Teoretycznie można go mieć za 99 złotych miesięcznie, dzięki dopłatom. Sprawdziłem, czy Leapmotor T03 jest warty uwagi

Leapmotor T03 nie jest najtańszym elektrykiem na rynku, ale teoretycznie można go mieć za "niewielkie pieniądze". Dobrze jednak wiemy, że teoria to jedno, a praktyka to coś zupełnie innego. Czy faktycznie da się dostać samochód w tej cenie, oraz czy jest on w ogóle warty uwagi?

Jest mały, wygląda jak pudełko z twarzą pokemona, ma plastikowe wnętrze i wcale nie najniższą cenę. Mimo to sprzedaje się bardzo dobrze, głównie za sprawą dopłat. Leapmotor T03 teoretycznie jest jednym z najtańszych elektryków na polskim rynku - marka reklamuje się kwotą 99 złotych netto miesięcznie za najem długoterminowy.

Leapmotor T03 test opinia recenzja

Tylko czy faktycznie da się dostać taki samochód za niewielkie pieniądze? Sprawdziłem to, a także prześwietliłem ten samochód. Oto wszystko, co chcecie o nim wiedzieć.

Leapmotor T03 cena finansowanie

Leapmotor T03 teoretycznie jest do wzięcia za 99 złotych netto. To jednak nieosiągalna oferta

Obdzwoniłem wielu dealerów i poprosiłem o kilka ofert. Najatrakcyjniejsze, uwzględniające dotację, pozwoliły na osiągnięcie raty miesięcznej na poziomie 120 złotych netto. Uważam, że to i tak niezła kwota, choć trzeba tutaj pamiętać o tym, że do kwoty 30 000 złotych z dopłaty trzeba doliczyć też 6 900 złotych VAT-u. Niemniej otwiera to drzwi do użytkowania takiego samochodu za niewielkie pieniądze.

Ale! Dużo ciekawszą opcją jest... promocyjna pożyczka. W ratach 3x33, gdzie każda opłata wynosi 24 964,17 zł (płatne co rok), po trzech latach zostajemy właścicielami tego małego samochodu. Wówczas wydając 75 000 złotych wchodzimy w posiadanie miejskiego auta na prąd, które w miejskiej dżungli może być bardzo ciekawym rozwiązaniem.

Leapmotor T03 finansowanie

Ale czy T03 to samochód, który faktycznie jest warty uwagi?

Tu wchodzimy na nieco trudniejszy grunt. Wygląd zewnętrzny nie porywa, ale gdy spojrzymy na cenę, można przymknąć na niego oko. Wnętrze także nie urzeka.

Gdybym miał je opisać w prosty sposób, to napisałbym, że jest to "chiński samochód sprzed 5 lat". Mamy dużo plastików (twardych, ale dobrze spasowanych), mamy brzydkie cyfrowe zegary z błyszczącym szkłem i mamy także fatalne multimedia.

Oferują podstawowe funkcje, ale nie posiadają Apple CarPlay czy Android Auto. Bluetooth jako tako funkcjonuje, ale jakości dźwięku nie uświadczycie. A komputer pokładowy (dość przydatna rzecz) jest ukryty gdzieś na końcu menu... ustawień. No cóż, trzeba się nagłowić, aby tam trafić.

Przestrzeni nie ma za dużo, ale jest to przedstawiciel segmentu A. Z przodu jest wygodnie - fotele są naprawdę dobre, a ja mając 185 cm zaskakująco szybko odnalazłem się za kierownicą. Nawet brak wzdłużnej regulacji kolumny kierowniczej nie sprawiał większego problemu.

W drugim rzędzie jest już nieco ciaśniej - tutaj wysokie osoby nie usiądą komfortowo. Jakby jednak nie patrzeć jest to "przestrzeń awaryjna", na krótkie podróże. Bagażnik ma ponad 210 litrów pojemności i w zupełności wystarczy na większe zakupy. Kanapa składa się w całości (nie jest dzielona) i pozwala na powiększenie kufra do 810 litrów.

