylną oś. Jest to więc całkiem przyjemna zabawka dla osób, które cenią sobie dynamikę i styl. Zresztą prędkość maksymalna ociera się tutaj o 300 km/h, a setka pojawia się na zegarach w mniej niż 4 sekundy.

Nowy Bovensiepen kosztuje tyle, co dobre M4. No ale...

Ceny startują od 115 500 euro. Liczba planowanych samochodów nie jest duża - ewidentnie skorzystano tutaj z ostatnich egzemplarzy BMW Z4, które opuszczają fabrykę w Grazu. Stamtąd trafiają do Buchloe, gdzie przechodzą modyfikacje, a klienci odbiorą swoje nabytki na początku przyszłego roku.

Jestem ciekaw jak daleko posunie się rodzina Bovensiepenów i jakie samochody wezmą jeszcze na warsztat. Czy pokuszą się o modyfikacje w Serii 7 z V8 pod maską? A może jednak mają jakąś cichą umowę z BMW, w ramach której nie będą wchodzić w drogę nowej Alpinie?