Największym atutem Leapmotor T03 jest to jak jeździ

Dacia Spring, czyli bezpośredni konkurent tego samochodu, nie urzekła mnie swoimi możliwościami. Przywodziła na myśl metalową "puszkę-wydmuszkę", w której my nadajemy kierunek, a nie prowadzimy. Ma dobre wyposażenie (zwłaszcza po liftingu), a teraz także wydajniejszy napęd. Niemniej to zbyt mało, aby przebyć T03.

Chiński elektryk jest naprawdę dobry do codziennej jazdy. Prowadzi się zaskakująco pewnie, a zawieszenie nieźle pokonuje nierówności. Zakręty i szybsze manewry (np. omijanie przeszkody) nie budzą niepokoju - tu pomaga akumulator, który obniża wyraźnie środek ciężkości.

Mamy tutaj akumulator o pojemności 37,3 kWh i silnik oferujący 95 KM

Do miasta więcej nie potrzeba. Dynamika jest zadowalająca, zwłaszcza w zakresie do 80 km/h. Powyżej tej prędkości T03 też radzi sobie dobrze, a jego limitem jest wartość wynosząca 130 km/h.

Leapmotor T03 test recenzja

Niestety, nie ma róży bez kolców. Tutaj takowymi jest zużycie energii. Test przypadł na późny listopad i na pierwsze mroźne dni. Nie spodziewałem się cudów, aczkolwiek liczyłem na nieco mniejsze zużycie energii. W mieście z trudem schodziłem poniżej 18 kWh, realnie zbliżając się do 20 kWh. Teoretycznie przekłada się to na niecałe 200 km zasięgu.

Myślę, że po dłuższym obcowaniu z T03 osiągnąłbym niższe wartości. Przy dobrej pogodzie powinien też bez problemu schodzić do 14-15 kWh, a to przełoży się na ponad 220 km zasięgu. Do miasta wiele więcej nie potrzeba - tym bardziej, że w założeniu takie samochody mają być regularnie ładowane. A to, czy ich użytkownicy mogą to robić komfortowo, jest już osobną bajką.

Skoro o tym mowa: maksymalna moc ładowania prądem przemiennym (AC) to 6,6 kW. W przypadku prądu stałego moc wzrasta do 48 kW w szczycie i 30 kW w zakresie 10-80%.

Atutem tego samochodu jest wyposażenie

W standardzie jest wszystko - włącznie ze szklanym dachem i dostępem do samochodu z poziomu specjalnej aplikacji. To wszystko dostaniecie za 84 900 złotych (i teraz w promocji za 74 900 złotych).

W mojej opinii jest to ciekawa propozycja dla osób, które mogą taki samochód ładować w domu i będzie to dla nich drugi lub nawet trzeci pojazd w domu, do użytkowania w mieście. Darmowe parkowanie i możliwość korzystania z buspasów to duża zaleta, którą docenią użytkownicy.

Leapmotor T03 jest też dużo lepszym wyborem od Dacii Spring, aczkolwiek ma jednego mocnego konkurenta - BYD Dolphin Surfa. Chińska alternatywa jest jednak droższa, aczkolwiek dużo bardziej dojrzała. Tutaj w grę wchodzą już więc prywatne upodobania i kwestie finansowe.

Niemniej nie dziwię się, że Leapmotor sprzedało ponad 1500 takich samochodów w Polsce

Cena czyni cuda - a zapotrzebowanie na małe elektryki jest wbrew pozorom spore. Moim zdaniem to najlepsze zastosowanie dla takiego napędu. W mieście można docenić ciszę, płynność jazdy i dynamikę. Zasięg też nie powinien być problemem. Idealna opcja? Dla pewnego grona osób - zdecydowanie. I choć nie jest to pojazd dopracowany w każdym detalu, to warto spojrzeć na niego przychylnym okiem.